Do tej pory to PiS odgradzało się od opozycji barierkami
Do tej pory to PiS odgradzało się od opozycji barierkami Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Do tej pory zwykło się mówić że nie ma lewicowych dróg, ani prawicowych chodników. Bo i drogi, i chodniki są dla ludzi. Ale po ostatnich wyborach samorządowych takie podejście najwyraźniej odchodzi do lamusa. Po gromach jakie spadły na SLD, które zawiązało koalicję z PiS w powiecie koneckim, władze partii zerwały to porozumienie bojąc się konsekwencji politycznych. Trudno będzie jednak w Polsce lokalnej odgrodzić kordonem sanitarnym partię, która zdobyła najlepszy wynik i rządzi w skali kraju.

REKLAMA
Co ciekawe, koalicje ugrupowań opozycyjnych z PiS-em w mijającej kadencji samorządowej nie były wcale czymś zjawiskowym, choć może nieco wstydliwym. Niewykluczone zresztą, że za chwilę usłyszymy o kolejnym takim przypadku, bo liderzy w Warszawie nie są w stanie upilnować wszystkich działaczy partyjnych w terenie. Na razie partie opozycyjne oskarżają się jednak nawzajem o hipokryzję.

– Do tej pory koalicje lokalne układały się w różne wzory, bo na tym polega samorządność. Inaczej nie trzeba byłoby organizować lokalnych wyborów tylko premier obsadzałby stanowiska wójtów, czy burmistrzów i nie byłoby kłopotów. Cała idea wyborów samorządowych polega na tym, że te układy lokalne mogą iść nieraz w poprzek układów ogólnokrajowych i jest to też jakiś element łagodzenia wzajemnych napięć – tłumaczy w rozmowie z naTemat dr Jarosław Flis, socjolog polityki.
Przyznaje jednak od razu, że atmosfera w ostatnich latach temu nie sprzyjała. – Problemem było to, że to PiS się odgradzał kordonem sanitarnym. Rozumiem, że po jednej i po drugiej stronie są siły, które próbują ten spór tak stotalizować, żeby nie brać jeńców, ale w interesie polskiej demokracji jest to, żeby takich problemów nie było. Jeśli się wypycha kogoś na margines, to samemu można się na tym marginesie znaleźć. Szczególnie jeśli wypycha się na margines 40 proc. wyborców – podkreśla.
Z drugiej strony, według dr Flisa, PiS miał do tej pory ewidentne problemy z poszerzaniem swojego elektoratu. – Widać to zwłaszcza w drugich turach wyborów bezpośrednich. A to, co Jarosław Kaczyński zaprezentował w Mielcu, to jest raczej karykatura wyciągania ręki na zgodę – zauważa dr Flis.
Przypomnijmy, że w Mielcu Kaczyński stwierdził, że za kontrkandydatem Fryderyka Kapinosa (PiS) Jackiem Wiśniewskim stoi "stary układ”. – Nie może być tak, żeby zza pleców pana Wiśniewskiego rządził stary układ – gardłował prezes i wzywał żeby to zmienić.
– Ciężar starych układów trzeba ostatecznie zrzucić z pleców, bo on nas hamuje w rozwoju. On powodował przez te trzy dziesięciolecia, że chociaż szliśmy w górę, tego nie da się zaprzeczyć, to szliśmy za dużym kosztem, także w tym mieście i szliśmy jednocześnie zbyt wolno – grzmiał Kaczyński, by za chwilę przekonywać, że "PiS nie jest partią żadnej wojny totalnej, ale zgody". – Chcemy współpracować, ale z drugiej strony na razie mamy mur – dodał prezes odnosząc się do opozycji. Na tym przykładzie doskonale widać też hipokryzję PiS.
Sojusz zrywa koalicję z PiS
O nieskonsumowanej koalicji PiS-SLD w powiecie koneckim pisaliśmy tutaj. "Tworzymy wspaniałą drużynę” - zachwalał lokalny lider Sojuszu. Szef partii Włodzimierz Czarzasty ogłosił jednak decyzję o zerwaniu tego porozumienia. Warto przypomnieć, że przed wyborami w powiecie rządziła koalicja PiS z PSL i nie budziło to takich kontrowersji. Teraz przyjdzie czas na nową układankę. Przy okazji liderzy SLD zdementowali informacje o domniemanej koalicji PiS-SLD we Włocławku.
Jeszcze przed wyborami zielone światło dla koalicji PiS z SLD dał prezes Jarosław Kaczyński. – Od czasu istnienia PZPR minęło już prawie 30 lat. Tamte sprawy należą do historii. Dla nas ważne jest to, żeby w samorządzie następowały zmiany i żeby polityka samorządowa stawała się bardziej polityką pro publico bono. Jeżeli dla SLD są to warunki do przyjęcia, to wszystko jest możliwe – stwierdził lider PiS.
