"Lech Kaczyński. Człowiek Solidarności" - wystawa przed Ministerstwem Kultury. Uroczystego otwarcia dokonał Jarosław Kaczyński.
"Lech Kaczyński. Człowiek Solidarności" - wystawa przed Ministerstwem Kultury. Uroczystego otwarcia dokonał Jarosław Kaczyński. Fot. Twitter.com / Prawo i Sprawiedliwość

Na dziedzińcu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odsłonięto wystawę "Lech Kaczyński. Człowiek Solidarności". W uroczystości uczestniczyli m.in. gospodarz gmchu, prof. Piotr Gliński i rzecz jasna prezes PiS Jarosław Kaczyński. Brat tragicznie zmarłego prezydenta mówił m.in. o jego roli działalności "Solidarności". I chyba się nieco przy tym zagalopował...

REKLAMA

"Lech Kaczyński. Człowiek Solidarności"

Ze słów Jarosława Kaczyńskiego, jakie padły podczas uroczystości, mogłoby wręcz wynikać, że gdyby nie Lech Kaczyński, "Solidarności" w ogóle by nie było. Prezes PiS właściwie pominął rolę stoczniowców z Gdańska z Lechem Wałęsą na czele.
Kaczyński podczas wystąpienia zaznaczał, że zasługi jego brata w różnych dziedzinach "były rzeczywiście wielkie, a część z nich nie jest znanych". Podkreślał przy tym, że jego brat odegrał "bardzo wielką, można nawet powiedzieć, decydującą rolę w powołaniu 17 września 1980 roku 'Solidarności'".
Jarosław Kaczyński jednocześnie umniejszał rolę Karola Modzelewskiego w powstaniu związku.
– Bo przecież ten plan wymyślony przez świętej pamięci Karola Modzelewskiego i forsowany już prawie od samego początku września, razem ze statutem, wydawałoby się nie miał żadnych szans. Nie ma czasu tutaj opowiadać, dlaczego, ale tak po prostu było – uciął Jarosław Kaczyński. Opowiadał przy tym o sprycie Lecha Kaczyńskiego, który miał doprowadzić do powstania 10-milionowego ruchu.

Historia Polski według Jarosława Kaczyńskiego

– Trzeba było wymyślać różnego rodzaju chwyty, szczególnego typu pociągnięcia, by w pewnym momencie stworzyć taki stan, w którym związek musiał powstać i nikt nie był w stanie się temu przeciwstawić. I to była właśnie praca i pomysły mojego świętej pamięci brata – stwierdził prezes PiS.
Jarosław Kaczyński mówił też, że jego brat "nigdy nie traktował swoich kolegów z 'Solidarności', niezależnie od tego, co robili, z góry". Miał się tak zachowywać także wtedy, gdy był już prezydentem RP.
– Był dla nich zawsze kolegą, towarzyszem broni. To też było dla niego ogromnie charakterystyczne, bo nie wszyscy potrafią zachować się w ten sposób. Leszek potrafił – stwierdził prezes PiS.
Na zakończenie zaś Jarosław Kaczyński oświadczył, że wystawa na dziedzińcu gmachu resortu kultury "to przypomnienie kogoś, kogo naprawdę warto pamiętać – jako Polaka, patriotę, ale przede wszystkim jako właśnie człowieka 'Solidarności'".
To nie pierwszy raz, gdy prezes partii rządzącej usiłuje przekonać społeczeństwo, że historia zrywu solidarnościowego wyglądała zupełnie inaczej, niż to, co pamiętają liderzy związku z początku lat 80. W maju w TVP Info Kaczyński przekonywał, że to nie Lech Wałęsa, lecz jego brat de facto kierował całym związkiem.
Czytaj także: