20 września w Kanadzie odbędą się wybory przedterminowe. Jakie szanse ma obecny premier Justin Trudeau?
20 września w Kanadzie odbędą się wybory przedterminowe. Jakie szanse ma obecny premier Justin Trudeau? Fot. Sean Kilpatrick/The Canadian Press via AP

Pierwszy raz wygrał wybory w 2015 roku, dokładnie wtedy, gdy Prawo i Sprawiedliwość w Polsce. W obu krajach głosowanie odbyło się w październiku, w tym samym czasie była też inauguracja obu rządów. Dziś PiS wciąż przoduje w sondażach. Z premierem Kanady, którym zachwycał się cały świat, jest już inaczej. Przed wyborami 20 września konserwatyści depczą jego partii po piętach.

REKLAMA
Sytuacja w Kanadzie oczywiście jest kompletnie inna niż w Polsce, inna opcja polityczna jest u władzy, inne wartości są ważne, inny jest odbiór rządu i premiera za granicą, jego pozycja w kraju i w ogóle – lewica i prawica to zupełnie inne bajki.
Pewnej analogii można się jednak doszukać w tym, że liberalny Justin Trudeau zaczął rządy praktycznie w tym samym czasie co konserwatywny PiS, że rządzi od sześciu lat, w międzyczasie zaczął mieć problemy z poparciem innych partii, od dwóch lat stoi na czele rządu mniejszościowego, wreszcie w połowie sierpnia ogłosił przedterminowe wybory. A dziś cała Kanada żyje kolejnymi sondażami, bo wybory tuż, tuż, już 20 września.
U nas jeszcze do nich daleko, ale debata o przedterminowych wyborach też się przez Polskę przetoczyła. W dodatku w ostatnich dniach mamy prawdziwy wysyp sondaży politycznych, jakby wybory miały się odbyć dosłownie za chwilę. Według jednych PiS poszybował w górę, według innych odczuwa duży spadek i nie ma szans na większość, jeszcze inne pokazują, jak opozycja rośnie w siłę.
Ale w Kanadzie jeszcze bardziej. Tu Trudeau, którego Kanadyjczycy tak uwielbiali i jeszcze w sierpniu miał bardzo dobre notowania, nagle zaczął tracić w sondażach i niczego nie może być pewien, bo konserwatyści depczą mu po piętach.
– Tu jest analogia do Polski, ale odwrotna. Gdyby powstał rząd konserwatywny Erina O’Toole'a, mógłby być bardziej porównywany do PiS, bo obie partie do pewnego stopnia można określić jako populistyczne. Partia konserwatywna zaczyna uderzać w takie kwestie jak: my byśmy nie zmuszali do szczepień, nie stwarzalibyśmy paszportów covidowych, zwiększylibyśmy dostęp do broni palnej. Uderzają w bardzo ultrakonserwatywne, populistyczne punkty. Określają się jako partia, która będzie walczyć o wolność Kanadyjczyków. A to są czułe miejsce. Po dwóch latach pandemii, gdy nasza wolność była ograniczona, to zaczyna być czymś, co przyciąga Kanadyjczyków – mówi naTemat Thomas Lukaszuk, kanadyjski polityk polskiego pochodzenia, były wicepremier Alberty.

Jakie jest poparcie dla Trudeau

Wyniki sondaży nie wyglądają najlepiej dla liberałów. Według ostatnich badań Partia Liberalna idzie z konserwatystami łeb w łeb i żaden z sondaży nie daje jej wyraźnego zwycięstwa. Najlepszy wynik z ostatnich dni to 31,9 proc. (konserwatyści – 31.3 proc.).
Według innych sondaży Trudeau przegrywa z obecną opozycją. Sondaż Nanos Research dla CTV sprzed kilku dni dał mu 33,4 proc. głosów, a konserwatystom 35,5 proc.
"Gwiazda Trudeau blednie w porównaniu z poprzednimi wyborami", "Liberałowie nawet nie zbliżyli się do 38 proc., które zapewniłoby im większość i nawet mogą przegrać z konserwatystami, których liderem jest stosunkowo nieznany Erin O'Toole" – rozbrzmiewa w mediach. Do tego dochodzą takie incydenty, jak podczas jednego ze spotkań wyborczych, gdy obecny premier został obrzucony kamieniami.
– Z pewnością blednie gwiazda Trudeau. Nie jest już nową osobą na scenie politycznej. Gdy nie miał żadnego zaplecza i doświadczenia politycznego, w większości był oceniany za młodość, wygląd, świeże podejście do polityki. Teraz to już jego trzecie wybory, Kanadyjczycy bardziej trzeźwo podchodzą do jego osoby i oceniają jego atrakcyjność z punktu widzenia jego działania, sprawdzenia się jako lidera, tego jak się wykazał z punktu widzenia ekonomii. I ta ocena waha się – przyznaje Thomas Lukaszuk.

