
Proszę spojrzeć na te śliskie ruchy Schetyny, na ten jego obły uśmiech, na to co i jak on mówi. I na tę otaczającą go klikę... To jest w zasadzie taka kopia Kaczyńskiego. W PO wciąż jest mnóstwo wspaniałych ludzi, bardzo mi żal, że oni zostali ze Schetyną, ale to już nie jest moja partia – mówi #TYLKONATEMAT Stefan Niesiołowski. W rozmowie z naTemat poseł Unii Europejskich Demokratów w swoim stylu ostro recenzuje bieżącą politykę i zdradza jeden ze scenariuszy na powrót Donalda Tuska do Polski.
REKLAMA
Jak ocenia pan decyzję o utrzymaniu aresztu dla Stanisława Gawłowskiego?
To podłe. Oczywiście chodzi o to, by zastraszyć opozycję. To ma charakter pogróżki, jednak nie wydaje mi się, by Prawo i Sprawiedliwość tym kogokolwiek wystraszyło. Choć to właśnie powód wpakowania Stanisława Gawłowskiego do wiezienia, że panowie Kaczyński i Ziobro sądzili, iż w ten sposób nas przestraszą, albo zyskają parę punktów w sondażach.
Oglądamy odrażający polityczny spektakl, który niestety przestaje być śmieszny. Dopóki Kaczyński błaznował na swojej drabince, Szydło wrzeszczała, a Ziobro piszczał, miało to jeszcze charakter operetkowy. Teraz mówimy niestety o realnym cierpieniu człowieka. Ja w PRL spędziłem 5 lat w więzieniach i wiem, jak nieprzyjemne to miejsce. Na szczęście nikt mnie nie torturował i nie bił. Nie sądzę też, że ktokolwiek znęca się dziś nad Gawłowskim, ale samo siedzenie za kratami w przeraźliwej nudzie i najciekawszym towarzystwie to bardzo przykre przeżycie.
Czy nie jest jednak tak, że Gawłowski powoli zostaje sam? Z jednej strony politycy PO i reszty opozycji mówią, że nie wierzą w jego winę, ale zarazem sami tej sprawy już raczej nie poruszają.
To trochę jak w tej piosence, która mówi, że "tylu przyjaciół człowiek ma, lecz w biedzie człek jest zawsze sam". Też o tym myślałem, no ale, cóż można zrobić? Nie bardzo widzę możliwości. Wszystkie działania dążące do upadku PiS mogą doprowadzić do uwolnienia Gawłowskiego i być może innych niesłusznie więzionych ludzi, którzy padli ofiarą tych obłąkanych działań PiS-owskich służb. Bo być może po prostu nie o wszystkich ludziach wiemy, gdyż nie są tak znani, jak Gawłowski. No, ale przecież nie będziemy szturmować aresztów. Wszystkie prawne możliwości zostały niestety wyczerpane.
To nie "afera Gawłowskiego" jest na ustach Polaków. Wciąż najwięcej mówi się o tzw. aferze wokół nagród dla członków rządu. Jarosław Kaczyński mylił się, gdy oznajmił, że jego stanowcze decyzje kończą temat?
Na szczęście ten temat nie jest zamknięty. Choćby dlatego, że wychodzi na jaw nowa odsłona tej afery. Ta dotycząca PiS-owskich radnych, którą ujawniło PSL. Oczywiście każde nowe wydarzenie sprawia, że emocje i zainteresowanie opadają. Teraz na korzyść Kaczyńskiego działa na przykład to nieszczęście w Jastrzębiu-Zdroju. To całkowicie przypadkowa sprawa, ale obiektywnie oceniając, tak właśnie jest, że to dało PiS oddech w sprawie afer, bo media odwróciły swoją uwagę.
Jednak sprawa tych nagród będzie jeszcze wiele razy przypominana, bo to był rodzaj jakiegoś przestępstwa. Oni czerpali korzyści z niezasłużonych nagród, a spółki Skarbu Państwa uczynili zapleczem finansowym partii, z którego pieniądze idą na ten ich cyrk. Ta sprawa szybko wróci przy głosowaniu nad obniżkami pensji parlamentarnych, przy wniosku o wotum nieufności dla Szydło i Rafalskiej, oraz wyjdzie PiS bokiem w związku z protestem niepełnosprawnych. Oni już się z tego nie wywiną. To będzie przypominane przy każdej okazji.
Jak zagłosuje pan, gdy Sejm zajmie się sprawą wspomnianych obniżek pensji parlamentarzystów?
Będę głosował za wnioskiem PSL, który jest naprawdę bardzo dobry. Bo zakłada, że jeżeli PiS jest tak wspaniałe i tak dba o to, by nikt nie zarabiał za dużo, to my proponujemy średnią krajową dla wszystkich parlamentarzystów. Oczywiście PiS się na to nie zgodzi, bo wybuchnie u nich bunt. Gdy ten wniosek PSL upadnie, będę głosował przeciwko wszystkim innym wnioskom, czyli za utrzymaniem status quo. Choć jestem pewien, że PiS przegłosuje sobie także w tej sprawie kolejną podłą zmianę. Przecież większość z nich może zapewnić sobie utrzymanie z innych synekur.
