"Neonaziści i skrajna prawica jest pod ochroną dzisiejszych władz". Rafał Gaweł ostro o politycznych zapowiedziach

Szef Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych nie przebiera w słowach. Wątpi też, że po reportażu dziennikarzy "Superwizjera", nastąpi realna zmiana podejścia władzy do problemu propagowania nazizmu i faszyzmu.
Szef Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych nie przebiera w słowach. Wątpi też, że po reportażu dziennikarzy "Superwizjera", nastąpi realna zmiana podejścia władzy do problemu propagowania nazizmu i faszyzmu. Fot. Mieczysław Michalak/Agencja Gazeta
Nie milknął echa wyemitowanego w sobotę reportażu "Superwizjera". Dziennikarze TVN przeniknęli do środowiska polskich neofaszystów, którzy jawnie czczą Adolfa Hitlera, NSDAP i żołnierzy SS. Joachim Brudziński, Zbigniew Ziobro i Mateusz Morawiecki stanowczo potępili te zachowania i zapowiedzieli stanowczą reakcję. Jednak są co do niej poważne wątpliwości.

W sprawie organizacji "Duma i Nowoczesność", w której szeregi przeniknęli dziennikarze TVN, głos zabrali szef MSWiA Joachim Brudziński, minister sprawiedliwość i i prokurator generalny Zbigniew Ziobro oraz premier Mateusz Morawiecki. Wszyscy zapowiedzieli stanowczą reakcję i potrzebę rozwiązania problemu. Sprawą zajęły się (podobno) służby oraz katowicka prokuratura. Jednak w skuteczność tych działań wątpi Rafał Gaweł, szef Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Nic się nie zmieniło
Nie jest on zaskoczony tym, co można zobaczyć w reportażu, który wstrząsnął wczoraj opinią publiczną. W rozmowie z naTemat, szef OMZRiK mówi, że działalność takich środowisk nie jest niestety w naszym kraju nowością.

– My jako ośrodek już ponad 7 lat temu zdiagnozowaliśmy problem. Próbowaliśmy uruchomić mechanizmy policyjne i dać pole do działania wymiarowi sprawiedliwości. Chcieliśmy tez zainteresować tą sprawa polityków. Te kilka lat temu, zauważyliśmy w Białymstoku całkowitą bezkarność członków skrajnej prawicy i ludzi związanych ze środowiskiem neofaszystowskim. Po tym jak w Polsce doszło do przejęcia grup kibolskich przez neonazistów, w Białymstoku wszystkie narastające problemy skupiły się jak w soczewce – mówi Rafał Gaweł. Dodaje, że przez lata, członkowie organizacji neonazistowskich byli obecni na miejskich uroczystościach, a nawet korzystali z pomieszczeń na nowo wybudowanym wówczas stadionie miejskim.

– Z tymi ludźmi powiązany jest choćby poseł Andruszkiewicz, do niedawna w Kukiz’15, a teraz krążący wokół premiera Mateusza Morawieckiego i czekający zapewne na objęcie jakiegoś stanowiska rządowego. Ten człowiek pomagał tym środowiskom, o których rozmawiamy. Jak widać, środowiska skrajnej prawicy są chronione przez polityków. I to zarówno z tych małych ze skrajnej prawicy , jak i z Prawa i Sprawiedliwości. Zauważmy, że takie osoby biorą udział w oficjalnych uroczystościach państwowych i nikomu z obozu władzy to nie przeszkadza – tłumaczy aktywista.
Reakcja i realne działania
Na pytanie o reakcję członków rządu i co może z tego wyniknąć, Rafał Gaweł nie ma większych złudzeń. – To są reakcje pozorne. Jeśli mamy do czynienia z sytuacją w której prokuratura wycofuje akt oskarżenia przeciwko Jackowi Międlarowi, robi to zastępca pana ministra Ziobry to jak możemy mówić, że oni w silny sposób reagują? – pyta szef Ośrodka.


Aktywista idzie jeszcze dalej i uważa, że ta sytuacja jest na rękę obecnie rządzącej partii. – Myślę, że Prawo i Sprawiedliwość PR-owo rozgrywa to w ten sposób, że z jednej strony puszcza oko od tych zaprzyjaźnionych grup ONR, Młodzieży Wszechpolskiej i udziela im wszelakiego wsparcia, a z drugiej "krytykuje" takie zachowania. Tylko absolutnie nic z tego nie wynika. To było widać 11 listopada w Warszawie, gdy policja zamiast zajmować się skrajną prawicą, zajmowała się Obywatelami RP i nami. Nikt nie próbował tego zatrzymać, zdelegalizować. Można to było zrobić, ale nikt na to nie reagował. Ani policja, ani politycy – mówi.

Wyniki
A co stanie się tym razem? – Patrząc na to co zrobił PiS ze sprawą białostockich nazistów obawiam się, że nie stanie się nic – twierdzi Rafał Gaweł. Opiera to także na tym co dzieje się we wspomnianym już Białymstoku. – Niedawno w białostockiej prokuraturze awanse otrzymali ci, którzy umarzali śledztwa w sprawie neonazistów. Pan prokurator Purymski który umarzał doniesienia Ośrodka i który uznał swastykę za symbol kultu słowiańskiego jest wśród nich. Od prowadzenia tych spraw odsunięci zostali doświadczeni prokuratorzy. W dodatku większość zatrzymanych osób, które jeszcze za czasów ministra Sienkiewicza i prokuratora Seremeta trafiły do areszty m.in za gwałty, handel amfetaminą i rozboje jest sukcesywnie wypuszczana na wolność – tłumaczy.

– Obawiam się, że w tym przypadku będzie bardzo podobnie jak w innych tego typu – zobaczymy fasadowe działania, które dotknął tylko tych, których było widać na ekranie. Reszcie włos z głowy nie spadnie – kończy szef Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Na to, co stanie się po dziennikarskim śledztwie, pozostaje nam tylko czekać. Zapowiedzi są szumne, ale jak do tej pory władze nie zrobiły nic, żeby środowiska skrajnej prawicy okiełznać. A wręcz przeciwnie, co pokazuje choćby przykład postępowania wobec Jacka Międlara. Widzieliśmy to też choćby w Święto Niepodległości.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...