
Zabójstwo 10-letniej Kristiny wstrząsnęło całą Polska. Każdy z nas domagał się szybkiego dorwania sprawcy i wymierzenia mu jak najwyższej kary. Niektórzy ubiegli nawet śledczych, a zdjęcia rzekomego zwyrodnialca obiegły internet. Okazał się nim kompletnie niewinny mężczyzna, który miał takie same inicjały jak podejrzewany.
Bulwersująca tragedia rozbudziła nieprzebrane pokłady negatywnych emocji. Polacy domagali się opublikowania pełnego wizerunku sprawcy, wiec prywatne biuro detektywistyczne podało im go na tacy. Zamazali jedynie oczy na zdjęciu znalezionym na jego Facebooku (poniżej zapikselowałem i przyciąłem) i wrzucili je z dopiskiem "To on?". Internet się zagotował.
– Nasz post nie wskazywał na osobę o określonych personaliach, na zdjęciu miał częściowo zamazaną twarz, a jego treść zakończona była znakiem zapytania, gdyż do czasu oficjalnego potwierdzenia przez prokuraturę nie mogliśmy być tego pewni – mówi naTemat Bartosz Weremczuk z biura Detektyw Weremczuk & Wspólnicy.
Zaangażowaliśmy się w tę sprawę tylko i wyłącznie dlatego, że nie mogliśmy przejść obojętnie obok takiej zbrodni. W żadnym stopniu nie chcemy przyczyniać się do linczu zarówno bezpośredniego, jak i internetowego. To nie był nasz cel i nigdy nie będzie. Chcemy jednak czuć się bezpiecznie w kraju, być spokojni o nasze dzieci i jesteśmy za tym, żeby wizerunek przestępców był publikowany. Oczywiście po ich prawomocnym skazaniu.
Ogólnie przy tej sprawie panuje ogromne zamieszanie w internecie. Wcześniej rzekomym sprawcą był poszukiwany listem gończym pedofil. Jego personalia też obiegły sieć.
Publiczny lincz to nic nowego - znamy to od zarania dziejów. Nowością jest internetowy lincz - wcześniej nieznane zjawisko, które nieustannie daje do myślenia socjologom i psychologom. W dobie mediów społecznościowych każdy z nas może w pewien sposób obcować z czystym złem, wyżyć się na nim, poczuć się lepszym. I to nie wychodząc z domu. Wszak kryminaliści też mają konta na Facebooku. Nawet ci najgorsi. Podobnie jest z ludźmi, którzy zostawiają kondolencje na profilach zamordowanych osób.
Poza przeżyciem i adrenaliną, podnosimy swoją samoocenę, poprawiamy samopoczucie. To jest oczywiście często pozaracjonalne, ci ludzie działają nieświadomie, nie wiedzą jakie mechanizmy za tym stoją.