Czy Trudeau może przegrać

Co się stało? Czy Trudeau może przegrać przedterminowe wybory, które sam rozpisał? Dwa lata przed terminem, przed czwartą falą pandemii, z najkrótszą z możliwych kampanii wyborczych?
O kłopotach Trudeau słychać było od kilku lat.
Ale teraz jest inna sytuacja.
– Kanadyjczycy docenili, jak Kanada zmierzyła się z covidem. Z tego powodu premier Trudeau miał wśród Kanadyjczyków ok. 75 proparcia. Ale miał rząd mniejszościowy, był przekonany, że jeśli ogłosi wcześniejsze wybory, to utworzy rząd większościowy. W Polsce taki lider jak Kaczyński ma przywilej, że może stwarzać rząd koalicyjny. W Kanadzie, w systemie brytyjskiego parlamentu, jest to niemożliwe. Premier Trudeau nie może wciągnąć do swojej Rady Ministrów posłów z innych ugrupowań parlamentarnych. Nie możemy stwarzać rządów koalicyjnych, mamy rządy mniejszościowe, które mogą lub nie muszą być wspierane przez inne partie w parlamencie – tłumaczy nasz rozmówca.
Thomas Lukaszuk

Zaryzykował, ale ogłosił je jeszcze w czasie trzeciej fali, gdy sondaże były dla niego bardzo wysokie. W tamtym momencie to było mądre, dobrze kalkulowane, ryzyko, poparte sondażami. Jednak dziś szanse na to, że nie utworzy rządu większościowego, są duże. Nie podejrzewam jednak, że przegra wybory.

Wyjaśnia, na czym to polega kanadyjska specyfika.

Jak działa system kanadyjski

W Kanadzie ważna jest relatywna większość. – To znaczy, że trzeba wygrać w każdym regionie wyborczym tylko jednym głosem i zdobywa się miejsce w parlamencie. Często zdarza się, że partia konserwatywna w ogóle w Kanadzie ma więcej głosów, ale wybory wygrywają liberałowie. Jest to uzależnione od rozmieszczenia miejsc parlamentarnych w całej Kanadzie. Przykładem jest Alberta, która jest bardzo konserwatywna. Tu na konserwatystów będzie głosowało ok. 75 proc. obywateli. Ale każdy głos powyżej 50 proc. to głos zmarnowany, bo żeby wygrać trzeba mieć większość relatywną – tłumaczy Thomas Lukaszuk.
Tomasz Lukaszuk

Rozprowadzenie głosów dla konserwatystów jest bardzo nieprzychylne, bo oni po prostu marnują strasznie dużą ilość swoich głosów w bardzo skoncentrowanych miejscach, jak prowincje Alberta i Saskatchewan. A tam, gdzie jest najwięcej miejsc parlamentarnych, jak Ontario i Quebec, liberałowie mają lekką przewagę. I o to chodzi, żeby mieć lekka przewagę, a nie skoncentrowaną, wielką.

– Gdy patrzy się na ogólne preferencje Kanadyjczyków, to Trudeau może wygrać wybory, albo może przegrać. Widać wahanie między liberałami a konserwatystami. Ale gdy patrzy się na dystrybucję miejsc w parlamencie – na to, gdzie Trudeau ma lekką przewagę, a gdzie konserwatyści mają ogromną przewagę – to nadal wygląda na to, że Trudeau wygra. Nie będzie miał rządu większościowego, ale powinien wygrać wybory – uważa.
Dlaczego jednak liberałowie tracą w sondażach? "Wolałbym, żeby Trudeau nie rozpisał tych wyborów" – skwitował w rozmowie z Reutersem jeden z liberałów. W komentarzach internetowych ludzie pomstują na sam pomysł wcześniejszych wyborów.

Dlaczego Trudeau traci w sondażach

– Jest część społeczeństwa niezadowolona z tego, że premier Trudeau rozpisał wybory. Ale największą obawą jest gospodarka w czasie pandemii i tu wychodzi paradoks – zwraca uwagę nasz rozmówca.
Z jednej strony, jak wskazuje, 75 proc. Kanadyjczyków popiera jego podejście do pandemii. Od samego początku Justin Trudeau ogłosił mnóstwo programów, znanych w Polsce jako tarcze, które wspierały osoby indywidualne i biznes. I to się ludziom podobało.
–Trochę jest tak, że jak trwoga to do Boga. Gdy była potrzeba, Kanadyjczycy byli z niego zadowoleni. A gdy wychodzimy z trzeciej fali pandemii, mówią: – No tak, ale roztrwonił tyle pieniędzy na tarcze. Często słyszę komentarze: – Bez tego i tak byśmy przeżyli. Pieniądze dostawały osoby, które ich nie potrzebowały – mówi Thomas Lukaszuk.
Zaczęło się kwestionowanie, czy tarcze były naprawdę potrzebne: – Stały się nieważne. Kanadyjczycy zaczęli się martwić o stopień zadłużenia Kanady i wielkość deficytu rządowego, mówiono, że roztrwonił pieniądze. Konserwatyści mocno w to uderzają. Twierdzą, że gdyby oni byli w rządzie, to tak bardzo nie zadłużyliby Kanady. Gospodarka to słaba strona Trudeau.
Teraz również w Kanadę uderza czwarta pandemii i – jak podkreśla nasz rozmówca – ona może mieć ogromny wpływ na rezultat wyborów. – Może znowu się okaże, że tarcze i programy były potrzebne – zauważa. Dodaje jednak, że bez względu na wszystko wyczuwa się chęć zmiany. – Nie opiera się koniecznie na osobie Trudeau. Kanadyjczycy są zmęczeni pandemią i ostatnimi dwoma latami. Jest apetyt na zmianę. Po prostu chcą zmiany – mówi.
A zatem, czy Trudeau walczy teraz o przetrwanie? – Walczy o swoje polityczne przetrwanie. Jeśli nie wygra rządu większościowego, to Partia Liberalna w ciągu roku, maksimum dwóch, usunie go jako lidera partii i będą szukać nowego – uważa.