Sejm wyliczył, ile Kancelarię kosztował 40-dniowy protest niepełnosprawnych i ich rodziców.
Sejm wyliczył, ile Kancelarię kosztował 40-dniowy protest niepełnosprawnych i ich rodziców. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Protest niepełnosprawnych oraz ich rodziców i opiekunów trwał w gmachu przy Wiejskiej 40 dni. Kancelaria Sejmu wyliczyła, że kosztowało ją to blisko 66 tysięcy złotych. Liderka protestujących Iwona Hartwich podała jednak swoje wyliczenia, które w pewien sposób ośmieszają ogłoszoną przez Sejm kwotę.

REKLAMA
Kancelaria izby niższej podaje, że protestujący objęci byli całodobową opieką medyczną, a nad ich bezpieczeństwem czuwali pracownicy parlamentu, także w dni wolne od pracy. Do dyspozycji protestujących byli fizjoterapeuci, którzy prowadzili rehabilitacje. Ponadto mieli oni zapewniane posiłki.
– Były to codziennie przygotowywane przez pracowników Kancelarii Sejmu posiłki składające się ze śniadania, dwudaniowego obiadu i kolacji. Były one dostarczane w godzinach uzgodnionych z osobami protestującymi – tłumaczyła cytowana przez Radio Maryja, szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska.
Dokładny koszt to 65 tys. 861 złotych. To jednak nie jest ostateczna kwota, bo do kancelarii nie wpłynęła jeszcze faktura za opiekę medyczną. Rachunek za 40-dniowy protest i tak już wywołał oburzenie niektórych internautów. "Kto za to zapłaci?" – pytają.
Iwona Hartwich podała jednak inną, dającą do myślenia kwotę. Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych od lat walczą o zwiększenie zasiłku pielęgnacyjnego. Koszt protestu - jak dowodzi - jest niewspółmierny do budżetowej oszczędności wynikającej z braku jakiejkolwiek podwyżki od kilkunastu lat.
Internauci z ironią zauważyli, że teraz rządzący mają miernik, ile wynosi dzienny koszt utrzymania niepełnosprawnej osoby.
Przypomnijmy, że od 1 listopada wzrośnie wysokość zasiłku pielęgnacyjnego: do 184,42 zł. To jeden z efektów niedawnego protestu. O celowych utrudnieniach dla protestujących pisaliśmy nieraz: np. odcięto im dostęp do prysznica i windy. Katarzyna Zuchowicz opisała też, jak wyglądała codzienność protestu na sejmowym korytarzu.