Ksiądz pedofil z filmu Sekielskich chce wcześniej wyjść na wolność. Odmówił jednak leczenia

Ksiądz Paweł Kania gwałcił i molestował seksualnie dzieci. Biskupi wiedzieli o tym.
Ksiądz Paweł Kania gwałcił i molestował seksualnie dzieci. Biskupi wiedzieli o tym. fot. Kamila Kubat / Agencja Gazeta
Były ksiądz Paweł Kania, jeden z antybohaterów filmu "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich, chce wyjść na wolność przed terminem. Teraz odsiaduje w więzieniu w Oleśnicy wyrok 7 lat więzienia za gwałty na dzieciach. Jego obrońca złożył wniosek o warunkowe zwolnienie z odbywania kary, mimo że były kapłan nie poddał się terapii seksuologicznej.


O sprawie napisała wrocławska "Gazeta Wyborcza". Paweł Kania nie zgadza się na specjalistyczną terapię, bo nigdy nie przyznał się do czynów, za które został skazany. Ksiądz wpadł dwa razy: po raz pierwszy w 2005 roku, gdy pod sklepem namawiał chłopców do prostytucji. Drugi raz po tym, jak biskupi przenieśli go na inną parafię (gdzie miał styczność z dziećmi), zatrzymano go w roku 2012: wtedy próbował zameldować się w hotelu z chłopcem. Pracownicy ośrodka zawiadomili policję.


W maju 2019 roku Paweł Kania został usunięty przez Watykan ze stanu duchownego. Poinformowali o tym biskupi niedługo po premierze filmu braci Sekielskich. Teraz były ksiądz chce wyjść na wolność przed terminem. W zeszłym miesiącu jego prawnik, mec. Wojciech Krzysztoporski, złożył wniosek o warunkowe zwolnienie go z odbywania kary. W piśmie argumentuje, że jego klient prezentuje "nienaganną postawę" i wygrywa nagrody w konkursach literackich i poetyckich.


Były ksiądz nie chce terapii
Jednak szanse na to, by wniosek został rozpatrzony pozytywnie, są małe, gdyż warunkiem skrócenia kary jest odbycie specjalistycznej terapii seksuologicznej. Były ksiądz w niej nie uczestniczy, bo nadal twierdzi, że jest niewinny i nie popełnił czynów, za które został skazany, jak mówi "Gazecie Wyborczej" jeden z więziennych wychowawców.


Co więcej, wniosek o przedterminowe wyjście na wolność może obrócić się przeciw byłemu księdzu. Jeden z wrocławskich sędziów powiedział gazecie, że po złożeniu pisma Kania zostanie poddany obowiązkowym badaniom, podczas których oszacowane zostanie ryzyko recydywy. Ponieważ nie przyznaje się do winy i wszystkiemu zaprzecza, prawdopodobnie biegli ocenią, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż po opuszczeniu więzienia będzie nadal stosował przemoc seksualną wobec dzieci.

Złożenie wniosku może doprowadzić do tego, że Kania nie tylko nie wyjdzie wcześniej z więzienia, ale po odsiedzeniu całych 7 lat znowu zostanie zamknięty – tym razem w zakładzie w Gostyninie, przeznaczonym dla szczególnie groźnych przestępców, którzy odbyli karę, ale są podejrzewani o to, że znowu mogą wejść na przestępczą ścieżkę.Film Tomasza i Marka Sekielskich o ukrywaniu przestępczości seksualnej przez hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego miał premierę na YouTube 11 maja. Od tego czasu został wyświetlony ponad 22 miliony razy.

Dokument "Tylko nie mów nikomu" jest już dostępny w hiszpańskiej wersji językowej. Twórcom filmu zależało na tym, by mógł go obejrzeć pochodzący z Argentyny papież Franciszek.

źródło: wroclaw.wyborcza.pl