Czy popiera pan nowe rozwiązania, które mają ułatwić karanie parlamentarzystów za zachowania, które marszałkowie Sejmu i Senatu uznają za nielicujące z powagą parlamentu?
Nie bardzo ten pomysł rozumiem. Jaki jest więc cel tych nowych rozwiązań? To wygląda na kolejną pogróżkę wobec opozycji. No chyba, że chodzi im o to, by karać za nikczemne komentarze Pawłowicz, Tarczyńskiego i Gosiewską, czy Kaczyńskiego za "zdradzieckie mordy"...
Jedni mówią, że to zaprojektowane pod takie sytuacje, jak ta z Joanną Scheuring-Wielgus, która wprowadziła do Sejmu osoby niepełnosprawne. Inni sugerują, że to prawo popisane pod senatora Jackowskiego, który obnażał się na plaży.
Nie bardzo wiem, za co karać w takich przypadkach, jak ten z panią Scheuring-Wielgus. Natomiast na kwestie obyczajowe są inne przepisy. Chodzi więc pewnie o to, by marszałek decydował o zachowaniu posła lub senatora w każdym miejscu, może nawet we własnym mieszkaniu.
Po prostu mamy do czynienia z dalszym ciągiem likwidowania w Polsce parlamentaryzmu. To zjawisko najwyraźniej widać po tym, że Sejm zwołuje się ostatnio tylko raz w miesiącu. A to przecież naruszenie podstawowych zasad. Na tym właśnie polega kontrola sprawowana przez parlament, że się on zbiera i obraduje. W takich Chinach robią to raz do roku i widać, że PiS idzie za tym wzorcem. Też chcą rządzić przez biuro polityczne na Nowogrodzkiej i dekrety coraz bardziej niedołężnego Kaczyńskiego.
Nie tęskno panu do PO? Oni notowani są coraz lepiej, tymczasem UED w sondażach notowana nie jest w ogóle...
Proszę spojrzeć na te śliskie ruchy Schetyny, na ten jego obły uśmiech, na to co i jak on mówi. I na tę otaczającą go klikę... To jest w zasadzie taka kopia Kaczyńskiego. W PO wciąż jest mnóstwo wspaniałych ludzi, bardzo mi żal, że oni zostali ze Schetyną, ale to już nie jest moja partia. Dopóki ten człowiek, ta parodia demokratycznego polityka będzie na czele PO, proszę nie liczyć, że ta partia mnie będzie jakkolwiek interesowała.
Tymczasem UED razem z PSL ma silną koalicję, która być może zostanie poszerzona. Skupiamy się na stworzeniu koalicji, która stanie się realnym konkurentem dla PiS. Taką siłą, która wreszcie będzie zdolna pozbawić ich władzy w wyborach parlamentarnych. Ze Schetyną na czele to niemożliwe.
Proszę tylko spojrzeć na to, co on wyprawia w sprawie wyborów samorządowych. To parodia! Ogłasza swojego kandydata i autorytarnie mówi partnerom: "musicie go poprzeć". To mu się udało jakimś cudem w Warszawie, ale już we Wrocławiu zgrzytają na zębami, a w Gdańsku to w ogóle nie przeszło. To wszystko objawy pychy chorego z ambicji, zakompleksionego "wrocławskiego Kaczyńskiego", któremu się wydaje, że będzie rządził Polską. Ja do tego ręki nie przyłożę.
Jest pan więc wśród tych, którzy czekają Donalda Tuska na białym koniu?
W pewnym sensie tak. Tylko, że nie czekam z założonymi rękami, bo nie wiem, co ostatecznie zrobi Donald Tusk. Jednak wygląda na to, że on chce wrócić i to nie tylko na wybory prezydenckie. Ja nie rozumiem, jak dziennikarze dają się w to wciągać. Jacy to durnie jednak są! Te wszystkie rankingi, robienie wyścigu Tusk-Duda... Przecież Tusk nie będzie się dzisiaj zgłaszał do walki o prezydenturę z Dudą. Po co mu to? Oczywiście Schetyna marzy, by Tusk wystartował na prezydenta i przegrał. To marzenie Schetyny, bo Tusk przyjeżdżający do Polski i stający na czele koalicji przeciw PiS oznacza, że Schetyna może zająć się sadzeniem kwiatów na swoim wrocławskim klombie.
Gdyby Tusk wystartował wyborach prezydenckich, Schetyna na pewno robiłby wszystko, by doszło do przegranej. Tak jak robił to w 2015 roku przeciw Ewie Kopacz. Skutecznie jej przeszkadzał. Pamięta pan tę debat, po której Schetyna oznajmił, że "Ewa wpadła bardzo słabo"? On za to powinien być usunięty z list! Tylko nieskończone miłosierdzie Ewy Kopacz spowodowało, że jeszcze jakiś czas będziemy go w polskiej polityce mieli.
