
Reklama.
Suchary Karola Strasburgera to przy tym szczyt finezji. Ba, żenujące dowcipy z nieistniejącego już "Studia YaYo" miały więcej polotu niż to, co poniżej.
I jeszcze ten tytuł sugerujący, że widz może się spodziewać czegoś na poziomie "Ucha Prezesa". "Wiecie co, pisowskie ziutki, poczucie humoru to nie jest wasza mocna strona" – brzmi jeden z komentarzy na Twitterze pod nagraniem "Ucho Rafała".
Na filmie toczy się dialog między "aktorem" grającym rolę Rafała Trzaskowskiego a odtwórczynią roli wiceprezydent Kingi (Gajewskiej? – przecież kandydatem na wiceprezydenta stolicy jest Paweł Rabiej). W rozmowie padają cytaty ze słynnych wpadek Trzaskowskiego oraz z jego wpisu w rocznicę śmierci Bronisława Geremka.
Ale żaden opis nie odda tego, co dzieje się na ekranie.
I jak wrażenia? Na Twitterze niektórzy podzielili się refleksjami po tym, co zobaczyli.
Oczywiście w sieci brak śladu, że za "Uchem Rafała" stoi sztab Patryka Jakiego. Podobnie było z darmową gazetką "Warszawski Wieczór", której okładkę zdobił wizerunek kandydata Zjednoczonej Prawicy na prezydenta stolicy.
Redaktorem naczelnym "Warszawskiego Wieczoru" jest Robert Wyrostkiewicz. Swego czasu – jak informował "Dziennik Bałtycki" – skazany został prawomocnym wyrokiem za – nazwijmy to – przywłaszczenie dokumentów z Instytutu Pamięci Narodowej. Nie przeszkodziło mu to znaleźć zatrudnienia w Muzeum Westerplatte.