Wojna w Ukrainie. Żołnierze Putina pozbawili 10-latkę nóg
Wojna w Ukrainie. Żołnierze Putina pozbawili 10-latkę nóg Fot. Abaca / East News

Żołnierze Władimira Putina przypuścili atak rakietowy na dworzec kolejowy w Kramatorsku. W wyniku zdarzenia zginęło 57 osób, a 109 zostało rannych. Wśród ofiar i poszkodowanych są dzieci. Telewizja Sky News opisała historię 10-latki, która straciła nie tylko matkę, ale również obie nogi.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google.

  • Po nieudanym blitzkriegu i próbach zdobycia Kijowa Rosja przypuściła szereg zbrodniczych ataków na ludność cywilną. Ludobójstw dokonano między innymi w Motyżynie, Irpieniu, Buczy czy też w Borodziance
  • Tydzień temu żołnierze Federacji Rosyjskiej przypuścili atak rakietowy na dworzec kolejowy w Kramatorsku, z którego korzystali nie żołnierze, a ludność cywilna. Zabito 57 kobiet i dzieci, a 109 cywilów odniosło poważne obrażenia
  • Dziennikarze Sky News stawili się w szpitalu w Dnieprze, gdzie poznali czterech pacjentów-dzieci, które są ofiarami Władimira Putina
  • To cena inwazji Władimira Putina. 10-latka straciła mamę i obie nogi

    W dnieprzańskim szpitalu na oddziale dziecięcym medycy leczą ofiary ataku rakietowego na dworzec kolejowy w Kramatorsku. "Yana ma dziesięć lat. Tydzień temu próbowała uciec przed wojną, kiedy została trafiona pociskami" – czytamy.

    Jak poinformował serwis "Sky News", dziewczynce amputowano lewą stopę oraz prawą nogę na wysokości kolana. Dziewczynka do końca życia będzie poruszać się przy pomocy wózka inwalidzkiego. Yana straciła również matkę.

    12-letnia Katarina miało nieco więcej szczęścia. Jej poważnie uszkodzone nogi udało się uratować przed amputacją, jednak trudno stwierdzić, czy dziewczyna wróci do pełnej sprawności fizycznej. Ona także straciła swoją matkę.

    17-letni Andriej także próbował uciec z własnego kraju. Pociski wojsk Władimira Putina wymusiły na medykach amputowanie jego ramienia powyżej łokcia.

    "W szpitalu panuje cisza i spokój, ale nie jest bezpiecznie. Szyby w oknach są przymocowane na taśmę. W ramy okienne wbito drewniane zabezpieczenia. Szpital jest przygotowany na to, co może nadejść" – relacjonuje "Sky News.

    W Dnieprze syreny przeciwlotnicze uruchamiają się kilka razy dziennie. Rzeka płynąca przez miasto umożliwia Ukrainie skuteczną obronę przed najeźdźcami.

    O mordach i krzywdzie wyrządzanej ludności cywilnej w rozmowie z naTemat mówił Arsen Milewski. Polak z Ukrainy opisał skalę zbrodni w Borodziance.

    – Wielopiętrowe domy były bombardowane w samo południe. Tam byli ludzie. Rozstrzeliwali ludzi na ulicach. Nawet nie pytali. Ludzie wychodzili szukać wody, jedzenia i ginęli – opisał.

    Przypomnijmy, że w samym Mariupolu mogło zginąć około 21 tysięcy niewinnych cywilów. W Buczy i Bordziance znaleziono łącznie ponad 500 ciał. Warto podkreślić, że skala zbrodni wciąż nie jest znana, bowiem armia rosyjska wciąż prowadzi działania wojenne we wschodniej części kraju.

    Czytaj także: