
Nie milkną echa niedzielnych wydarzeń w Warszawie, gdzie tysiące Polaków zgromadziło się, aby zaprotestować przeciwko działaniom zmierzającym do polexitu. Szczególne emocje wzbudziło wystąpienie Wandy Traczyk-Stawskiej, które zgłuszyć próbował Robert Bąkiewicz. Do tej kwestii w poniedziałek odniósł się rzecznik rządu Piotr Müller.
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, podczas protestu przeciwko wyprowadzaniu Polski z Unii Europejskiej grupa tzw. narodowców próbowała zagłuszać przemówienie Wandy Traczyk-Stawskiej. Wówczas uczestniczka Powstania Warszawskiego stanowczo obsztorcowała lidera skrajnej prawicy Roberta Bąkiewicza.
Wanda Traczyk-Stawska
uczestniczka Powstania Warszawskiego do Roberta Bąkiewicza
Zachowanie narodowców wielu uznało co najmniej za próbę odwdzięczenia się rządowi Prawa i Sprawiedliwości za hojne dofinansowanie, które otrzymało to środowisko. Jak ujawniał poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba, do zagłuszania 94-letniej kombatantki mogło zostać użyte nagłośnienie, na zakup którego organizacja Bąkiewicza otrzymała od rządu 74 tys. zł.
Czytaj także: Gotowalska: Witamy w Polsce. Tu powstankę Traczyk-Stawską porównuje się do zbrodniarza wojennego
Do tych sugestii w poniedziałkowy wieczór na antenie Polsat News odniósł się rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego. – To nie było na zlecenie rządu. To jest pierwsza rzecz. A druga rzecz, że w Polsce organizacje pozarządowe z różnych sfer i różnych sektorów otrzymują dofinansowania z różnych instytucji – stwierdził Piotr Müller.
Na tym młody polityk jednak nie poprzestał i postanowił dodać barwny przykład. – Raczej nikt nie podejrzewa, że Krystyna Janda działa na zlecenie rządu – wypalił, nawiązując do faktu, iż beneficjentką rządowych grantów jest również ta znana artystka.