Edyta Górniak przeżyła stan przedzawałowy. Wokalistka wspomina chwile grozy
Edyta Górniak przeżyła stan przedzawałowy. Wokalistka wspomina chwile grozy Fot. Instagram.com / @edytagorniak

Ta cała sytuacja mi uratowała życie na kilka lat jeszcze – mówiła Edyta Górniak podczas jednego z ostatnich live'ów z fanami. Artystka stwierdziła, że czas pandemii okazał się dla niej błogosławieństwem, bo w końcu mogła odpocząć. Wróciła wspomnieniami do dramatycznych chwil, kiedy miała stan przedzawałowy.

REKLAMA
W czerwcu 2019 roku fani Edyty Górniak przeżywali chwile grozy, kiedy ich idolka wylądowała w szpitalu w Opolu. Źle się poczuła w czasie prób na opolskim festiwalu. Wszystko przez wycieńczające upały. 46-letnia wówczas piosenkarka przebywała w szpitalu pod kroplówką. Ratownicy medyczni podejrzewali u niej zawał serca. Górniak uskarżała się na bóle w klatce piersiowej. Szybko jednak opuściła placówkę.

Edyta Górniak wdzięczna za pandemię COVID-19

Edyta Górniak przez ostatni rok pojawia się w mediach społecznościowych, by rozmawiać nie o muzyce, lecz o pandemii koronawirusa i swoich przemyśleniach na temat życia w zgodzie z naturą i mistycznej więzi z fanami.
Na przestrzeni tego czasu dzieliła się ze swoimi obserwatorami dość kontrowersyjnymi teoriami na temat szczepień czy chociażby "uśmierconej wody butelkowanej". Organizowała także mnóstwo relacji live.
Tym razem połączyła się z fanami i wróciła wspomnieniami do wydarzeń z 2019 roku, podkreślając, że gdyby nie pandemia, to dalej nie mogłaby się zregenerować:
– Pracowałabym pewnie jak wariat. No bo jubileusz zobowiązuje. Przy tym ja byłam już potwornie zmęczona, po koncertach byłam padnięta, rok wcześniej miałam podejrzenie stanu przedzawałowego... Więc mój organizm już bardzo wołał o odpoczynek. Bardzo, bardzo – opowiedziała.
Edyta Górniak
relacja live na Instagramie

Myślę, że w zeszłym roku, gdyby był normalny czas intensywnych prac, taki jak zawsze, a jeszcze bardziej wzmożonych przez jubileusz, to ja nie wiem, czy bym się nie wykończyła. Pewnie wylądowałabym w jakimś szpitalu. Pod respiratorem.

– Na obecną sytuację można spojrzeć jak na tragedię, ale można też jak na błogosławieństwo, że możemy odpocząć, zatrzymać się. Ilu nas pędziło zbyt szybko, bez pomyślunku, zagonieni, zapracowani, zestresowani? W gonitwie nie wiadomo dokąd. A odpoczynek tylko z wyrzutami sumienia. No to dostaliśmy w prezencie odpoczynek – podsumowała.
Czytaj także:
logo