
Prezydent Andrzej Duda powołał we wtorek dwoje nowych sędziów Sądu Najwyższego: Joannę Lemańską na stanowisko prezesa Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Tomasza Przesławskiego na stanowisko prezesa Izby Dyscyplinarnej. Wygłosił przy tym przemówienie, które było jego diagnozą sytuacji w SN. Mówiąc ogólnie, prezydent określił ją jako "przykrą".
Sami sobie wystawiają świadectwo – Dzisiaj zdarza się bardzo wiele sytuacji, które można określić jako przykre dla państwa jako doświadczonych prawników, jako ludzi rzetelnych, uczciwych - co do tego nie mam żadnych wątpliwości – mówił prezydent Andrzej Duda, zwracając się do nowo powoływanych sędziów SN. – Proszę, żebyście to spokojnie wytrzymali – zaapelował do nich, mówiąc o poniżaniu "różnego rodzaju określeniami".
Andrzej Duda
Prezydent RP
Prezydent nie wyjaśnił, kogo ma na myśli i o jakich "przykrych sytuacjach" mówi.
Jak do tego doszło? W przemówieniu Andrzeja Dudy nie padło wyjaśnienie, gdzie może tkwić geneza owych "przykrych sytuacji", jeśli do nich dochodzi. Władza PiS dokonała takich zmian w Sądzie Najwyższym, które uznawano za upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości i z których potem rządzący musieli się częściowo wycofywać.
W grudniu Andrzej Duda podpisał kolejną nowelizację ustawy, która m.in. przywracała sędziów wysłanych wcześniej przymusowo na emeryturę. Dzień później krytykował sędziów, którzy wrócili do sędziowskich funkcji, nie czekając na nowelizację.
W 2007 r., tuż po rozpadzie koalicji PiS-Samoobrona-LPR, Andrzej Lepper wyjawiał, jakie było największe marzenie Jarosława Kaczyńskiego. W rozmowie z Jackiem Żakowskim szef Samoobrony mówił, że celem prezesa PiS było podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości, co miał uznawać za kluczowe dla osiągnięcia pełni władzy.
źródło: prezydent.pl
