
Bardzo podobna sytuacja była niecałe dwa lata temu. Wówczas też w Sejmie podjęto prace nad projektem zakazującym aborcji (tamten przewidywał karę więzienia), też w proteście przeciw zmianom na ulice wyszły tysiące osób i też pierwszy Patryk Jaki zasugerował, że proponowane zmiany nie wejdą w życie. W niedzielnym programie "Kawa na ławę" w TVN24 polityk stwierdził, że "gdyby podejmować decyzję na początku ciąży, kiedy dziecko nie ma zdolności do samodzielnego życia, jeszcze jest to przestrzeń do dyskusji".
Nie ma zagrożenia Sekwencję wydarzeń z jesieni 2016 r. warto przypomnieć, bo pełno tu analogii. Wówczas Sejm zajmował się projektem Ordo Iuris całkowicie zakazującym przerywania ciąży. Dokument przechodził kolejne etapy prac legislacyjnych, aż doszło do "Czarnego Protestu". Następnego dnia na antenie Radia Zet Patryk Jaki zasugerował, że do radykalnego zaostrzenia przepisów nie dojdzie. – Nie ma takiego zagrożenia, że będziemy kazali rodzić dzieci z gwałtu – zapewnił. Przyznał przy tym, że na kwestię aborcji patrzy inaczej jako katolik, a inaczej jako polityk. Jako katolikowi projekt Ordo Iuris mu się podobał, ale jako politykowi - to inna sprawa.
Teraz w niedzielnym programie "Kawa na ławę" w TVN24 padły bardzo podobne słowa. Patryk Jaki też stwierdził, że problem postrzega i w aspekcie religijnym, i w politycznym. Dodał przy tym, że jest jeszcze pole do dyskusji nad zmianami, które obecnie są procedowane w Sejmie.
Patryk Jaki
wiceminister sprawiedliwości
Sam Patryk Jaki jest ojcem dziecka z Zespołem Downa. Polityk nieraz mówił, że zdecydowana większość aborcji dokonywanych w Polsce to właśnie zabiegi z powodu wykrycia Zespołu Downa. Aborcje te, jak mówił, są przeprowadzane na późnym etapie ciąży, w 5-7 miesiącu.
Konserwatywny elektorat czeka W 2016 r., dwa dni po sugestii Patryka Jakiego, że projekt Ordo Iuris nie przejdzie, wydarzenia potoczyły się w zaskakującym wówczas kierunku. Na mównicę w Sejmie wyszedł Jarosław Kaczyński, informując o odrzuceniu projektu zaostrzającego przepisy aborcyjne i uspokajając konserwatywny elektorat. Teraz w Sejmie też trwają prace nad projektem "Zatrzymać aborcję" - tym razem firmowanym przez Kaję Godek. Dokument przeszedł przez komisję. Kiedy trafi pod obrady na sali plenarnej - tego jeszcze nie wiadomo. Przystopowanie prac spotkało się już z ostrą krytyką ze strony mediów związanych z o. Tadeuszem Rydzykiem.
