
Wiesz, czasem dostanę kopa, zatrzęsie się w głowie i stracę parę szarych komórek, ale ponoć niedawno naukowcy dowiedli, że uprawianie jakiegoś rodzaju ćwiczeń zwiększa ilość szarej masy w głowie. Także mam dobry recycling w mózgu – mówi Przemek Oberbek, doktorant, obecnie prowadzący badania w Japonii.
REKLAMA
Skończyłeś chemię?
Przemek Oberbek: Tak. Mam magistra z chemii. W sumie obiecałem sobie, że do niej więcej nie wrócę.
Ale?
Upomniała się o mnie i zaczyna mi być potrzebna.
Co masz na myśli?
Co masz na myśli?
Po magisterce uznałem, że nie będę więcej pracował w zawodzie. Trochę szukałem pracy, jakoś trafiłem do gazety, portali pokerowych, trochę przerzucałem dane, pisałem, prowadziłem redakcję. I tak przez trzy lata.
Właśnie. Zająłeś się pokerem. Podobno prowadziłeś pokerowy portal Michała Wiśniewskiego.
Był taki epizod. Byłem redaktorem naczelnym tego serwisu. To była mała redakcja, ale działała całkiem sprawnie. Pisałem też drobne teksty dla jeszcze mniejszego portalu Pokerace.pl, potem Grajtakdalej.pl. Współpracowałem też z pokertexas.pl i z roomem pokerowym "pokerstars".
To dlaczego wróciłeś do chemii? Z potrzeby serca?
To dlaczego wróciłeś do chemii? Z potrzeby serca?
Właściwie to zarabiałem jakieś pieniądze na utrzymanie, a tymi pokerowymi pracami dorabiałem, ale nie było łatwo. Przez ustawę antyhazardową polski poker w ogóle trochę podupadł. Trudniej było o sponsorów do dużych turniejów na żywo, wszyscy zaczynali się chować, wycofywać. Zrobiło się niemiło i podejrzliwie. Wtedy któregoś pięknego dnia koleżanka z Wydziału Inżynierii Materiałowej zaprosiła mnie do swojej grupy na uczelni, a to wiązało się z robieniem doktoratu.
I poszedłeś na studia doktoranckie?
I poszedłeś na studia doktoranckie?
No tak. Tylko o nieco innym profilu, bo teraz jestem właśnie na Wydziale Inżynierii Materiałowej. Wiedza z chemii się przydaje, ale muszę się douczać fizyki, podstaw inżynierii materiałowej i co – mnie najbardziej przeraziło – biologii.
Wysiłek się opłacił, bo jesteś teraz w Japonii.
Wysiłek się opłacił, bo jesteś teraz w Japonii.
Tak. Pracuję przy projekcie międzynarodowym, nasz wydział ma podpisaną umowę i bierze w tym projekcie udział. Badania finansuje Unia Europejska.
Czego dotyczą badania?
Badam toksyczność nanozwiązków, jak nanozwiązki wpływają na żywe komórki.
Nie będę udawać, że wiem, o co chodzi. Podsumujmy: chemik, pokerzysta, biolog, doktorant na wydziale inżynierii materiałowej. Wszystko?
Dziś miałem pierwszy dzień w pracy i okazało się, że będę się po nocach uczył biologii komórki. A więc do listy dochodzi biolog (śmiech).
Ok. Wobec tego, jak chemik, biolog, pokerzysta, badacz i doktorant wpadł na pomysł walki MMA?
Właściwie zaczęło się jeszcze na chemii. Potrzebowałem jakiegoś sportu, aby zaliczyć wf na studiach. Przejrzałem listę, zobaczyłem taekwondo, zagadałem z kolegami i we trzech poszliśmy na zajęcia. Bardzo nam się spodobało, oni chodzili trochę krócej, ja zostałem na trzy lata. Ale wyszło, że mam słabo rozciągnięte nogi, nie mogę wysoko kopać, łapałem kontuzje. Po rocznej przerwie – co ciekawe – znajoma opowiedziała mi o MMA. Długo się nie zastanawiałem i w końcu z nią poszedłem. Było blisko domu (śmiech).
I?
I zostałem na kolejne trzy lata.
I zostałem na kolejne trzy lata.
Tam nie wymagali rozciągniętych nóg?
MMA daje więcej możliwości. Tu można być wszechstronnym, ale też skupiać się na jakiś konkretnych elementach. Są w sumie trzy płaszczyzny walki – stójka, klincz z rzutami, a w efekcie ground and pound i parter. W stójce jestem niezły przez to taekwondo, ale to są raczej odruchy i dobre, niskie kopnięcia. Okazało się, że najlepiej radzę sobie w parterze.
Chemia nie była dosyć wybuchowa?
Chemia nie była dosyć wybuchowa?
Chemia jest trudna, dlatego od niej uciekałem (śmiech). Sport to inna para kaloszy. Fajnie jest pobiegać, powspinać się, ale ja potrzebuję rywalizacji, bez niej nie mam motywacji. Sporty walki są tutaj świetne, a MMA wymaga chyba najwięcej z nich wszystkich. Nawet jak staram się walczyć w parterze, to ciężko jest podejść do stójkowego przeciwnika. Do tego potrzebna jest ogromna wytrzymałość, jakiś instynkt, a nawet kombinowanie.
