
Jak wiemy, Kamil Bortniczuk kilka dni temu opublikował na Twitterze zawiadomienie ws. prof. Wojciecha Maksymowicza. Chodziło o rzekome nieetyczne eksperymenty medyczne, jakie neurochirurg miał przeprowadzać na przedwcześnie narodzonych dzieciach w Olsztynie. Poseł klubu PiS usunął jednak tweeta i wyjaśnił, dlaczego to zrobił.
REKLAMA
Eksperymenty miałby być prowadzone w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu w Olszynie przez i pod nadzorem profesora Wojciecha Maksymowicza oraz znanego olsztyńskiego ginekologa Tomasza Waśniewskiego.
Kamil Bortniczuk opublikował treść zawiadomienia, na podstawie którego Ministerstwo Zdrowia miało wszcząć kontrolę na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.
Poseł klubu PiS skomentował to słowami: “W świetle takich oskarżeń prof. Maksymowicz mógł opuścić parlamentarny klub PiS sam albo zostać natychmiast zawieszony do wyjaśnienia sprawy. Próba obrony poprzez nadawanie temu wydarzeniu charakteru politycznego to stosowanie przez niektórych kolegów z Porozumienia 'doktryny Neumana'”.
Kamil Bortniczuk usunął jednak tweet. “Pamiętacie tego tłita? Kamil Bortniczuk jednak go usunął licząc, że nikt nie będzie go pamiętał. Wystarczyło napisać „przepraszam”, chociaż obawiam się, że jeden tłit nie zmieściłby przeprosin i dużego ego” – skomentował Jan Strzeżek, wicerzecznik Porozumienia.
Dlaczego Bortniczuk usunął wpis? – Bo najwyraźniej jest mu wstyd. Znając posła, liczył pewnie na lajki, zasięgi i popularność. Kiedy zorientował się, że ich nie ma i nie będzie, zreflektował się – powiedział Jan Strzeżek w rozmowie z UKIEL.info.
Do sprawy odniósł się także w rozmowie z serwisem Kamil Bortniczuk. – Jak przeczytałem komentarze, to uznałem, że zbyt wielu ludzi myli doniesienie z wyrokiem, a nie o to chodziło – powiedział.
– Mój post miał wskazywać na to, że sprawa jest bardzo skomplikowana i trudna etycznie, ale nie ma charakteru politycznego, a tak niektórzy politycy chcieli w pierwszych godzinach ją przedstawiać. Widziałem, że niektórzy tego nie rozumieją i zaczęli przedwcześnie osądzać, a jest to zbyt skomplikowana sprawa, żeby jej osądem zajmowali się internauci – dodał poseł Porozumienia.
Sam Maksymowicz już wcześniej oświadczał, że nigdy nie prowadził eksperymentów na płodach, a po oskarżeniach MZ zdecydował się odejść z klubu PiS.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, prof. Wojciech Maksymowicz zdecydował się 14 kwietnia odejść z klubu parlamentarnego PiS po tym, jak Ministerstwo Zdrowia wszczęło kontrolę na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.
Stanowczo odniósł się też do zarzutów. – Dziwne, że to się dzieje akurat w tym okresie, w którym wielokrotnie podkreślałem błędy i niedociągnięcia ministra Niedzielskiego, jego nieprofesjonalizm. Wykazał się kolejny raz nieprofesjonalizmem, atakując mnie – ocenił były już poseł Porozumienia.
źródło: UKIEL.info
