To najmocniejszy wywiad od dawna. Najlepsze smaczki z rozmowy, która rzuca nowe światło na legendy światowej muzyki

Quincy Jones udzielił wywiadu, który nie spodoba się fanom zespołu The Beatles i Michaela Jacksona
Quincy Jones udzielił wywiadu, który nie spodoba się fanom zespołu The Beatles i Michaela Jacksona Screeny z YouTube
Ten wywiad z pewnością przejdzie do historii, bo szokuje i obnaża prawdę o popularnych idolach. Legendarny muzyk i producent Quincy Jones w szczerej rozmowie z magazynem "Vulture" wyjawia największe sekrety swojej branży, ale zapewnia też, że wie kto zabił Kennedy'ego i romansował z Ivanką Trump. To nie koniec rewelacji.

Możliwe, że Quincy Jones odrobinę oszalał na starość (w marcu kończy 85 lat). Trudno jednak nie wierzyć tak wybitnej postaci, która zna amerykański szołbiznes od podszewki, bo siedzi w nim od sześciu dekad. To wielokrotnie nagradzany muzyk i kompozytor - był 79 razy nominowany do nagrody Grammy, z czego zgarnął 28 statuetek. Współpracował m. in. z Michaelem Jacksonem, Rayem Charlesem czy Frankiem Sinatrą.
Jones usiadł i bez owijania w bawełnę porozmawiał z dziennikarzem magazynu "Vulture", a media w USA cały czas żyją tym wywiadem. Jednak nawet tu, u nas w Polsce, wydaje się to niezwykle interesujące, bo dotyczy artystów i polityków, których wszyscy znamy.

"Michael Jackson był złodziejem"

Nieładnie tak obgadywać nieżyjące osoby, ale wywiad zaczyna się od poruszenia tematu współpracy z królem popu. "Michael ukradł mnóstwo rzeczy. Ukradł mnóstwo piosenek" – zdradza Jones. Twierdzi, że "Billie Jean" to plagiat "State of Independence" Donny Summer. "Nuty nie kłamią człowieku". Do tego nazwał Michaela Jacksona chciwym, bo nie chciał się dzielić tantiemami. W "Don’t Stop 'Til You Get Enough" część muzyki napisał Greg Phillinganes, ale rzekomo nie dostał obiecanych 10% zysków.

"Beatlesi to najgorsi muzycy świata"

Beatlesi to jeden z najbardziej znanych i wpływowych zespołów w historii muzyki, ale nie pozbawiony kontrowersji i skandali. Quincy Jones dorzuca kolejny kamyczek do ogródka: "Paul (McCartney - red.) był najgorszym basistą jakiego słyszałem" – obrywa się też perkusiście, Ringo Starrowi. "Pamiętam jak raz byliśmy w studiu z Georgem Martinem i Ringo spędził 3 godziny na poprawianiu 4 taktów w piosence. Zupełnie sobie z tym nie radził". Jones nazwał cały kwartet z Liverpoolu "najgorszymi muzykami świata", a jedyny rockowy zespół, który lubił to Cream, w którym grał m. in. Eric Clapton.

"Nie ma żadnych, j***nych piosenek"

Quincy Jones narzeka też na brak innowacji we współczesnej muzyce. "Są tylko pętle, beaty, rymy i hooki (chwytliwa melodia - red.). Co ja mam się z tego nauczyć? Nie ma żadnych, j***nych piosenek. Piosenka to siła, a piosenkarz to posłaniec. Nawet najlepszy śpiewak nie uratuje złego kawałka. Dowiedziałem się tego 50 lat temu i to najlepsza lekcja jaką wyniosłem jako producent" – wyjaśnia artysta. Jednak są współczesny wykonawcy, których docenia: Bruno Mars. Chance the Rapper. Kendrick Lamar. Podoba mu się też płyta Eda Sheerana i podziwia Sama Smitha - "Tak otwarcie mówi o byciu gejem. Uwielbiam to". Za to według niego, producent Mark Ronson, zna się na swojej robocie. Nazwał też Bono swoim bratem, ale na pytanie o to, czy U2 robi dalej dobrą muzykę, pokręcił głową.

Richard Pryor i Marlon Brando byli kochankami

Ta dość zaskakująca informacja została potwierdzona przez wdowę po komiku i aktorze znanym z filmu "Nic nie widziałem, nic nie słyszałem". Quincy Jones bezceremionalnie obrobił cztery litery kultowemu aktorowi, Marlonowi Brando. "Był najbardziej czarującym sukinsynem jakiego w życiu widziałeś. Przeleciałby wszystko. Wszystko! Puknąłby nawet skrzynkę na listy. I wyjawił, że filmowy "Ojciec chrzestny" uprawiał seks z Jamesem Baldwinem, Richard Pryorem i Marvinem Gayem. Jennifer Lee Pryor to potwierdziła, mówiąc, że "Takie były lata 70-te! Narkotyki wtedy były lepsze, zwłaszcza Quaalude (metakwalon - red.)".

Umawiał się z Ivanką Trump

"Wiesz, kiedyś chodziłem na randki z Ivanką Trump" – pochwalił się Quincy Jones. Tak było 12 lat temu. "Miała najpiękniejsze nogi jakie widziałem w życiu" – kontynuował rozmarzony. A co myśli o ojcu swojej niedawnej sympatii? Wyrobił sobie zdanie, bo nieraz przebywał z obecnym prezydentem USA: "To szalony sukinsyn. Ograniczony umysłowo megaloman i narcyz. Nie znoszę go". Akurat w przypadku Donalda Trumpa, te słowa chyba nikogo nie dziwią. Przyznał też, że jego przyjaciółka Oprah Winfrey nie nadaje się na prezydenta (amerykańskie media zaczęły tak ostatnio spekulować).

Kto zabił Kennedy'ego?

Zamach na JFK to jedna z największych teorii spiskowych dziejów. Jedna z wersji mówi o tym, że kampanię prezydencką Johna F. Kennedy'ego finansowała mafia. Potem został zamordowany przez gangstera z Chicago Sama Giancanę. Jones przyznał, że go poznał, ale żałuje tej znajomości. "Zamieszany w to był Sinatra, mafia i Kennedy. Joe Kennedy był złym człowiekiem. Przyszedł do Franka, by pogadał z Giancaną o zdobywaniu głosów" – producent przerwał po chwili ten wątek w wywiadzie. Nie chciał również publicznie rozmawiać o swoim przyjacielu Billu Cosbym, który jak wiadomo, był wielokrotnie oskarżany o gwałt. Za to Harveya Weinsteina, od którego zaczęły się skandale związane z molestowaniem aktorek, nazwał "wkurzającym sukinsynem".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...