
Na Zachodzie anonimowe infolinie dla pracowników są zupełnie normalne i powszechne. Ich założeniem jest informowanie kierownictwa firmy o nieetycznych i bezprawnych działaniach przełożonych i kolegów. Informujących nazywa się "sygnalistami". Ich postawa jest godna pochwały, bo nieuczciwość szkodzi wszystkim pracownikom. W Polsce to nadal donosiciele.
REKLAMA
Z jednej strony całkiem naturalnym odruchem wydaje się informowanie i zgłaszanie, kiedy widzimy, że ktoś postępuje nieetyczne czy nieuczciwie. Z drugiej strony, kiedy dotyczy to naszych przełożonych czy kolegów z pracy, jest trudniej. Tym bardziej, że nie mamy pewności, czy inni odbiorą to jako przejaw uczciwości czy jako donosicielstwo.
Według ekspertów szczególnie w czasach kryzysu w niektórych firmach mogą się takie nieprawidłowe i nieuczciwe praktyki nasilić. Nie zawsze da się wykryć je podczas kontroli i wtedy jedynym źródłem informacji stają się pracownicy.
Telekontrola
Informujący w dobrej wierze o nieuczciwości w firmie po angielsku nazywani są "whistleblowerami" czyli "sygnalistami". Anonimowe infolinie wprowadzają firmy z zagranicznym kapitałem. Według "Rzeczpospolitej" w Polsce taką infolinię ma już 30 proc. firm. Zaczynają się popularyzować na naszym rynku, bo zdaniem ekspertów są skuteczne. Tym bardziej, kiedy sprawa jest delikatna, jak chociażby mobbing czy łapówka szefa.
Informujący w dobrej wierze o nieuczciwości w firmie po angielsku nazywani są "whistleblowerami" czyli "sygnalistami". Anonimowe infolinie wprowadzają firmy z zagranicznym kapitałem. Według "Rzeczpospolitej" w Polsce taką infolinię ma już 30 proc. firm. Zaczynają się popularyzować na naszym rynku, bo zdaniem ekspertów są skuteczne. Tym bardziej, kiedy sprawa jest delikatna, jak chociażby mobbing czy łapówka szefa.
Ewa Pawlak z Europejskiego Instytutu Rozwoju Kadr uważa, że polskie firmy nie chwalą się tym, że takie linie u nich działają, bo służą one w końcu do zgłaszania nieprawidłowości. Jej zdaniem to jednak dobry pomysł. – Jeżeli ktoś widzi nieuczciwość, działania niezgodne z prawem, nieetyczne wśród pracowników czy pracodawców, infolinia pozwala mu to zgłosić bez konsekwencji – podkreśla Pawlak.
Według ekspertki, mimo, że większość firm ma audyty wewnętrzne, to nie są one w stanie kontrolować wszystkiego. Wtedy idealnym źródłem informacji staje się właśnie pracownik. – W niektórych firmach są audyty audytów. Czyli kontrolę wewnętrzną, kontrolują jeszcze inni kontrolerzy – zauważa i dodaje, że infolinia może świetnie uzupełniać audyt, który zresztą nie jest we wszystkich firmach.
– Pracownicy są najlepszym źródłem informacji – potwierdza dr Grażyny Spytek-Bandurskiej, ekspertka prawa pracy z Uniwersytetu Warszawskiego i ekspertka PKPP Lewiatan – Tym bardziej, że czasem nieuczciwe postawy dotyczą np. średniego szczebla kierownictwa. Anonimowa infolinia daje szansę na sygnalizowanie nieprawidłowości bez ryzykowania ujawnienia danych, angażowania się w sprawy sądowe – dodaje.
Prawo nie chroni
W Polsce informowanie o nieprawidłowościach w firmie i wśród pracowników jest jednak ryzykowne. Prawo pracy nas w takiej sytuacji nie chroni. Ten, któremu zarzucimy nieprawidłowość, może zażądać ujawnienia naszych danych. Co wtedy?
W Polsce informowanie o nieprawidłowościach w firmie i wśród pracowników jest jednak ryzykowne. Prawo pracy nas w takiej sytuacji nie chroni. Ten, któremu zarzucimy nieprawidłowość, może zażądać ujawnienia naszych danych. Co wtedy?
– Ta sytuacja jest prawnie nierozstrzygnięta. Nasze dane mogą zostać ujawnione. Prawo nie chroni sygnalistów. Można się jedynie odwoływać do ustawy o ochronie danych osobowych – podkreśla dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka prawa pracy z Uniwersytetu Warszawskiego.
