
Jakby na to nie patrzeć - z aprobatą, czy też z dezaprobatą - strajk nauczycieli wywołał sporo zamieszania. W cierpliwość musieli uzbroić się także rodzice. Jak się jednak szybko okazało, nie było i nie jest to najprostsze zadanie. "Dzięki nauczycielom przedszkolnym moja córka wraca z połową tej energii i niewykorzystanych pomysłów. Wielkie pokłony przed wszystkimi, którzy świadomie się na takie szalone dni z cudzymi dziećmi decydują. Kocham nauczycieli. Dajcie im wszystko czego chcą, nim skonam" – napisała jedna z mam internautek.
To nie tak, że rodzice, którzy podpisują się pod tymi, czy podobnymi słowami, nie kochają swoich dzieci. Kochają owszem i to bardzo, ale równocześnie ogromnie cenią pracę nauczycieli. Niektórzy uświadomili sobie to właśnie teraz, kiedy protest zmusił ich do "nadprogramowych" godzin spędzonych z własnymi pociechami.
W podobnym tonie o czasie spędzonym ze swoimi dziećmi, a co za tym idzie, także o pracy nauczycieli, wypowiedział się Kamil Polny, autor bloga "Tata w pracy".
– Dzieci pomiędzy godziną 9, a 17 mają więcej energii i krzyczą głośniej niż TY!
– Nawet mając podręczniki w których niby wszystko jest napisane, ciężko jest upilnować 7 latka, żeby siedział na tyłku i się uczył!
– Trudno uczy się 1 dziecko, wyobraź sobie przepełnione klasy, 20-25…osób? Realne? Podołasz?
– Byłeś kiedyś zły na to, że nauczyciel krzyknął na Twoje dziecko? Ile razy zdarzyło Ci się zezłościć na swojego potworka podczas ostatniego "tygodnia przetrwania”?
Słowa Kamila Polnego wywołały poruszenie. Można jednak także stwierdzić, że dodały odwagi tym rodzicom, którym towarzyszą podobne refleksje (oczywiście nie zabrakło i krytycznych uwag). "Masz rację... Ten protest jest najbardziej uciążliwy dla rodziców. Politycy go nie zauważają. Ale jeszcze chwila i przeleje się czara goryczy i odbije się to olewanie nauczycieli naszym politykom czkawką. My w domu jesteśmy na skraju wytrzymałości... logistyka jest szalona" – tak brzmi komentarz jednej z matek.
Dzisiaj myślałam, że powywieszam moje córki za uszy na sznurku do prania... stan na dziś - 20% zrealizowanych planów z tendencją spadkową
Dziękuję, w takiej beznadziejnej chwili te słowa są dla mnie powietrzem
Dobrze że jest jeszcze instytucja Babci. Chyba tylko to chroni mnie aktualnie przed samodestrukcja ;)
Dziękuję za te słowa rozsądku w tym szalonym czasie
Ja, stara nauczycielka z 37 letnim stażem pracy... popłakałam się. TATO DZIĘKUJĘ CI!
Wspaniały tekst. Jako że potrzebujesz wsparcia, dobra rada od nauczyciela - siedmiolatek potrafi koncentrować uwagę na jednej czynności maksymalnie 15 minut, dlatego każda lekcja edukacji wczesnoszkolnej zawiera różne elementy, żeby dzieciaki się nie zanudziły, a nauczyciel nie zwariował. Większość rodziców nie ma o tym zielonego pojęcia.
Po kilku nadprogramowych i nieplanowanych dniach spędzonych ze swoimi dziećmi, wielu rodziców z pewnością dorzuciłoby się do pensji nauczycieli... A już na pewno obiema rękami podpisało pod ich postulatami protestujących.
