Włodzimierz Czarzasty powiedział o decyzji prokuratury w jego sprawie.
Włodzimierz Czarzasty powiedział o decyzji prokuratury w jego sprawie. Fot. Screen / TVP Parlament

Sprawa sprzeczki wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego z policjantem przed budynkiem parlamentu będzie miała swoją kontynuację. Warszawska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie. Polityk Lewicy nie kryje, że jest to akcja mająca na celu zastraszenie posłów opozycji.

REKLAMA
– Zastraszanie ludzi poprzez zastraszanie polityków jest specjalnością PiS-u. Ja dopiero dzień po incydencie dowiedziałem się, że miał on miejsce. Podobnie jest w tym przypadku. PiS chce mi dać do zrozumienia, żebym się bał. Ale ja, prawdę powiedziawszy, za bardzo się nie boję – powiedział Onetowi Włodzimierz Czarzasty.
Polityk Lewicy przypomniał, że to nie pierwszy raz, kiedy został niesłusznie potraktowany przez policję za kadencji PiS. – Za pierwszych rządów PiS-u weszła do mnie rano policja. Brygada antyterrorystyczna, z ostrą bronią. Położyli mnie i całą moją rodzinę na ziemi, razem z dziećmi. Do tej pory sprawa nie została wyjaśniona. Nie wiadomo, dlaczego to zrobili, za nic nie przeprosili – stwierdził wicemarszałek Sejmu.
Prokuratura wszczęła dwa śledztwa w sprawie wydarzeń, które miały miejsce 18 listopada. Włodzimierz Czarzasty wyszedł wtedy przed Sejm do protestujących kobiet i po pewnym czasie chciał wrócić na posiedzenie. Uniemożliwił mu to jeden z policjantów, który domagał się od niego legitymacji poselskiej, której Czarzasty nie miał ze sobą.
Nie pomogło nawet to, że będąca z politykiem posłanka Anna-Maria Żukowska poświadczyła za wicemarszałka i potwierdziła jego tożsamość. Między posłem a policjantem doszło do awantury.
Jak poinformowała następnego dnia policja, w wyniku tego zdarzenia funkcjonariusz doznał kontuzji nogi i to pierwsze ze śledztw, które wszczęła prokuratura. Drugie dotyczy zachowania funkcjonariuszy, ale w tej sprawie zbierane są jeszcze materiały dowodowe. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów. Poza tym posła chroni immunitet.
– Policja i prokuratura prowadzi w tej chwili zorganizowaną akcję zastraszania. Bo ma takie zalecenia. Zastraszają kobiety na marszach, dziennikarzy, a także posłów i posłanki – twierdzi polityk Lewicy.
Czarzasty nie ma też wątpliwości, że będzie próba pozbawienia go tej ochrony. Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza grożą bowiem nawet 3 lata więzienia. – Wszystko się może zdarzyć, wszystkiego się można spodziewać. Nie wierzę tej władzy i jej nie ufam. Ale na pewnie nie dam się zastraszyć – dodaje Włodzimierz Czarzasty.
źródło: Onet.pl