
Bortniczuk tłumaczy Mejzę w debacie o wotum nieufności. "Szukał zarobku"
Koalicja Obywatelska złożyła wniosek o wotum nieufności dla Kamila Bortniczuka, nad którym Sejm debatował w środę późnym wieczorem. Zarzuty wobec ministra sportu i turystyki skomentował premier Mateusz Morawiecki. Bortniczuk zaś odpierał argumenty opozycji ws. swego byłego zastępcy. – Łukasz Mejza był młodym przedsiębiorcą i szukał zarobku, tam gdzie nie powinien go szukać – stwierdził minister.

Reklama.
W środę późnym wieczorem w Sejmie zaczęła się debata nad wnioskiem KO. Uzasadniał go poseł Marek Sowa.
– Jak to możliwe, że ministrem został człowiek, o którym wiedzieliście, że w stosunku do niego kierowane są zarzuty. Bo przecież media o tym pisały, a Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła na podstawie materiałów CBA śledztwo ws. zakupu propylenu przez Zakładały Azotowe Kędzierzyn, a czasie gdy członkiem zarządu negocjującym wspomniany kontrakt był obecny minister Kamil Bortniczuk – mówił poseł KO.
Sowa wskazał również, że obecny minister sportu i turystyki "prawdopodobnie zataił przed ABW próby szantażu związane z jego kontaktami z biznesmenami".
– To pokazuje, że rządzący Polską układ polityczno-towarzysko-biznesowy najpierw wywindował Kamila Bortniczuka na członka zarządu Grupy Azoty, a następnie uczynił z niego ministra sportu i turystyki, który poprzez istnienie potencjalnych kompromitujących materiałów może być osobą łatwo sterowalną. Taki Mejza 2.0 – dodał.
Czytaj także:Posłanka Marzena Okła-Drewnowicz zarzuciła z kolei Bortniczukowi niewystąpienie o dymisję Mejzy po jego kompromitującej konferencji.
– Po tej konferencji to pan powinien wystąpić z wnioskiem o dymisję Mejzy. To, że pan niczego złego nie widział w pracy z nim, to nie mieści mi się w głowie. Wydaje mi się, że afera Mejzy, jest jedną z największych afer tego rządu. Są wszystkie elementy: bagatelizowanie, rozgrzeszanie, czekanie, aż aferę uda się wyciszyć – argumentowała Okła-Drewnowicz.
Za wotum nieufności dla Kamila Bortniczuka opowiedziała się także Lewica, Polska 2050, PSL-Koalicja Polska oraz PPS. W innym tonie wypowiedzieli się natomiast posłowie Konfederacji.
– Pan premier rok temu też uważał, że Ministerstwo Sportu nie musi istnieć. Ale zaistniała taka polityczna potrzeba. Czy potrzebujemy pana ministra Bortniczuka? Ja myślę, że nie – powiedział Artur Dziambor.
Posłowie PiS z kolei podważali wniosek o wotum nieufności wobec Bortniczuka.
– Nie możecie zarzucić panu ministrowi, że źle zarządza Ministerstwem Sportu. Was interesuje tylko jedna gra – polityczna. W kategorii przedmiotowego traktowania sportu bijecie Paulo Sousę na głowę. Nie interesuje was program sportu – mówił poseł PiS Marek Matuszewski.
Głos w sprawie zabrał nawet premier Mateusz Morawiecki, który pochwalił dotychczasowe działania Bortniczuka jako ministra sportu i turystyki. – Naprawdę bardzo dobry minister. Dajmy ministrowi koncentrować się na tym, co dla sportowców jest najważniejsze – stwierdził Morawiecki.
– Powinniście przeprosić za wniosek, który jest absolutnie nietrafiony – dodał, zwracając się do opozycji.
– Państwo używali słowa "zarzuty", "zarzuty kryminalne". Nigdy niczego nikomu nie ukradłem, nigdy nie uległem korupcji, nie byłem szantażowany. Przez żaden sąd nie zostałem skazany. Nigdy nie zostałem o cokolwiek oskarżony. Nigdy nie byłem nawet podejrzany w żadnej sprawie – powiedział.
Odnosząc się do działalności wiceministra Mejzy, przypomniał o oskarżeniach wysuwanych w kierunku marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego.
– Łukasz Mejza był młodym przedsiębiorcą i szukał zarobku, tam gdzie nie powinien go szukać. A Tomasz Grodzki jest profesorem medycyny. To jest profesor, który jak mówią media żerował na osobach chorych – stwierdził. – Nie uprawiajmy na sporcie polityki – dodał na koniec.
– Jeżeli na komisji słyszeliśmy w uzasadnieniu "czy prawdą jest", "najprawdopodobniej" to na komisji pytaliśmy wyraźnie, czy to jest na pewno dobre uzasadnienie. Mówimy teraz o odwołaniu ministra konstytucyjnego. Na to powinny być dowody. Na komisji o tym nic nie było – rozpoczął przemówienie.
– Jesteście tu, aby uderzyć w rząd – zwrócił się do posłów KO. – Jeżeli w sport będziemy mieszać politykę, to jest niedobrze – stwierdził.
– Pan minister Kamil Bortniczuk jest ministrem dopiero od 26 października. Po takim czasie ciężko określić co zrobił dobrze, a co źle, a już jest wotum. (...) Komisja negatywnie opiniuje wniosek o wotum nieufności – podsumował.
Czytaj także:Reklama.