
Po Magdalenie Ogórek te uwagi spływają jak po kaczce, przynajmniej takie usiłuje sprawiać wrażenie na wizji. To nie pierwszy raz, gdy ktoś jej w programie na żywo wytknął, że jeszcze całkiem niedawno nie udawała dziennikarki, lecz brała czynny udział w polityce i to po zupełnie innej stronie barykady. Czy w takiej sytuacji z punktu widzenia polityków opozycji w ogóle jest sens przychodzić do jej programów, udając, że tę rozmowę prowadzi dziennikarka, a nie działaczka partii? Goście programów Magdaleny Ogórek zapewniają, że te wizyty są bardzo potrzebne.
Magdalena Ogórek i jej poglądy
Posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic w rozmowie z naTemat przyznaje jest zadowolona z tego, co udało się jej powiedzieć w poniedziałkowym wydaniu programu "Minęła 20" w TVP Info. Dyskusja dotyczyła politycznych transferów, a powodem było niespodziewane odejście posłanki Koalicji Obywatelskiej Pauliny Hennig-Kloski do ruchu Szymona Hołowni.
Kto jak kto, ale Magdalena Ogórek w roli prowadzącej rozmowę na temat zmian politycznych barw – to było swego rodzaju kuriozum. Nic dziwnego, że parlamentarzystka Lewicy przypomniała pracownicy TVP, że nie aż tak dawno, niespełna sześć lat temu, Ogórek była kandydatką Lewicy na prezydenta RP, więc o zmianie politycznych obozów na pewno wie sporo.
– Nie wszyscy radośnie, idąc wzorem pewnej przeuroczej blondynki, przejdą do PiS – powiedziała ironicznie posłanka Kucharska-Dziedzic.
– A kogoś miała Pani konkretnego na myśli? – odparowała szybko Ogórek. – Myślę, że pani redaktor doskonale wie – odpowiedziała z uśmiechem posłanka Lewicy. – Właśnie nie wiem i dlatego pytam – również starając się uśmiechać ripostowała prowadząca program.
Ta rozmowa miała ciąg dalszy. Magdalena Ogórek stwierdziła, że "najpierw trzeba być w jakiejś partii, żeby przejść do innej. I najpierw trzeba zmienić poglądy, żeby ktoś mógł tak mówić o tych poglądach".
– Można zawsze reprezentować jakieś środowisko, jakieś ugrupowanie i mówić, że ma rewelacyjne pomysły w ramach tego środowiska na rządzenie państwem, a potem złożyć hołd lenny komuś innemu – odbiła piłeczkę posłanka Lewicy. Na te słowa Ogórek już nie odpowiedziała.
Przemiana Magdaleny Ogórek
To nic nadzwyczajnego, że wraz z wiekiem, z doświadczeniami, ze zmianami zachodzącymi w świecie, poglądy ludzi ewoluują. Przy czym - wszystko okej, jeśli faktycznie jest to ewolucja, a nie rewolucja. Jeśli ktoś zmienia swoje polityczne upodobania niemal z dnia na dzień, to można przypuszczać, że jest to efekt jakiejś niestabilności emocjonalnej lub koniunkturalizmu.
To, co stało się w 2015 r., to był szok dla obserwatorów politycznej sceny. Wiosną była dziennikarka TVN24 wystartowała w wyborach prezydenckich jako kandydatka SLD na prezydenta RP. Już zimą 2015 r. w samych superlatywach wypowiadała się o Andrzeju Dudzie. A potem poszło błyskawicznie - we wrześniu 2016 r. została publicystką prawicowego "Do Rzeczy", a w listopadzie trafiła do TVP.
To nie pierwszy raz, gdy ktoś z gości programów Magdaleny Ogórek przypomina jej o jej przeszłości. Prowadząca zawsze reaguje podobnie, zaznaczając, że formalnie nie była członkiem SLD i zapewniając, że żadnych poglądów nie zmieniała.
Do podobnej rozmowy na antenie TVP Info doszło przed tygodniem w porannym programie "Minęła 8". Wówczas Magdalena Ogórek pytała o poglądy posłów Platformy Obywatelskiej. Gość programu, poseł KO Aleksander Miszalski, mówiąc o politykach swojego ugrupowania przypomniał, że "poglądy ludzi się zmieniają".
– Pani redaktor też w przeciągu pięciu lat zmieniła dosyć mocno poglądy – zauważył poseł Miszalski. – Jeden cytat, panie pośle, jeden cytat – odpowiadała Ogórek.
Gdy poseł PO przytoczył słowa pracownicy TVP na temat aborcji, że politycy nie powinni się w te kwestie mieszać, ta stwierdziła m.in., że jest to wypowiedź wyrwana z kontekstu. – Mam taką prośbę: zanim będzie pan robił program o mnie, to proszę sobie wysłuchać całej mojej wypowiedzi, a nie wyciągać fragmentu z kontekstu – zaapelowała.

