Przez kilka godzin wydawało się, że podkomisja smoleńska zbuntowała się przeciwko Macierewiczowi
Przez kilka godzin wydawało się, że podkomisja smoleńska zbuntowała się przeciwko Macierewiczowi Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Po kilku godzinach zamieszania, podkomisja smoleńska badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej wydała komunikat, w którym "w pełni" potwierdziła słowa ministra Antoniego Macierewicza "co do natury zjawisk zapisanych przez jeden z rejestratorów TU-154M". To odpowiedź na doniesienia radia RMF FM, które podało, że członkowie tego gremium - wbrew słowom szefa MON - wcale nie ustalili momentu wybuchu na pokładzie samolotu.

REKLAMA
Zanim jednak MON wydało specjalny komunikat telefony musiały się grzać do czerwoności. Radio RMF FM poinformowało bowiem dzisiaj rano, że "podkomisja smoleńska nie potwierdza słów Antoniego Macierewicza".
"Szef MON mówił kilka dni temu, że w zapisie jednego z rejestratorów prezydenckiego tupolewa znaleziono moment, w którym doszło do eksplozji i trwają prace nad wykluczeniem innych interpretacji tego zapisu. Z oficjalnego stanowiska podkomisji MON wynika jednak coś zupełnie innego" - podali dziennikarze.
Rzeczniczka podkomisji Marta Palonek zapytana przez dziennikarza radia, co oznacza określenie "gwałtowne zjawiska towarzyszące ostatnim sekundom lotu" i czy jest tożsame ze stwierdzeniem eksplozji, o której mówił Macierewicz odpisała: "Analizy trwają, są zaplanowane kolejne badania, które mają dać ostateczną odpowiedź, czy gwałtowne zjawiska zapisane przez jeden z rejestratorów mogą być identyfikowane z eksplozją”.
Po kilku godzinach żadnych wątpliwości już jednak nie było. "Podkomisja do Ponownego Zbadania Katastrofy Lotniczej z 10 kwietnia 2010 roku w pełni potwierdza słowa ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, co do natury zjawisk zapisanych przez jeden z rejestratorów Tu-154M – poinformowano w komunikacie MON.
Źródło: rmf24.pl