Z Denisem Urubko nie ma kontaktu, bo... odcięto mu wi-fi.
Z Denisem Urubko nie ma kontaktu, bo... odcięto mu wi-fi. Fot. Facebook.com/denisurubko

Początkowo w tę informację uwierzył mało kto, ale jest potwierdzenie. Owszem, schodzący z K2 Denis Urubko nie ma wi-fi. Dlaczego? Dostęp do sieci został mu odcięty. "Denis w czasie wyprawy wysyłał do różnych mediów krytyczne informacje o naszej wyprawie i o jej uczestnikach" – wyjaśnił szef wyprawy Krzysztof Wielicki.

REKLAMA
"Myślę, że nie muszę mówić przepraszam. Oni też nie są aniołami. Wielicki pozwolił mi wejść do obozu trzeciego, a później kazał mi wrócić z powodów, których nie rozumiem" – oświadczył wczoraj Denis Urubko, gdy po nieudanym samotnym ataku na szczyt K2 wrócił do bazy. Szybko okazało się, że dla niego jest to koniec wyprawy.
Teraz, jak poinformował rano Adam Bielecki, Urubko schodzi w dół. Warunki pogodowe, jakie panują na zboczu K2, są - jak przyznał - beznadziejne. Urubko zaś schodzi bez dostępu do wi-fi. Gdy pojawiły się w sieci pierwsze informacje, że himalaista został odcięty od sieci, wiele osób w to nie uwierzyło. Potem nadeszło potwierdzenie – to konsekwencje krytycznych wypowiedzi na temat szefa wyprawy i kolegów.
Krzysztof Wielicki
kierownik zimowej wyprawy na K2

Pojawiające się w sieci informacje, że nie pozwoliłem po powrocie z samotnego wyjścia Denisa na użycie wifi jest prawdą, gdyż Denis w czasie wyprawy wysyłał do różnych mediów krytyczne informacje o naszej wyprawie i o jej uczestnikach i nie widziałem powodu, by korzystając z naszego serwisu kontynuował swoje subiektywne opinie.

Krzysztof Wielicki podkreślił, że to nieprawda, iż nie pozwolił Urubce skontaktować się z rodziną.
"Bardzo szkoda, że wydarzenie sportowe, za powodzenie którego wszyscy chyba trzymaliśmy kciuki, przeradza się powoli w brazylijską telenowelę, którą oglądamy z niesmakiem" – napisała jedna z internautek.
Kłótnie polskich himalaistów mają swoją długą historię. O licznych sporach w tym środowisku przed wielu laty pisaliśmy w naTemat, gdy ukazała się książka "Himalaistki" Mariusza Sepioły.