
Premier Rumunii Ludovic Orban zapłacił grzywnę za nieprzestrzeganie obostrzeń związanych pandemią, które sam wprowadził. Sieć obiegło zdjęcie, na którym polityk siedzi w gabinecie obok innych ministrów – nie nosi maseczki ochronnej, pali papierosa i nie zachowuje wymaganego dystansu.
REKLAMA
Na premiera wylała się oczywiście fala krytyki, jednak zachował się jak trzeba – zapłacił grzywnę wynoszącą 3000 lei (nieco ponad 2 750 złotych). Został ukarany nie tylko za złamanie pandemicznych przepisów sanitarnych, ale i za palenie w zamkniętym pomieszczeniu.
Ludovic Orban wiedział, że łamie zasady, ale tłumaczył się tym, że spotkanie było zorganizowane po długim dniu w pracy – 25 maja. I do tego w jego 57. urodziny.
"Premier zdaje sobie sprawę, że wszyscy obywatele muszą przestrzegać obowiązujących zasad, niezależnie od ich stanowiska. Jeśli prawo zostaje złamane, sankcje muszą być wtedy wyegzekwowane" – czytamy w oświadczeniu premiera Rumunii cytowanym przez agencję Agerpres.
Naturalnie ukarani przez policję zostali też inni świętujący politycy: minister spraw zagranicznych Bogdan Aurescu, minister transportu, infrastruktury i komunikacji Lucian Bode, minister gospodarki Virgil Popescu, a także wicepremier Raluca Turcan. Łącznie muszą zapłacić 18 tysięcy lei (ok. 16,5 tys. zł).
Również w Polsce politycy na wysokich stanowiskach nie zawsze przestrzegali wprowadzonych ze względu na pandemię koronawirusa zakazów i nakazów. Nie zostali jednak ukarani. O kim mowa? Lista jest naprawdę długa.
Np. Jarosław Kaczyński odwiedził grób mamy na Powązkach (to do tego wydarzenia nawiązuje Kazik w piosence "Twój ból jest lepszy niż mój"), Mateusz Morawiecki nie przestrzegał obecnych zasad przebywania w restauracji, z kolei Andrzej Duda naruszył przepisy dotyczące odległości i organizowania zgromadzeń w Garwolinie.
źródło: reuters.com
