
Fala krytyki spadła na prezydenta i premiera po tym, jak zabrakło ich na drugim pogrzebie Ryszarda Kaczorowskiego. Media nie oszczędzają Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska wytykając im nietaktowną nieobecność. Aleksander Kwaśniewski staje w obronie głowy państwa oraz szefa rządu i uważa, że nie ma tutaj mowy o żadnym wstydzie. Jego zdaniem na drugim pogrzebie była wystarczająca reprezentacja osób na odpowiednim szczeblu.
REKLAMA
W sobotę odbył się drugi pogrzeb ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie, który zmarł tragicznie w katastrofie smoleńskiej. Niestety niedawna ekshumacja Ryszarda Kaczorowskiego potwierdziła, że ze względu na błędną identyfikację zwłok jego ciało do tej pory spoczywało w grobie innej ofiary katastrofy.
Na ponownym pogrzebie zabrakło jednak prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska. Na polityków spadła za to spora fala krytyki, zwłaszcza na głowę państwa. Były prezydent, który był gościem programu "Jeden na jeden" w TVN24 nie uważa jednak, żeby można w tej sytuacji mówić o jakimkolwiek wstydzie.
– Nie wiem jakie są tego powody, gdzie był wtedy prezydent, ale przecież pojawił się tam przedstawiciel Kancelarii Prezydenta, a także Pierwsza Dama. Sądzę, że ten drugi pogrzeb miał udział osób na odpowiednim szczeblu – mówił Aleksander Kwaśniewski.
Zdaniem byłego prezydenta państwo nie ma sobie nic do zarzucenia jeżeli chodzi o pożegnanie ostatniego prezydenta na uchodźstwie. – To jest drugie pożegnanie prezydenta Kaczorowskiego. Te pierwsze odbyło się w sposób zupełnie nadzwyczajny: Belweder, kondukt żałobny – przypominał.
Zobacz: W Świątyni Opatrzności Bożej nie leży ciało Kaczorowskiego. Rząd powinien przeprosić? [Waszym zdaniem]
Zobacz: W Świątyni Opatrzności Bożej nie leży ciało Kaczorowskiego. Rząd powinien przeprosić? [Waszym zdaniem]
Aleksander Kwaśniewski powiedział także, że jest już zmęczony "dzieleniem włosa na czworo" w każdej możliwej sytuacji. A tak jest właśnie w tym przypadku. W jego opinii fakt, że na pogrzebie pojawiła się żona prezydenta zostałby doceniony w każdym kraju i brak najwyższych urzędników państwowych nie jest lekceważeniem. – Gdyby taka sytuacja zdarzyła się we Francji czy USA nie byłoby takiej dyskusji – tłumaczył.
Bogdan Rymanowski dopytywał, czemu na pogrzebie nie było także Kwaśniewskiego. Były prezydent wyjaśnił, że przebywał wtedy za granicą i nie mógł się pojawić.
