
W niektórych miejscach ludowcy lub SLD będą języczkiem u wagi. Jednak jestem przekonany, że wszyscy nasi partnerzy zdają sobie sprawę z tego, że jesteśmy dopiero na pewnym etapie – mówi #TYLKONATEMAT Borys Budka. – Na razie musimy tworzyć warunki do dobrej współpracy, by za rok wspólnymi siłami partii demokratycznych i proeuopejskich wygrać wybory parlamentarne. Żadna ze stron nie może więc przesadzić w negocjacjach koalicyjnych – dodaje wiceszef PO.
REKLAMA
Czy wyniki wyborów samorządowych pozwalają liderom Koalicji Obywatelskiej obronić ich pozycje?
Dotrzymaliśmy słowa i udało nam się obronić przed PiS większość województw, choć przecież sondaże nie dawały nam większych szans. Do tego odnieśliśmy bardzo duże sukcesy w miastach. Przykład Warszawy, Łodzi, Poznania czy Wrocławia pokazuje, że obrana przez nas strategia przynosi dobre skutki.
Jednak wybory samorządowe to dopiero pewien etap. Teraz musimy wyciągnąć wnioski dotyczące tych miejsc, w których wygrać nam się jeszcze nie udało. Przygotowujemy się już na start kampanii wyborczej przed kolejnymi wyborami, tymi do Parlamentu Europejskiego.
Żałujecie niedzielnej euforii? Część polityków PO mówiła wówczas o utrzymaniu 15 województw, ale niewiele z tego zostało i dziś są kpiny.
Zawsze łatwiej jest komentować ostateczne wyniki wyborów.... Kiedy jednak oceniamy dziś nasz wynik wyborczy, to okazuje się, że mandatów w skali kraju jako Koalicja Obywatelska zdobyliśmy więcej niż przed czterema laty udało się to samej Platformie Obywatelskiej. Dla przykładu tylko w województwie śląskim mamy o trzy mandaty więcej.
Niestety, pomimo pierwszych bardzo optymistycznych dla Polskiego Stronnictwa Ludowego danych exit poll, okazało się, że w skali kraju ludowcy stracili kilkadziesiąt mandatów na rzecz Prawa i Sprawiedliwości. To właśnie sprawia, że finalnie nie potwierdziło się, iż będziemy mieli szanse na utrzymanie władzy we wschodnich województwach.
W PiS bez większego zażenowania sugerują, że ludowców można łatwo kupić. Obawiacie się, że wasi partnerzy z PSL okażą się łasi na kuszenie synekurami?
Ja wierzę w ludowców. Wierzę w to, że PSL nie da się kupić. Sądzę, że nasi koledzy i koleżanki pamiętają taśmy Renaty Beger sprzed 11 lat, które świetnie pokazywały, jak kończą ugrupowania, które pozwalają, by PiS nimi handlowało. To wciąż aktualna przestroga dla wszystkich, którzy chcieliby robić polityczne biznesy z partią Jarosława Kaczyńskiego.
Poza tym, PiS całą kampanię samorządową poświeciło atakom na PSL. Gdyby więc ludowcy zdecydowaliby się teraz na współpracę, to zapewne w ciągu roku ich ugrupowanie zniknęłoby ze sceny politycznej.
Tymczasem my przez lata udowodniliśmy, że traktujemy PSL partnersko,w wielu miejscach potrafiliśmy wspólnie bardzo dobrze rządzić. Mam więc nadzieję, że wszędzie tam, gdzie będzie to możliwe, zbudujemy z ludowcami nowe koalicje.
Jest kilka regionów, w których prawdopodobnie będziecie potrzebowali także koalicjanta z SLD. Jesteście już gotowi na twarde negocjacje? Sojusz nawet za jeden mandat zażąda na pewno wysokiej stawki...
W niektórych miejscach ludowcy lub SLD rzeczywiście będą języczkiem u wagi. Jednak jestem przekonany, że wszyscy nasi partnerzy zdają sobie sprawę z tego, że jesteśmy dopiero na pewnym etapie.
Na razie musimy tworzyć warunki do dobrej współpracy, by za rok wspólnymi siłami partii demokratycznych i proeuopejskich wygrać wybory parlamentarne. Żadna ze stron nie może więc przesadzić w negocjacjach koalicyjnych w sejmikach.
