"Zderzaki” Kuchcińskiego. To oni wyręczają marszałka Sejmu podczas kryzysu wywołanego protestem niepełnosprawnych

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński nie potrafi rozwiązać kryzysu wywołanego protestem niepełnosprawnych i ich rodziców
Marszałek Sejmu Marek Kuchciński nie potrafi rozwiązać kryzysu wywołanego protestem niepełnosprawnych i ich rodziców Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Nie pierwszy raz marszałek Sejmu Marek Kuchciński zamknął się w swoim gabinecie i ograniczył aktywność. Podobno zawsze reaguje w ten sposób na sytuacje stresogenne. Na pierwszą linię w gaszeniu kryzysu związanego z protestem niepełnosprawnych i ich rodziców wysłał jednak swoich zaufanych ludzi, którzy występują w roli swego rodzaju zderzaków. W imieniu marszałka w sprawie protestu zabierają głos albo interweniują: Andrzej Grzegrzółka, szef Centrum Informacyjnego Sejmu, Agnieszka Kaczmarska, szefowa Kancelarii Sejmu oraz płk Piotr Rękosiewicz, szef Straży Marszałkowskiej. Wygląda to jednak na gaszenie pożaru za pomocą benzyny.

Mogłoby się wydawać, że marszałkowi Sejmu i PiS powinno zależeć na jak najszybszym porozumieniu z protestującymi w Sejmie. Na razie obserwujemy jednak jakąś grę pozorów, a kryzys wyraźnie się zaostrza i to nie tylko w sensie werbalnym.
Sejmowy kryzys eskaluje
Pojawiają się sprzeczne informacje, że PiS może zechcieć pozbyć się protestujących siłą, albo wprost przeciwnie, że weźmie ich na przeczekanie nawet do wakacji. Protest trwa już od 31 dni.
Zamknięcie Sejmu przed dziennikarzami, Wandą Traczyk-Stawską i Janiną Ochojską; wydanie zakazu wychodzenia z budynku dla Kuby i Adriana oraz nałożenie szlabanu na odwiedzanie chłopaków przez przyjaciół, czy wreszcie odwołanie Nocy Muzeów oraz Sejmu Dzieci i Młodzieży, wszystko to podgrzewa i tak bardzo napiętą atmosferę.

Nic dziwnego, że kolejne publiczne osoby z Lechem Wałęsą na czele planują "nie zostać wpuszczone do Sejmu” i zwracają uwagę na to, że z wejściem nie miał problemu kardynał Kazimierz Nycz, czy zarząd Polskiej Fundacji Narodowej.
Sejmowy protest może eskalować przed zbliżającym się Parlamentarnym Szczytem NATO na Wiejskiej i po zapowiedziach Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Premiera, że protestujących niepełnosprawnych trzeba będzie odgrodzić, co może się skończyć międzynarodowym skandalem.

Wprawdzie władze Sejmu to nie tylko marszałek, także jego zastępcy, ale opozycyjni wicemarszałkowie nie mają nic do gadania.

Oblężona twierdza
– Skład prezydium Sejmu jest wszystkim znany. Jeśli większość rządowa chce przeforsować swoje stanowisko to może to uczynić także w prezydium Sejmu, bo ma tam większość. Ja już pod koniec kwietnia zwróciłam się do marszałka Kuchcińskiego z pismem o zniesienie zakazu wydawania jednorazowych przepustek. Uważam,że zamykanie Sejmu jest złym rozwiązaniem – mówi w rozmowie z naTemat Barbara Dolniak, wicemarszałek Sejmu (Nowoczesna).


– Protestujące osoby nie zagrażają bezpieczeństwu i nie utrudniają pracy posłów. Tam jest 10 osób, z czego 4 to osoby z niepełnosprawnościami od dziecka i 6 dorosłych opiekunów, w tym jeden mężczyzna. Eskalowanie zakazów, zwiększanie ilości barierek, czy odmawianie wchodzenia na teren Sejmu osobom znanym, które chcą porozmawiać, także w kierunku szukania rozwiązania tej sytuacji tylko i wyłącznie potęguje niepotrzebne emocje – ocenia.

– Tymczasem utrudnienia w dostępie do Sejmu mają także eksperci zapraszani na komisje plenarne. Na ostatnim prezydium Sejmu marszałek wysłuchał racji wicemarszałków w sprawie protestu i najbliższa przyszłość pokaże, czy przyjął nasze argumenty, czy też nie – tłumaczy Dolniak.

