
Śledzący obrady sejmowej komisji sprawiedliwości, która rozpatrywała poprawki do prezydenckich ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym zwrócili uwagę, że wśród "ekspertów", którzy zabierali głos i zgłaszali uwagi do projektów znalazł się Marian Curyło, były poseł Samoobrony, potem Partii Regionów, ostatnio kojarzony z prokremlowską Partią Zmiana. Ale Curyło reprezentuje na Wiejskiej zupełnie inną organizację.
REKLAMA
Po wystąpieniu Curyło na komisji sprawiedliwości pojawiły się alarmistyczne, głosy że Partia Zmiana ma swojego przedstawiciela w Sejmie. A przecież PiS uważa, iż należałoby ją zdelegalizować jako "siedlisko agentów Kremla”. Zresztą były przewodniczący Zmiany Mateusz Piskorski (wcześniej także w Samoobronie) został zatrzymany rok temu przez polskie tajne służby pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Nadal siedzi w areszcie.
Związek byłych parlamentarzystów
Curyło reprezentował jednak na komisji nie partię, ale nie mniej tajemniczy Związek Polskich Parlamentarzystów, którego oficjalnym celem jest pomoc byłym posłom w trudnej sytuacji materialnej. W sieci związek deklaruje, że chce działać na rzecz "poprawy bardzo nadszarpniętego wizerunku parlamentarzysty”.
Curyło reprezentował jednak na komisji nie partię, ale nie mniej tajemniczy Związek Polskich Parlamentarzystów, którego oficjalnym celem jest pomoc byłym posłom w trudnej sytuacji materialnej. W sieci związek deklaruje, że chce działać na rzecz "poprawy bardzo nadszarpniętego wizerunku parlamentarzysty”.
– Powstaliśmy dwa lata temu. Marian jest oddelegowany akurat do komisji sprawiedliwości i chodzi na każde jej posiedzenie – mówi w rozmowie z naTemat Jan Bestry, inny były poseł Samoobrony, szef wspomnianego Związku Polskich Parlamentarzystów, ale także Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów i wielu innych organizacji.
Bestry jest także negatywnym bohaterem niesławnej afery z molestowaniem uczennic, którą opisywał 11 lat temu "Super Express”; on sam stanowczo zaprzeczał zarzutom.
W jakim charakterze Curyło przychodzi na komisję sprawiedliwości? – Przychodzę także jako ekspert, ale gównie w roli społecznika – podkreśla były poseł. – Związek Polskich Parlamentarzystów powstał bo takie było zapotrzebowanie naszych byłych wyborców – tłumaczy.
Ostatnie obrady sejmowej komisji odbywały się w jednej z mniejszych sal im. Bronisława Geremka i dla wielu gości, także ekspertów zabrakło miejsc. Wniosek posłanki Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz o zaproszenie do prac komisji m.in. prof. Adama Strzembosza, byłego prezesa SN i prof. Marka Chmaja, konstytucjonalisty został przez PiS odrzucony. Także wielu dziennikarzy relacjonowało obrady komisji z sejmowego korytarza.
A Curyło wypowiadał się obok przedstawicieli Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, czy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – "Posłowie się przekonują, męczą, a obywatele czekają na reformę. Proszę sobie wyobrazić ten ogrom krzywd, który spotyka Polaków ze strony wymiaru sprawiedliwości. Czy wy służycie narodowi, czy obcym korporacjom? – pytał posłów opozycji.
Curyło to stały gość komisji
Przewodniczący komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz nie przerywał byłemu posłowi choć wcześniej wyłączył mikrofon rzecznikowi KRS Waldemarowi Żurkowi.
Przewodniczący komisji sprawiedliwości Stanisław Piotrowicz nie przerywał byłemu posłowi choć wcześniej wyłączył mikrofon rzecznikowi KRS Waldemarowi Żurkowi.
Curyło zaprzecza, by na komisji nie było miejsca dla innych ekspertów. – Za mną i przede mną były wolne miejsca – zarzeka się.