– Ja tylko wskazuję, że ludzie zmieniają poglądy – przypomniał poseł opozycji.
– No to ci, którzy zmieniają, no to rzeczywiście muszą się z tego tłumaczyć – stwierdziła Ogórek, jakby to jej nie dotyczyło. Poseł Miszalski jeszcze z uśmiechem zdołał zapytać: "Pani nie zmieniła?". Ale tę uwagę Magdalena Ogórek zbyła milczeniem i przeszła do kolejnego tematu rozmowy.
– To świadczy o niej, a nie o mnie – tak dziś w rozmowie z naTemat zachowanie Magdaleny Ogórek komentuje Aleksander Miszalski. Jego zdaniem warto było przypomnieć o przeszłości pracownicy TVP, bo być może część wyborców jego faktu już nie pamięta. Może dzięki temu sięgną do tekstów sprzed paru lat i sprawdzą, jak było naprawdę. – Dlatego warto było przyjść do programu – zauważa.
Po co opozycja w TVP
– Faktycznie, część zwolenników nawet nie tyle opozycji, co normalnego demokratycznego państwa, zadaje nam to pytanie: po co chodzicie do TVP? Trzeba jednak pamiętać, że jest spora rzesza widzów, którzy nie mają dostępu do innych programów informacyjnych – tak swój udział w programach Magdaleny Ogórek czy Adriana Klarenbacha wyjaśnia w rozmowie z naTemat poseł KO Aleksander Miszalski.
Aleksander Miszalski
poseł Koalicji Obywatelskiej
– Zdaję sobie sprawę, że być może 90 proc. elektoratu PiS jest nie do odbicia, ale o każdego wyborcę należy się starać. Bojkot na pewno nic by nie dał – podsumowuje Miszalski.
Posłanka Anita Kucharska-Dziedzic (nota bene - doktorat pisała o wolności słowa i cenzurze w czasach PRL) w rozmowie z naTemat przyznaje, że zupełnie nie interesuje jej, czy na Magdalenie Ogórek jej uwagi zrobiły jakiekolwiek wrażenie. – Mam tylko nadzieję, że widzowie przypomnieli sobie o jej przeszłości. Poza tym nie mówiłam tylko o pani Ogórek. Przypominałam też choćby sprawę politycznej korupcji prowadzonej przez PiS, o kuszeniu Renaty Beger z Samoobrony. Wierzę, że ten komunikat dotarł do widzów – podkreśla posłanka.
Jej zdaniem politycy opozycji powinni przychodzić i do programów Magdaleny Ogórek, i do innych programów w narodowych mediach. Zwraca uwagę, że ok. 1/3 widzów nie ma innego wyboru i jest skazanych na telewizję państwową. Ona sama przyjęła taką taktykę, że zgadza się wyłącznie na rozmowy na żywo.
Anita Kucharska-Dziedzic
posłanka Lewicy
– TVP Info to jest kanał, w którym jest właściwie tylko i wyłącznie rządowa propaganda. Ale jeśli jako politycy opozycji mamy możliwość od czasu do czasu się tam pokazać, to jest to naszym obowiązkiem. W ten sposób czasem udaje się nam przemycić trochę prawdy. To jest jedyna szansa, aby wyborcom Prawa i Sprawiedliwości zwrócić uwagę na pewne paradoksy propagandy – przekonuje posłanka Lewicy.
Rozmowy w TVP
Kucharska-Dziedzic przyznaje, że rozmowy w TVP Info do łatwych nie należą. Trudno dokończyć zdanie, bo politykom opozycji prowadzący niemal non stop przerywają. I tylko im. Ma nadzieję, że choć część widzów to zauważa i w związku z tym mają pewne refleksje.
Posłanka Kucharska-Dziedzic podkreśla, iż ma dowody na to, że warto chodzić do programów TVP Info. – Po każdym z nich dostaję duży feedback. Owszem, część jest od wyborców PiS, którzy mi piszą o mojej inteligencji, wyglądzie bądź posądzają mnie o uprawianie najstarszego zawodu świata. Ale też jest wiele wiadomości od osób, które się cieszą, że w końcu ktoś powiedział słowa prawdy, które być może dotrą do widzów oglądających tę telewizję, bo do żadnej innej nie mają dostępu – zauważa posłanka Lewicy.
A co do przeszłości Magdaleny Ogórek – warto przypomnieć jeszcze jeden fakt. Gdy o jej współpracy z SLD przypomniał dziennikarz narodowego Polskiego Radia 24, został ukarany zawieszeniem. To było już trzy lata temu, ale wiele osób pamięta ten fakt – bo to dowód, jak wielkie są wpływy redaktor Ogórek w obozie "dobrej zmiany".
