
Awans uzależniony od kontaktów towarzyskich, zastraszanie i mobbing, nacisk na wyrabianie statystyk – na to skarżą się wielkopolscy funkcjonariusze, którzy masowo poszli na zwolnienia lekarskie. O buncie w komendzie w Poznaniu pisze "Głos Wielkopolski". "Od jednego z nowych kierowników usłyszeliśmy, że jeśli myślimy, że jest ch***m, to nim będzie" – mówi jeden z policjantów.
Jeśli szli na odprawę (naczelnicy - przyp. red.), to czasami czekaliśmy do 40 minut, by zdać broń do magazynu. Z poprzednią kadrą nie było takich problemów. Od jednego z nowych kierowników usłyszeliśmy, że jeśli myślimy, że jest ch..., to nim będzie.
Coraz częściej z różnych jednostek w kraju docierają informacje o buncie w szeregach policjantów. W Białymstoku funkcjonariusze pracujący w Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych poskarżyli się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na warunki w jakich pełnią służbę. "Materace i poduszki są przesiąknięte różnymi wydzielinami biologicznymi. Wielokrotnie zdarza się, że zatrzymani onanizują się, posiadają rany i inne obrażenia, są zarażeni różnymi bakteriami i wirusami takimi jak HIV, żółtaczka i inne, często są też zawszeni" – tak sytuację opisał przedstawiciel RPO. Policyjni związkowcy z Wielkopolski rok temu napisali pismo do szefa MSWiA, że mają dość ochraniania kiboli. Po cichu mówi się o włoskim strajku wśród funkcjonariuszy z drogówki, którzy coraz częściej rezygnują z wlepiania mandatów – wszczęli bunt i częściej stosują pouczenia.
