
Do tego, że Jarosław Kaczyński mówi o zamachu w Smoleńsku zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Prezes PiS poszedł jednak o krok dalej i zaczął doszukiwać się agentury rosyjskiej w Polsce.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
– Dobrze, żeby był przez społeczeństwo zrozumiany sens takiego domagania się, żeby sprawa katastrofy smoleńskiej została zamknięta – mówił Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla PAP.
Prezes PiS zagłębił się w szczegóły i wyjaśnił, jak z jego perspektywy wygląda spór wokół wyjaśniania przyczyn tragedii. – Sens jest taki: Rosja ma prawo zlikwidować Polską elitę, jeżeli jej się tak podoba, a polskie państwo ma nie reagować - taki jest sens tych żądań, one padają, bo przecież padają takie argumenty, że rodziny się denerwują i żadne normalne państwo na coś takiego się nie może zgodzić – argumentował wicepremier.
Jego zdaniem to jest postawa, którą można określić jako "antypaństwową w najbardziej skrajnym tego słowa znaczeniu i trzeba o tym pamiętać". Lider PiS poszedł o krok dalej i uznał, że taka "postawa" powinna zostać zbadana przez służby specjalne. Ubolewał też jednak nad słabością służb.
Kaczyński o agenturze rosyjskiej
– Polskie służby specjalne są tak skonstruowane, że ręce mają związane bardzo mocno, a według mnie także i nogi – tłumaczył. – Służby muszą działać w ten sposób, żeby było rozeznanie, co do agentury rosyjskiej, bo to, że cała ta akcja po Smoleńsku była w istocie wielkim dziełem agentury rosyjskiej, że wywołano nienawiść do ludzi, którzy zginęli w tragicznej katastrofie (...), to wskazuje, że ta agentura była i sądzę, że dalej jest w Polsce bardzo potężna – dodał.
Kaczyński dość wymownie wspomniał, że na bardzo wielu ludziach w Polsce ciąży "odpowiedzialność w sensie procesowym, karnym" w związku z katastrofą smoleńską. Jednocześnie zapewnił, że to prokuratura zdecyduje o ewentualnym śledztwie, a on sam nie chce naciskać w tej sprawie.
Raport podkomisji Macierewicza
Przypomnijmy, że 11 kwietnia odbyła się konferencja podkomisji kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Zaprezentowany raport jest powtórzeniem forsowanych od lat tez o "zamachu" i "wybuchach" w Smoleńsku. Znane były już także teorie o "trotylu" i użyciu "broni termobarycznej". Wszystko sprowadza się do tego, że rozbicie się prezydenckiego tupolewa miało być efektem zamachu. Zabrakło jednak podpartych mocnymi dowodami ustaleń.