Wielki skok na kasę. PiS wydaje miliardy z publicznych pieniędzy w niewyobrażalny sposób

Politycy PiS doskonale wiedzą, jak korzystać z publicznych środków.
Politycy PiS doskonale wiedzą, jak korzystać z publicznych środków. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Na podwyżki, premie, samochody i dotacje dla zaprzyjaźnionych fundacji ludzie władzy wydają setki milionów – podaje "Newsweek". I nikt się nie przejmuje, bo to przecież tylko pieniądze podatników. W nowym numerze tygodnika podliczono wydatki władzy.

Na początek trzeba podkreślić jedną sprawę: w PiS bardzo dbają o pozory. Nauczyły ich tego błędy Platformy Obywatelskiej. U nikogo z nich na ręku nie zobaczymy luksusowego zegarka. Ale luksusy kuszą. Jak podaje "Newsweek", minister Beata Kempa osobiście poleciała do USA, żeby dobrać kolor tapicerki i dywaników w samolocie Gulfstream G550 dla VIP-ów. Poza dwoma gulfstreamami kupiono też trzy boeingi 737-800. Za 2,5 mld zł, bez przetargu. Bo można.

Akurat w tym przypadku jeszcze to można zrobić, bo chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo, a PO bała się wziąć na siebie ten zakup ze względu na opinię publiczną.

W PiS pieniądze leją się jednak strumieniem i na inne cele. Była premier Beata Szydło w 2016 r. zarobiła jako prezes Rady Ministrów 230 tys. zł, rok później – ok. 265 tys. zł. W 2017 r. Szydło przyznała sobie i wszystkim ministrom od 65 tys. zł do 82 tys. zł nagród – podaje "Newsweek". Swoje dostali też Mariusz Błaszczak czy Zbigniew Ziobro. Jego Solidarna Polska w 2013 roku chciała zakazać nagród dla ministrów. Już nie chce. W ostatnich miesiącach nagrodę dostał nawet wojewoda z Pomorza Dariusz Drelich. Ten sam, który po nawałnicach w sierpniu nie zwołał sztabu kryzysowego i nie wystąpił o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. Ogółem większość wojewodów dostało od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Pieniądze trafiają nie tylko do polityków czy urzędników. Na zastrzyk gotówki mogą liczyć także ich znajomi. Zdzisław Filip, szkolny kolega premier Beaty Szydło, został szefem dwóch spółek z grupy Tauron. Była premier zna także Daniela Obajtka, który zrobił spektakularną karierę – od wójta Pcimia, przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Energę aż po fotel prezesa PKN Orlen.


Zarabiają też inni
Fundusze idą nie tylko na wysokie pensje. Zasilają też np. kasę Grom Group, firmy ochroniarskiej, która od lat kooperuje z PiS. To Grom Group miał być podwykonawcą umowy
na ochronę dworców kolejowych w czasie Światowych Dni Młodzieży, jaką zawarły PKP i firma Sensus Group, powiązana z kolei z szychami z Agencji Wywiadu i Biura Ochrony Rządu. Wypłaty liczy się w dziesiątkach tysięcy złotych.

Na swoje może liczyć oczywiście także ojciec Rydzyk. Na stronie www.dlugwdziecznosci.pl opozycja podsumowuje dary z państwowych funduszów, spółek, ministerstw dla imperium ojca Rydzyka: w ciągu dwóch lat uzbierało się ponad 85 mln zł, a pieniądze potrafią do niego trafiać w nawet najbardziej absurdalny sposób.

Przykład? 120 tys. zł zapłaciło Ministerstwo Gospodarki Morskiej za stoisko na pikniku w szkole medialnej Rydzyka, by promować unijny program o nazwie "Ryby".

Więcej na ten temat w najnowszym "Newsweeku".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...