Marian Curyło to zarazem barwna jak i bardzo tajemnicza postać polskiej polityki. Jest przedstawiany jako stronnik Partii Zmiana, choć on sam twierdzi, że najbliżej mu do PiS.
– W owym czasie każda zmiana była mile widziana, teraz mamy "dobrą zmianę” i chwała Bogu że taka jest. Ale żeby należeć do partii to trzeba złożyć deklarację i płacić składki. Ja do Partii Zmiana się nie zapisałem choć byłem na jej kongresie założycielskim – wyjaśnia Curyło w rozmowie z naTemat.
Podkreśla, że teraz jest zwolennikiem PiS, a "jego serce rośnie na to co się dzieje w Polsce”.
Był posłem Samoobrony. W 2010 przystąpił do Partii Regionów. Został także pełnomocnikiem wojewódzkim Związku Zawodowego Rolnictwa i Obszarów Wiejskich "Regiony”. W wyborach parlamentarnych w 2011 bez powodzenia kandydował do Sejmu z listy SLD. W 2015 uczestniczył w kongresie założycielskim Partii Zmiana, która wzbudza wiele kontrowersji.
Według wikipedii, ukończył Zasadniczą Szkołę Zawodową w Dąbrowie Tarnowskiej. Pracował jako doradca zarządu ds. ekonomicznych w zakładach przetwórstwa spożywczego PPHU Młynpol w Gorzkowie.
Curyło zawsze słynął z radykalnych poglądów. Jako poseł zabłysnął między innymi propozycjami zmian w prawie karnym. – Należy sięgnąć po szariat, czyli system prawny, w którym karze się za kradzież ucięciem ręki – sugerował. Miał równie ciekawy pomysł na walkę z plagą pedofilii. Stwierdził krótko: – Hodowcy owiec wiedzą, że jest coś takiego jak zgniatacz jąder. I należałoby coś takiego zastosować – grzmiał.
"Zgniatacz jąder i Salem alejkum"
Do historii parlamentaryzmu przeszedł także dzięki swym talentom językowym. Hitem było przemówienie wygłoszone po arabsku do premiera Marka Belki w maju 2004 roku: – Salem alejkum! Ślonek zjen ente eni sała, sała. Samoobrona gul, gul. Mister Belka, jaka biet.
Do historii parlamentaryzmu przeszedł także dzięki swym talentom językowym. Hitem było przemówienie wygłoszone po arabsku do premiera Marka Belki w maju 2004 roku: – Salem alejkum! Ślonek zjen ente eni sała, sała. Samoobrona gul, gul. Mister Belka, jaka biet.
Jak twierdził, chciał w ten sposób zwrócić uwagę na trudną sytuację w irackich więzieniach.
A jego domniemane związki ze Zmianą? – Ta partia nigdy nie została zarejestrowana przez sąd. Na kongresie założycielskim było pół setki młodych ludzi, oni nie wiedzieli, że są manipulowani, choć ja to podejrzewałem – twierdzi Curyło. – Pan Piskorski został aresztowany, ale to bardzo mądry chłopak – tłumaczy.
Według polskich służb i śledczych, zarówno Zmiana, jak i związane z nią stowarzyszenia zajmujące się dawnymi Kresami RP i Ukrainą miały być kontrolowane i finansowane przez służby rosyjskie oraz wykorzystywane do realizacji zadań operacyjnych.
Działacze Zmiany uważają, że Piskorski padł ofiarą politycznych represji, bo otwarcie sprzeciwiał się obecności NATO w Polsce. Przebywający w areszcie Piskorski napisał nawet list otwarty do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i ogłosił się "pierwszym polskim więźniem politycznym od lat".
Przypomnijmy, że mimo protestów opozycji komisja sprawiedliwości przyjęła wszystkie poprawki PiS, w tym modyfikującą tryb wyboru sędziów do KRS. Posłowie PiS odrzucili wszystkie poprawki opozycji. Oburzona sposobem prowadzenia obrad PO zapowiedziała wniosek do prokuratury w związku z niedopełnieniem obowiązków i przekroczeniem uprawnień przez Stanisława Piotrowicza.