Czytaj również: Basia Nalepka walczy na równi z mężczyznami w MMA. "Boję się Boga i mojej prawej ręki. No i pająków" [wywiad]
Przychodziłeś poobijany na studia i do pracy?
Tak. Jak tylko miałem jakieś "zadrapanie" na twarzy, to szedłem dumny jak lew. To nawet jakoś bardzo nie boli, podbite oko, zadrapania, wybity bark – szybko przechodzą. Z irytujących kontuzji to mogę wymienić właściwie wybite kostki i skręcenia.
Podbite oko, kulejący... Nie bałeś się, że ktoś pomyśli, że jesteś ulicznym awanturnikiem?
Podbite oko, kulejący... Nie bałeś się, że ktoś pomyśli, że jesteś ulicznym awanturnikiem?
To dla mnie bez znaczenia. Nie umiem się dobrze ubrać, kupuję tak, aby było wygodnie i jakoś nie przejmuję się, co myślą ludzie o moim wyglądzie. Mam się dobrze czuć, a sport się świetnie sprawdza. No i przy znajomości jakiejkolwiek sztuki walki od razu człowiek czuje się bezpieczniejszy. Z tym też się dobrze czuję.
A kopnięcia i uderzenia w głowę? Jesteś w końcu naukowcem.
A kopnięcia i uderzenia w głowę? Jesteś w końcu naukowcem.
Staram się wysoko trzymać gardę!
Na pewno nie zawsze się udaje.
Na pewno nie zawsze się udaje.
Na treningach mamy ochraniacze i unikamy silnych ciosów na głowę, kolana są bardzo rzadko. Na mocnych sparingach i zawodach używamy kasków. Wiesz, czasem dostanę kopa, zatrzęsie się w głowie i stracę parę szarych komórek, ale ponoć niedawno naukowcy dowiedli, że uprawianie jakiegoś rodzaju ćwiczeń zwiększa ilość szarej masy w głowie. Także mam dobry recycling w mózgu (śmiech).
Zobacz także: Zło konieczne, czyli sędziowanie w MMA
Brałeś udział w zawodach?
Dwa razy w zawodach amatorskich. Jedna walka wygrana i nieźle się w niej czułem, druga przegrana bardzo szybko i przeciwnik mnie po prostu zniszczył. Trochę mam ostatnio za dużo na głowie, ale jakbym miał ciut więcej czasu i mógł częściej trenować, to bym jeździł na kolejne. Na razie jest mała przerwa od zawodów, ale postaram się do nich wrócić.
Jesteś w tym dobry?
Jesteś w tym dobry?
Jak na takiego starucha, jakim jestem to nawet nieźle mi idzie. Do tego jako dziecko miałem astmę, w podstawówce w ogóle zabraniali mi się ruszać, także jest poprawa.
Do kiedy zostajesz w Japonii?
Do połowy lutego. Chyba, że mnie przekupią to dłużej (śmiech).
Tam też walczysz?
Jeszcze nie, bo nie do końca się zorganizowałem, ale w Tsukubie jest najlepsza sekcja judo w Japonii, może mnie wpuszczą na parę treningów?
Wiedza chemiczna przydaje się jakoś w MMA
Chyba jedyne, w czym mogłoby pomóc takie wykształcenie, to umiejętność czytania etykiet na odżywkach dla sportowców (śmiech). Czasem chyba za dużo myślę podczas walki, robię sobie klincz i powoli oceniam, co mogę zrobić dalej. To nawet działa, jak nie mam za bardzo doświadczonego przeciwnika, albo jak nie jest klockiem cięższym o 30 kilo. Staram się, ale różnie bywa. Jak byłem bardzo konsekwentny i chodziłem na każdy trening, to miałem super formę. Teraz się trochę zapuściłem.
Zero alkoholu i zero używek?
Zero alkoholu i zero używek?
Od urodzenia, więc się trochę nie liczy.
Chemią i pracą badawczą chciałeś się zajmować "od zawsze"?
Jak byłem mały, to usłyszałem opinię, że "chemia i fizyka są najtrudniejsze i nikt ich nie umie", no to na przekór uznałem, że ja będę umiał. I nawet w podstawówce nieźle sobie radziłem, wybrałem przez to technikum chemiczne, gdzie się lekko pogubiłem i ledwo zdawałem. Okazało się, że lepiej piszę niż liczę, ale znowu mądrze wymyśliłem, że pójdę na chemię, "bo będzie łatwiej". "Łatwiej" było przez rok, a potem znowu schody i ciężka praca. Tylko pointa jest taka, że żałuję każdej godziny, którą opuściłem na chemii. Teraz okazuje się, że wszystko, co miałem w szkole i na studiach jest przydatne, potrzebne i w ogóle cudowne.
Czyli przyszłość w chemii?
Czyli przyszłość w chemii?
W skrupulatności na studiach przyrodniczych albo na informatyce. Pisać jest fajnie, ale z tego hobby nie da się za dobrze żyć.
A twoja przyszłość?
Moja przyszłość zmienia się co kilka lat, na razie jestem wierny Inżynierii Materiałowej, bo mnie kocha i z wzajemnością. Ale jako stary dziad będę pewnie dalej latał po macie, pisał i grał w karty.
MMA po godzinach?
Tego bym sobie najbardziej życzył.
Więcej o MMA znajdziesz tutaj