Jestem jednak dobrej myśli. Po pierwsze, z powodzeniem rozmawiamy ze sobą wśród partii opozycyjnych. Po drugie, w wielu miejscach się dobrze znamy i rozumiemy, potrzebne będzie jedynie odtworzenie koalicji. Wierzę, że ta współpraca się ułoży.
W kilku województwach PiS ma większość tylko dzięki jednemu lub dwóm mandatom. Będziecie próbowali – jeśli nie teraz, to w przyszłości – przeciągać radnych "dobrej zmiany" na stronę opozycji?
Na razie skupiamy się na budowaniu dobrych koalicji. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby część osób za kilka lub kilkanaście miesięcy zobaczyła, co się dzieje i zdecydowała o ucieczce z tego tonącego okrętu. Bo właśnie taki okręt w rychłej przyszłości powinna przypominać Zjednoczona Prawica. Czas więc pokaże, czy PiS będzie w stanie dotrwać u władzy w tych województwach do końca kadencji.
Dzięki wyborom samorządowym skutecznie udało się narzucić tę narrację, że stawką gry politycznej jest europejska przyszłość Polski?
Tu niczego nie trzeba było narzucać! To wynika z tego, co dzieje się w Polsce od blisko trzech lat. Słowa prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego i innych prominentnych działaczy PiS jasno pokazuje, iż oni należą do najbardziej antyeuropejskiej formacji, jaka rządziła Polską po 1989 roku. Oni traktują Brukselę jak bankomat i absolutnie nie rozumieją istoty wspólnoty. A skutki tego są niezwykle szkodliwe dla Polski.
Polacy to widzą. Jestem więc pewien, że jednym z czynników, które wpłynęły na tak wysoką frekwencję, była właśnie chęć pokazania polskiej proeuropejskości. Na razie udało się to głównie w dużych miastach. Jestem jednak przekonany, że im bliżej będzie tego najważniejszego rozstrzygnięcia europejskiej przyszłości Polski w przyszłorocznych wyborach, to zjawisko będzie się nasilać.
Dlaczego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – tu cytat z polityków PiS – "próbował ingerować w kampanię w Polsce tuż przed ciszą wyborczą"?
Te komentarze tylko dowodzą, jak bardzo PiS nie rozumie Europy i tego, co się w niej dzieje. Tylko i wyłącznie przez rząd PiS ta sprawia znalazła się przecież na forum unijnym. Ich tzw. reforma sądownictwa jest wyłącznie ordynarną próbą zawłaszczenia sądów, więc decyzja TSUE nie mogła być inna.
Można uznać, że za sprawą ostatniej decyzji TSUE walka o niezależność sądownictwa jest już wygrana?
Ależ skąd. Dopóki PiS rządzi w Polsce, nic nie jest wygrane. Za rok czeka nas największe wyzwanie, czyli konieczność odwrócenia tego wszystkiego, co zrobiło PiS w wymiarze sprawiedliwości.
Przecież to nie tylko kwestia Sądy Najwyższego. Przypomnijmy, że trzech dublerów rezyduje w Trybunał Konstytucyjnym, a Krajowa Rada Sądownictwa składa się z nieprawnie wybranych sędziów. To wszystko będzie trzeba naprawić i odbudować na nowo, by Polska na powrót zajęła podmiotowe miejsce w Europie i nie groziła nam polityczna izolacja oraz utrata środków unijnych.
Trzeba będzie wielu instytucjom na nowo przywrócić niezależność. Jednak to wyzwanie na czas po wyborach parlamentarnych, a teraz najważniejsze jest, by miejsc legalnie zasiadających w SN sędziów PiS nie obsadziło nowymi dublerami.
Jest pan zwolennikiem tezy, że do wykonania zabezpieczanie TSUE należy dokonać kolejnej nowelizacji ustawy o SN, czy jednak wystarczy zastosować wytyczne wprost i uznać, że stan poprzedni został przywrócony natychmiast?
Moim zdaniem, sprawa jest oczywista. Decyzja TSUE powinna być interpretowana wprost i stosowana bezpośrednio. Wykonuje ją już pierwsza prezes SN, za sprawą wezwania sędziów do powrotu do orzekania. Tak samo, jak prezydent Duda nikomu nie wysłał postanowienia o przejściu w stan spoczynku, tak samo teraz nie trzeba podejmować żadnych kroków dodatkowych.