Czytaj również: Najlepsi pracodawcy na świecie. Zadbają o pracownika i jego rodzinę, nawet po jego śmierci
Czytaj również: Najlepsi pracodawcy na świecie. Zadbają o pracownika i jego rodzinę, nawet po jego śmierci
W sytuacji, kiedy poinformujemy pracodawcę o nieuczciwości innych, jako lojalni i uczciwi, nie zawsze zostaniemy "docenieni". – Pracodawca może sprawdzić nasze informacje, ale może je zbagatelizować. I zamiast zwolnić nieuczciwego pracownika, zwolnić informatora. Wtedy oczywiście możemy się zwrócić do sądu – dodaje ekspertka.
Według dr Grażyny Spytek-Bandurskiej problemem jest również sposób weryfikacji takiego zgłoszenia. Może to być w końcu zwykłe pomówienie. – Tutaj też nie mamy regulacji prawnych. Nie można założyć, że zgłoszenie będzie rzetelne. Może to być przecież kolega, który ma interes, żeby zaszkodzić innemu – zauważa Spytek-Bandurska.
Bezpieczna linia
W Polsce jedną z firm, która ma taką infolinię, jest Tesco. Tzw. "Bezpieczna Linia Tesco" działa od 2005 roku, a jej funkcjonowanie definiuje Kodeks Postępowania Grupy Tesco. – Pracownicy mogą skorzystać z Bezpiecznej Linii, jeśli mają obawy czy wątpliwości dotyczące jakichkolwiek faktów czy zdarzeń, które ich zdaniem mogą być sprzeczne z prawem czy naruszać Kodeks i politykę firmy – wyjaśnia Michał Sikora, kierownik ds. komunikacji zewnętrznej Tesco Polska.
Bezpieczna Linia jest zarządzana przez zewnętrzną firmę, ma charakter poufny i zapewnia zgłaszającym anonimowość. Po przyjęciu zgłoszenia sprawa zostaje przekazana do odpowiednich osób na stanowiskach kierowniczych, które mają je zweryfikować.
W Polsce jedną z firm, która ma taką infolinię, jest Tesco. Tzw. "Bezpieczna Linia Tesco" działa od 2005 roku, a jej funkcjonowanie definiuje Kodeks Postępowania Grupy Tesco. – Pracownicy mogą skorzystać z Bezpiecznej Linii, jeśli mają obawy czy wątpliwości dotyczące jakichkolwiek faktów czy zdarzeń, które ich zdaniem mogą być sprzeczne z prawem czy naruszać Kodeks i politykę firmy – wyjaśnia Michał Sikora, kierownik ds. komunikacji zewnętrznej Tesco Polska.
Bezpieczna Linia jest zarządzana przez zewnętrzną firmę, ma charakter poufny i zapewnia zgłaszającym anonimowość. Po przyjęciu zgłoszenia sprawa zostaje przekazana do odpowiednich osób na stanowiskach kierowniczych, które mają je zweryfikować.
Zależy nam na właściwym funkcjonowaniu narzędzia, które zapewnia całkowitą poufność i anonimowość, jeśli tylko którykolwiek z naszych pracowników woli wyrażać swoje wątpliwości w taki właśnie sposób.
Przedstawiciel firmy Tesco przyznaje jednak, że w stosunku do skali działalności i liczby pracowników, liczba zgłoszeń jest niewielka.
Donosiciel nie sygnalista
W Polsce nadal o "sygnalistach" mówi się jako o donosicielach. Zdaniem dr Grażyny Spytek-Bandurskiej takie podejście Polaków do sygnalistów jest kojarzone z minionym systemem. – Zapomina się, że nieuczciwość powinno się ujawniać. Tymczasem mówi się o donosicielach, a ten który zaobserwował nieprawidłowości, kalkuluje co z tego będzie miał – dodaje.
W Polsce nadal o "sygnalistach" mówi się jako o donosicielach. Zdaniem dr Grażyny Spytek-Bandurskiej takie podejście Polaków do sygnalistów jest kojarzone z minionym systemem. – Zapomina się, że nieuczciwość powinno się ujawniać. Tymczasem mówi się o donosicielach, a ten który zaobserwował nieprawidłowości, kalkuluje co z tego będzie miał – dodaje.
– To aspekt związany z naszym wychowaniem – potwierdza Ewa Pawlak z Europejskiego Instytutu Rozwoju Kadr. – Młode pokolenie z generacji Y może nie mieć oporów, żeby zgłosić kierownictwu, jeśli ich zdaniem coś jest niewłaściwie. To pracownicy 40 plus mają problem. Pamiętają poprzednią epokę, gdzie nie chodziło o uczciwość, a o donos. Nie mówiło się o sygnalistach, a o donosicielach – zaznacza.
Jej zdaniem najważniejsze jest, żeby oprócz wprowadzania infolinii kształtowano również świadomość i uczciwość społeczną. – Oszukujący czy nieetyczny przełożony czy pracownik przynosi szkodę nie tylko firmie, ale i innym pracownikom, a w efekcie i społeczeństwu. Musimy uczyć społeczeństwo uczciwego podejścia do pracy. Jeśli to się uda, takie infolinie będą puste – dodaje Pawlak.