Zderzak numer 1: Grzegrzółka
Kontrowersyjnych decyzji marszałka Kuchcińskiego bronią za to, tłumaczą je i podpisują się pod nimi, jego przyboczni. Najgłośniej zrobiło się o Andrzeju Grzegrzółce, szefie CIR. O tym jak hejtują go internauci pisaliśmy tutaj.
Warto przypomnieć, że po wyborach wygranych przez PiS Grzegrzółka lamentował na Twitterze, że "Polacy nie dorośli do demokracji”. Teraz Nowoczesna zarzuca mu kłamstwo w sprawie rzekomego wtargnięcia posłów tej partii do gabinetu marszałka. Wielu zirytowały też odwiedziny Grzegrzółki w domu Wandy Traczyk-Stawskiej, której nie wpuszczono wcześniej do Sejmu i pochwalenie się zdjęciem z tego spotkania w mediach społecznościowych.
Andrzej Grzegrzółka to z wykształcenia politolog. Pracował jako dziennikarz Superstacji, TVP oraz dziennika "Polska The Times”. Od 2016 r. jest szefem Biura Prasowego Kancelarii Sejmu.

Zderzak numer 2: Kaczmarska
Ale nie tylko Grzegrzółka stał się zderzakiem marszałka Kuchcińskiego. Kontrowersyjne decyzje firmuje też swoim nazwiskiem szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska. To ona nie zgodziła się na wpuszczenie do Sejmu Wandy Traczyk-Stawskiej, uczestniczki Powstania Warszawskiego.
Szefowa Kancelarii Sejmu z polityką związała się w 1998 r. Wtedy, do 2001 r. pracowała w Klubie Parlamentarnym Akcji Wyborczej Solidarność. Później, w latach 2002–2016 była radną Prawa i Sprawiedliwości w dzielnicy Targówek w Warszawie. Działała też jako przewodnicząca PiS tej dzielnicy. Od 2006 do 2016 była dyrektorem biura Klubu Parlamentarnego PiS. 16 lutego 2016 marszałek Sejmu Marek Kuchciński powołał ją na stanowisko zastępcy szefa Kancelarii Sejmu. Od 4 października 2016 roku pełniła obowiązki szefa Kancelarii Sejmu, a w styczniu została szefem Kancelarii Sejmu.
Jak informował pod koniec ub. roku "Super Express” marszałek przyznał Kaczmarskiej nagrody za szczególne osiągnięcia w pracy zawodowej w łącznej kwocie brutto 36 772,90 zł. "Nagrody zostały przyznane za znaczny wkład wniesiony w obsługę Sejmu i jego organów” - informowało dziennik biuro prasowe Sejmu. Kaczmarska ma w kancelarii dwóch zastępców. To Dariusz Salamończyk i Adam Podgórski.

Zderzak numer 3: Rękosiewicz
Kolejnym zderzakiem Kuchcińskiego jest dowódca Straży Marszałkowskiej płk Piotr Rękosiewicz. Od niedawna straż ma większe uprawnienia i została po zęby uzbrojona. Stała się swego rodzaju strażą przyboczną Kuchcińskiego.

Gdy niemal na początku protestu była już posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus wystosowała pismo do szefowej Kancelarii Sejmu Agnieszki Kaczmarskiej z prośbą, żeby na teren Sejmu wpuścić rehabilitantów jej prośba została odrzucona. Zgody nie wyraził właśnie komendant Straży Marszałkowskiej Piotr Rękosiewicz. Dopiero po upublicznieniu pisma z odmową i poruszeniu jakie wywołało ono w sieci władze Sejmu zmieniły decyzję.
Płk. Piotr Rękosiewicz na czele Straży Marszałkowskiej stoi od lipca 2017 roku. Został powołany przez Kaczmarską. Jest absolwentem Akademii Obrony Narodowej w WArszawie oraz Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych im. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu.

W latach 2001-2015 był funkcjonariuszem Biura Ochrony Rządu, gdzie dosłużył się stopnia pułkownika. Podczas służby w tej formacji był m.in. wieloletnim szefem Oddziału Ochrony Premiera i Członków Rządu oraz Obiektów Rządowych. Był też dowódcą ochrony jednej z polskich placówek dyplomatycznych. Jego poprzednik miał został usunięty ze stanowiska za słowa, że nigdy nie użyje siły wobec posłów opozycji. Chcieliśmy porozmawiać z Arkadiuszem Koschalke na temat dzisiejszej pracy straży, ale nie chciał rozmawiać o swoim byłym pracodawcy.
Autorytet Marka Kuchcińskiego jako drugiej osoby w państwie od dawna jest żaden. Także we własnej partii stracił opinię silnego lidera, a dziennikarze nigdy nie zapomną mu reglamentacji przepustek i próby nałożenia kagańca na media .

Cień marszałka
Punktem przełomowym był dla niego wielki kryzys sejmowy z grudnia 2016 roku i masowe protesty opozycji na Wiejskiej, które PiS określało propagandowo mianem "puczu”. Po tamtych wydarzeniach Kuchciński zamknął się w sobie i stał się cieniem samego siebie. Zyskał też łatkę marszałka chaotycznego, którym targają emocje, który dzieli, a nie łączy; takiego, który odgradza Sejm od społeczeństwa.  

Ludwik Dorn, zwany niegdyś "trzecim bliźniakiem” w wywiadach powtarzał, że "sytuacje stresowe są dla Kuchcińskiego zbyt dużym obciążeniem psychicznym”. Chyba znowu to właśnie obserwujemy.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...