Sejm na razie nie jest ogrodzony tak, jak chcieliby w kancelarii.
Sejm na razie nie jest ogrodzony tak, jak chcieliby w kancelarii. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Kancelaria Sejmu odwołała się do ministra kultury i dziedzictwa narodowego od negatywnej decyzji stołecznego konserwatora zabytków w sprawie budowy płotu wokół parlamentu –poinformował Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu. Jego wypowiedź cytuje serwis tvnwarszawa.tvn24.pl.

REKLAMA
To dalszy ciąg walki o ogrodzenie dookoła Sejmu. Przypomnijmy, że sejmowa kancelaria chce jego budowy już od kilku miesięcy. Jednak w październiku Michał Krasucki, stołeczny konserwator zabytków, wydał negatywną decyzję w tej sprawie. Wśród wielu argumentów konserwator wymienił także ten, według którego płot ingerowałby w charakter ulicy Wiejskiej.
W sejmie jednak nie złożono broni. Odwołanie trafiło do ministra kultury Piotra Glińskiego. Ten może pozwolić na realizację inwestycji lub... poczekać na decyzję mazowieckiego konserwatora zabytków. W listopadzie przejmie on kompetencje swojego stołecznego odpowiednika.
Przypomnijmy: planowany płot miałby otoczyć Sejm od ulic Wiejskiej i Górnośląskiej. Byłby wykonany ze stalowych prętów o wysokości do trzech metrów. Koszt: 600 tysięcy złotych.
Dodajmy, że taki płot ułatwiłby partii rządzącej wiele spraw. Nie powtórzyłyby się choćby sceny z grudnia zeszłego roku, które w PiS lubią nazywać "puczem"...