Czarzasty szybko mu odpowiedział na Twitterze. ”To że Prezes Kaczyński raczył zauważyć, że od końca PRL minęło już prawie 30 lat i że PZPR też już od tylu nie istnieje, nie spowoduje, że SLD nagle zapragnie współpracy z PiS. Proszę sobie Panie Prezesie nie robić nadziei. Za dużo napsuliście” – napisał.
Sugestie, że SLD może po wyborach wejść w koalicje z PiS Czarzasty określał mianem ”żenujących wypowiedzi", które pojawiały się po to, żeby SLD miało gorszy wynik wyborczy i osobiście apelował, by opozycja nie wchodziła w powyborcze koalicje z PiS.  A już po wyborach SLD przyjęło nawet specjalną uchwałę, że nie będzie wchodzić w koalicje PiS, choć dotyczyła ona wyłącznie w sejmików.
Dr Flis przypomina, że jeszcze w 2006 roku w 16 sejmikach było 16 różnych wzorów koalicji w zależności od lokalnych układów sił. Zresztą także w minionej kadencji nie brakowało gmin czy powiatów, w których mniej lub bardziej zgodnie współpracowały PO z PiS-em czy PSL z PiS-em.
"Dlaczego przez 3 ostatnie lata, kiedy PiS łamał konstytucję, powoływał sędziów-dublerów, PO rządziła z PiS-em w powiecie Ostrowiec Św?” – pytała na Twitterze Anna Maria Żukowska, rzeczniczka SLD.
Koalicja PO z PiS w powiecie ostrowieckim stała się przyczyną konfliktu w Platformie. W marcu 2018 świętokrzyskie władze Platformy Obywatelskiej unieważniły uchwałę Rady Powiatu tej partii, dotyczącą... rozwiązania koalicji z PiS-em w powiecie ostrowieckim.
Tutaj rządziły PO, PiS i SLD
Ale trzeba przyznać, że do tej pory koalicje z PiS nie wywoływały aż takich emocji politycznych w partyjnych centralach. Ciekawym przykładem są Siemianowice Śląskie, w których współpracowały przed wyborami i PiS, i PO, i SLD. A prezydentem miasta był na dodatek Rafał Piech najbardziej znany z tego... że powierzył swoje miasto Maryi i chwalił się "jak dobrym Matka Boska jest menadżerem”.
"Cieszę się, że moje dotychczasowe działania były i wiem, że w wielu przypadkach dalej będą popierane przez partie polityczne jak PIS, PO, SLD, RAŚ, stowarzyszenia posiadające reprezentację w Radzie Miasta oraz społeczne jak SMS, Wspólnie dla Siemianowic, Stowarzyszenie Siemianowickich Przedsiębiorców, Związek Dużych Rodzin, czy środowiska siemianowickiej Solidarności" – pisał Pech o "politycznej mieszance wybuchowej", która go popierała. Ale w ostatnich wyborach uzyskał jeden z rekordowych wyników w kraju- 83,64 proc. i nie dał szans rywalom.
Internauci wyliczają, że koalicje PO-PiS funkcjonowały też m.in. w Świnoujściu, Chorzowie, Będzinie, Tarnowskich Górach, Piasecznie. Podobnie było z koalicjami PiS-PSL.
Do budowania koalicji PiS chciałoby zachęcić także PSL, ale po tym jak partia rządząca chciała dokonać anihilacji ludowców w kampanii wyborczej wydaje się to mało prawdopodobne. Dlatego lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz powtarza, że "z politycznymi terrorystami się nie negocjuje". Przypomina też swoim działaczom, że współpraca z PiS może się skończyć dla PSL zostaniem przystawką PiS i przypomina los Samoobrony i LPR.
PiS próbuje więc skłócić ludowców radząc ustami swojej rzeczniczki Beaty Mazurek by... zmienili sobie szefa. Rzecznik PSL Jakub Stefaniak poradził jej z kolei, by wzięła się za jakąś konkretną robotę. Inna sprawa, że nowym języczkiem u wagi kosztem PSL - w niektórych sejmikach - stali się Bezpartyjni Samorządowcy.
Najciekawsze układanki jednak dopiero przed nami. Kadencje obecnych rad gmin, rad powiatów i sejmików województw oraz wójtów, burmistrzów i prezydentów miast kończą się 16 listopada. Do tego czasu będzie trwało wyłanianie nowych większościowych koalicji.