
Małgorzata Belska, dotychczasowa sekretarz PiS w Nowym Sączu, została zawieszona w prawach członka partii. Działaczka PiS sprzeciwiła się woli prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który na prezydenta Nowego Sącza poparł żonę posła Arkadiusza Mularczyka - Iwonę. Belska postanowiła więc wystartować do ratusza z własnego komitetu. Rozmawiamy z nią o kulisach konfliktu w lokalnych strukturach PiS.
REKLAMA
Podobno decyzję o Pani zawieszeniu podjął osobiście prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak do tego doszło?
Małgorzata Belska: Na chwilę obecną informacja o moim zawieszeniu w prawach członkini PiS dotarła do mnie za pośrednictwem mediów, którym za to serdecznie dziękuję. Oficjalnie ta decyzja do mnie nie dotarła. Nie wiem, w jaki sposób ona powinna być przekazana. Oczekuję na jakąś formalną reakcję ze strony centrali PiS.
Można się domyślić skąd takie kroki centrali.
Prawdopodobnie, a właściwie to prawie na pewno, jest to reakcja statutowa PiS po tym jak zarejestrowaliśmy razem z kolegą z zarządu miejskiego PiS swój własny, niezależny komitet wyborczy. Była to nasza reakcja na brak konkretnych działań ze strony struktur PiS w Nowym Sączu i wynik namów i sugestii mieszkańców miasta.
Długo oczekiwaliśmy na decyzję władz PiS, kto będzie kandydatem na prezydenta miasta. Krążyły różne nazwiska m.in. moje. Ale ostatecznie pojawiło się nazwisko pani Iwony Mularczyk jako kandydatki PiS. Zdecydowałam więc, że wystartuję pod własnym szyldem.
W kontekście wystawienie przez PiS pani Mularczyk wiele mówi się o konflikcie w lokalnych strukturach. Z członkostwa w partii zrezygnował dotychczasowy prezydent Ryszard Nowak, który pełni tę funkcję od 12 lat. Teraz doszło do zawieszenia pani, czy kogoś jeszcze?
Wiem tylko o swoim zawieszeniu. Nie słyszałam o innych nazwiskach. Owszem reakcja prezydenta Nowaka była dość jednoznaczna. W momencie, gdy dowiedzieliśmy się kto jest kandydatem PiS, pan prezydent podziękował za współpracę i wystąpił z partii.
Dlaczego kandydatura pani Mularczyk wzbudza aż tyle kontrowersji?
Myślę, że wszystkim przeszkadza nepotyzm, o którym dużo się mówi. Jest to główna przeszkoda w akceptacji tej kandydatury, która została nam zaproponowana przez centralę. Ludzie robią wielkie oczy, jak można działać i tworzyć politykę lokalną łącząc wszystkie sznurki w jednym domu.
Z jakimi reakcjami spotkała się pani po zawieszeniu?
Mieszkańcom Nowego Sącza moja decyzja o założeniu komitetu i starcie w wyborach przypadła do gustu. Są zaskoczeni i zniesmaczeni decyzją władz PiS. Zobaczymy jak to dalej się poukłada. Mam nadzieję, że zajmiemy się wreszcie kampanią, a nie przepychankami polityczno-personalnymi.
Pani rozważa wystąpienie z PiS, czy zamierza czekać na dalsze ruchy władz partii?
Ja mieszkam w Nowym Sączu i chciałabym, żeby miasto było dobrze zarządzane. Nie wiem, jaka będzie ostateczna decyzja PiS w mojej sprawie. Nie sądzę by to, czy jestem w partii, czy nie jestem było decydujące przy wyborze prezydenta. To, czy ten konflikt zostanie zażegnany, czy ktoś wystąpi, czy nie wystąpi ze struktur partyjnych, to jest w tej chwili sprawa drugorzędna. Powinniśmy się skupić na kampanii, a nie na przepychankach.
O prezydenturę w małym Nowym Sączu walczy aż 7 kandydatów.
Tak. To pokazuje, jak ważne dla mieszkańców jest miasto. Dobrze, żeby wygrał ktoś, kto chce się o nie naprawdę zatroszczyć.
Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej
