Adeline Fagan: Lekarka nie zmieniała maseczki. Umarła na COVID [HISTORIA]
Adeline Fagan, 28-letnia lekarka z Teksasu zmarła na covid-19 2 miesiące od zakażenia koronawirusem. Podczas pracy przez tygodnie nie zmieniała maseczki ochronnej na twarz z powodu niedoborów w zaopatrzeniu szpitala. Fot. Twitter.com/@juanurruti

Młoda absolwentka medycyny, która niedawno skończyła studia i podjęła się niesienia pomocy pacjentom w czasie pandemii, zmarła dwa miesiące od infekcji SARS-CoV-2. Jej rodzina wini za to szpital borykający się z problemami z zaopatrzeniem w podstawowe środki ochrony. Władze placówki temu zaprzeczają.

REKLAMA
Adeline Fagan, 28-lekarka z Teksasu, która zaledwie rok temu zaczęła pracować na stałe w szpitalu, została zakażona koronawirusem w lipcu. W sierpniu jej stan był na tyle poważny, że trzeba było ją podłączyć do respiratora. Zmarła we wrześniu, ale dopiero teraz jej najbliżsi zdecydowali się opowiedzieć o tym, co mogło przyczynić się do jej zgonu.
— Adeline miała własną maskę N95 podpisaną swoim imieniem. Nosiła ją przez tygodnie, jeśli nie miesiące — potwierdziła w rozmowie z "The Guardian" siostra zmarłej, Maureen Fagan.

Lekarka zbyt długo nie wymieniała maseczki. Zmarła po zakażeniu SARS-CoV-2

Zgodnie ze standardami wyznaczonymi przez Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), maskę N95 (która zgodnie z najnowszymi wynikami badań naukowych uchodzi za najskuteczniejszą w ochronie przed wirusem SARS-CoV-2) należy używać co najwyżej 5 razy (o ile producent nie zaleci inaczej).
Rodzina Adeline twierdzi, że szpital, w którym pomoc zakażonym koronawirusem niosła Adeline, miał problemy z zaopatrzeniem w maski, dlatego młoda lekarka używała własnej.
Dyrekcja placówki temu zaprzecza i powołuje się na protokół, zgodnie z którym wszystkim pracownikom oferowane są m.in. maski N95, które są regularnie wymieniane na nowe.
Rzeczniczka szpitala Selena Mejia potwierdziła, że personel szpitala był załamany informacją o śmierci młodej lekarki. Podobną wersję przedstawiła także przełożona młodej lekarki, dr Emily Sedgwick, która zapewniła, że szpital nie wymagał, by personel ponownie używał tych samych maseczek.
Zakażenie u Adeline bardzo szybko doprowadziło do poważnego stanu i niewydolności płuc. Jej bliscy wspominają, że była tak słaba, iż nie mogła utrzymać w ręce nawet telefonu. Przed śmiercią doznała tak rozległego krwotoku, że nie można było jej już pomóc.

Maseczkę trzeba nosić, ale należy ją wymieniać

Przypomnijmy, że hiszpańskim pulmonologom w sierpniu 2020 roku udało się wykazać, że po 45 minutach od nałożenia maseczki higienicznej powinno się ją zdjąć na przynajmniej 5 minut. Po godzinie używania przerwa na zdjęcie maseczki powinna być zwiększona do 10 minut.
Zdaniem badaczy, bez takiej praktyki nasz układ oddechowy może nie działać prawidłowo. Maksymalny czas, jaki możemy mieć na twarzy maseczkę, nie powinien przekraczać zaś 4 godzin. Jeśli tylko poczujemy, że materiał staje się wilgotny od wewnątrz, powinniśmy jak najszybciej zdjąć osłonę, którą okrywamy twarz.

Jak skuteczne są maseczki higieniczne? Dowiedz się więcej:

Włoscy lekarze rekomendują "test świeczki". Tak sprawdzisz, czy twoja maseczka jest skuteczna
źródło: "The Guardian"