Tak wyglądają Marsze Niepodległości w Warszawie.
Tak wyglądają Marsze Niepodległości w Warszawie. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

W innych krajach organizują parady, pokazy fajerwerków, pikniki. Ludzie tego dnia spędzają czas z rodziną, razem wychodzą na ulice, wręcz nie mogą doczekać się tego święta. W Polsce rok w rok jest inaczej. A po ostatnich zamieszkach może być jeszcze gorzej. Dlaczego ten ważny dzień nie może u nas wyglądać inaczej?

REKLAMA
Narodowcy zdominowali publiczne obchody Święta Niepodległości w Warszawie. Ale nawet jeśli w ciągu ostatnich lat nie dochodziło do takich scen, jakie widzieliśmy 11 listopada 2020, to i tak rok w rok wielu warszawiaków zwyczajnie odczuwa strach, by znaleźć się w pobliżu trasy przemarszu.
Co roku mnóstwo Polaków zasiada przed telewizorami, zastanawiając się, jak będzie tym razem. Czy będzie spokojnie? Ile jest policji? Innym nawet nie chce się już na to patrzeć.
Napięcie jest już od chwili, gdy ONR i Młodzież Wszechpolska zaczynają się gromadzić, potem widzimy odpalane race i czerwone dymy nad Warszawą, albo – jak w ostatnich latach – słyszymy o neofaszystach z Włoch, którzy przyjechali wesprzeć polskich narodowców.
Czy na tym mają polegać obchody święta narodowego, które w wielu krajach należą do najważniejszych w roku? Na strachu, żeby nie dostać w głowę? Żeby nie doszło do zamieszek? Albo po prostu – na siedzeniu w domu, bo ze środowiskiem narodowców i ich hasłami niewiele nas łączy, a innej alternatywy nie ma?
Że inaczej można obchodzić święta narodowe, nie trzeba dużo szukać.

Tak obchodzą w USA

W lipcu 2019 roku nasz redakcyjny kolega był w Nowym Jorku w ramach podróży poślubnej. Trafił akurat na Dzień Niepodległości 4 lipca. – Jakie to było niepodobne do polskiego święta. Oczywiście wiem, że 30 stopni i słońce w Nowym Jorku latem zachęcają trochę bardziej do świętowania niż obrzydliwy polski listopad, ale było naprawdę inaczej. Ludzie od rana chodzili poprzebierani w narodowe barwy, zbierali się na piknikach w Central Parku. Była atmosfera radości i zabawy – wspomina Piotr Rodzik.
USA to prawdziwa perełka, jak można obchodzić to święto. To jeden z najważniejszych dni w roku dla Amerykanów, świętowany tak, że tylko zazdrościć. W całym kraju, nieważne czy w dużym, czy w małym mieście, odbywają się festyny, koncerty, pikniki, pokazy sztucznych ogni. Na każdym kroku widać, jak Amerykanie się cieszą i jak czekają na ten dzień.
– Wieczorem jak zawsze był planowany gigantyczny pokaz fajerwerków sponsorowany przez Macy's. Kilka łodzi ze sztucznymi ogniami ustawiło się na East River między Manhattanem i Brooklynem. Wybrałem się tam ze 3 godziny przed wydarzeniem, a i tak myślałem, że nie zobaczę. Ludzi były po prostu dziesiątki tysięcy – opowiada Piotr.
Udało mu się jednak zdobyć miejsce, i to w pierwszym rządzie, bo policja zamknęła autostradę wzdłuż brzegu Manhattanu i wpuszczono ludzi na sam brzeg wyspy. – To był pokaz, jakiego nie widziałem w życiu. Nic dziwnego, że jest każdego roku transmitowany przez stacje TV na całe USA. Po prostu niesamowity, nigdy czego tak efektownego w tej kwestii nie widziałem i już pewnie nie zobaczę. I co ważne, to nie był koniec święta. Ludzie po wszystkim rozlali się po mieście i bawili się dalej. W metrze co chwilę ktoś proponował mi piwo. Tak po prostu, bo dlaczego nie – wspomina.

Święta narodowe w innych krajach

Przykładów jest więcej i choć nie wszystkie dotyczą Święta Niepodległości, i tak widać, jak inna może być tradycja.
Meksyk świętuje Dzień Niepodległości 16 września. "Z tej okazji organizuje się wielką parada uliczną. W całym kraju trwa ogólnonarodowa fiesta. Najhuczniej świętuje się w stolicy, ale na terenie całego kraju jest to dzień radosny i uroczysty" – czytamy na stronie alemeksyk.eu.
Francuzi mają swój 14 lipca, święto narodowe upamiętniające zburzenie Bastylii. Główne punkty obchodów to parada wojskowa na Polach Elizejskich, wielki koncert muzyki klasycznej i fajerwerki przy wieży Eiffla.
A w Australii ważne, narodowe święto obchodzą 26 stycznia. Wtedy upamiętniają założenie pierwszej stałej osady na kontynencie. "Co roku, Australijczycy gromadzą się w swoich domach, ogródkach, organizują grille, pikniki lub wybierają się na plażę lub większe imprezy organizowane przez miasta. Australia Day jest dniem wolnym od pracy" – czytamy na blogu mojaaustralia.com. Są też pokazy fajerwerków, choć w ubiegłym roku z powodu pożarów zostały odwołane.

Jak świętują w Norwegii

I jeszcze jeden przykład, choć na pewno nie jedyny. 17 maja swoje święto mają Norwegowie. Tego dnia obchodzą rocznicę przyjęcia konstytucji z 1814 roku. Ale tak, że pewnie nie wszyscy by się po nich tego spodziewali.
"Mało gdzie święto narodowe obchodzi się tak radośnie, jak w Norwegii. 17 maja Norwedzy tłumnie wylegają na ulice (...) Zamiast znanej z innych krajów uroczystej pompy, tego dnia w Norwegii panuje atmosfera zabawy" – opisuje serwis norwegofil.pl.
Podkreśla wręcz, że jest to najradośniejszy dzień w roku dla większości norweskich dzieci.
norwegofil.pl

"Obowiązkowo muszą się odbyć dziecięce pochody, składające się z odświętnie ubranych maluchów, dzierżących miniatury norweskich flag i maszerujących przy dźwiękach szkolnych orkiestr. Największa z takich parad odbywa się w Oslo. Specjalnie na nią do centrum miasta co roku przybywa nawet 100 tys. osób. Czytaj więcej

Zobaczcie też, jak w tym roku, dzień przed świętem, premier Norwegii i ministrowie w jej rządzie wykonali specjalny taniec.
Oczywiście te święta są inne, tak jak inne są tradycje w każdym kraju. Ale poraża zestawienie radosnych zdjęć z tym, co widzieliśmy ostatnio w Warszawie.