
Z mówieniem "przepraszam" największy problem mają sprawujący władzę i osoby ze skłonnościami narcystycznymi. Publiczne przyznanie się do winy nie należy do rzeczy najprzyjemniejszych, ale warto się przełamać, bo to cecha ludzi dojrzałych i profesjonalnych.
REKLAMA
"Przepraszam" to jedno ze słów, które jest nam najtrudniej powiedzieć. Nie mamy takie problemu z "proszę" czy "dziękuję". Autentyczne "przepraszam" to w końcu szczere przyznanie się do winy. – Oznacza wycofanie się, przyznanie, że nie mam racji. Powiedzenie "przepraszam" to też przyjęcie punktu widzenia innej osoby. Również polityka, w tym przedstawiciela konkurencyjnej opcji politycznej czy innej ideologii – wyjaśnia prof. Małgorzata Jacyno, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Polityczne przeprosiny
Polityczne przeprosiny
Dlatego taki problem z przepraszaniem mają właśnie politycy. Szczególnie ci wysoko postawieni. To w końcu publiczne przyznanie racji innemu politykowi, a więc w odbiorze społecznym podważenie niejako swojej wiarygodności. Zresztą każde polityczne przyznanie się do winy jest skrupulatnie oceniane i komentowane. Ostatnio przeprosin domagano się od marszałek Ewy Kopacz, która po katastrofie smoleńskiej zapewniała, że identyfikacje ofiar przebiegały poprawnie, a ekshumacje są zbędne.
Według prof. Hanny Brycz, psychologa społecznego z Uniwersytetu Gdańskiego w przypadku polityków i osób sprawujących jakąś władzę dochodzi jeszcze jeden aspekt. – Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. Z badań, które prowadzę wspólnie z doktorantami wynika, że pod wpływem długotrwałego sprawowania władzy u sporej większości osób dochodzi do kłopotów z nabieraniem dystansu do samego siebie i swoich poglądów. Traci się skromność i skromność – podkreśla psycholog.
Oznacza to, że człowiek zakłada, że może więcej, niż jest to w rzeczywistości możliwe. – Taki człowiek chce chronić siebie i swoje granice. Powiedzenie "przepraszam" jest dla niego tak trudne, bo oznacza, że się przeliczył – dodaje prof. Brycz.
Narcyz nie przeprasza
Narcyz nie przeprasza
W opinii ekspertów ze słowem przepraszam najczęściej mają problem osoby z usposobienie narcystycznym. – Bronią swojej racji w każdej sytuacji z zasady. Nieprzepraszanie i nieprzyznawanie się do winy daje im poczucie pewności siebie – podkreśla prof. Małgorzata Jacyno.
Zobacz również: Wojewódzki kontra Olejnik. Kłótnia na szczycie
Z tą opinią zgadza się prof. Hanna Brycz. – Unikanie słowa przepraszam jest dosyć typowe dla osób z zaburzeniami osobowości i ze skłonnościami narcystycznymi – zaznacza.
Chodzi o sytuację
Chodzi o sytuację
Z przepraszaniem problem mają nie tylko politycy. Równie ciężko mówi się to słowo na co dzień w domu czy związku. Działa tutaj ten sam mechanizm. Przeproszenie to przyznanie się do winny, oddanie komuś racji, a z tym nie jest łatwo.
– To powód, dla którego to ciężko dojść do porozumienia. W domu żona sprząta, gotuje, stara się i wydaje jej się, że robi dla rodziny najwięcej. Podobnie zakłada jednak jej mąż, dlatego, kiedy któreś z nich nie ma racji, tak trudno im przeprosić. W końcu każdy obstaje przy swoim – wyjaśnia prof. Hanna Brycz. Zdaniem psycholog to zwykłe niezrozumienie drugiej osoby i byłoby zdecydowanie łatwiej, gdybyśmy częściej wczuwali się w drugą osobę.
Prof. Małgorzata Jacyno uważa, że największym problemem jest błędne utożsamianie słowa "przepraszam" z rezygnacją z całego siebie. – Przeproszenie rozumiemy od razu jako oświadczenie, że jestem głupi, niekompetentny, a to przepraszam odnosi się przecież do konkretnej, jednostkowej sytuacji – zaznacza.
Według ekspertki mamy jednak problem z postrzeganiem sytuacyjnym. Wynika to również z niewłaściwego używania słowa "przepraszam" w dzieciństwie. Wielokrotnie zmusza się dzieci do przepraszania w sytuacjach stresujących i krępujących. Traktują to jako coś wstydliwego i wielokrotnie przepraszają za to, jakimi są. Myślą, że rozczarowały rodziców. Nie rozumieją, że chodzi o konkretną sytuację. Takie przeświadczenie charakteryzuje później wielu dorosłych.
Dowód dojrzałości
Tymczasem umiejętność przepraszania świadczy o dojrzałości. – Autentyczne przeprosiny są przecież rozbrajające. Budzą pozytywne uczucia. Jak słyszę przeprosiny, nie chcę przecież od razu triumfować. Wręcz przeciwnie, zwracam uwagę na to co mówię, mityguję się – podkreśla prof. Jacyno.
To niezwykle cenna cecha u przełożonych, która dowodzi ich profesjonalizmu i zdrowego rozsądku. – Przełożony, który potrafi przyznać się do winy i przyznać rację innej osobie, również podwładnemu budzi szacunek. To autorytet i człowiek o silnej osobowości. Poza tym taki szef daje pracownikom pozytywny przykład. Dzięki temu nie tylko go szanują, ale i zachowują się w stosunku do niego uczciwie – dodaje socjolog.

