40 proc. klientów pożycza pieniądze operacje chirurgii plastycznej.
40 proc. klientów pożycza pieniądze operacje chirurgii plastycznej. Fot. Shutterstock

Długie kolejki, kontrakty NFZ i drogie leczenie prywatne – to polska rzeczywistość. Polacy coraz chętniej pożyczają pieniądze na leczenie. Nie chodzi jednak tylko o niezbędne operacje. 40 proc. kredytów przeznaczanych jest na chirurgię plastyczną, najczęściej operacje piersi. Coraz więcej osób pożycza też na zabieg in vitro.

REKLAMA
To, że Polacy pożyczają pieniądze na cele medyczne może się wydawać na pierwszy rzut oka dosyć dziwne. Polska to w końcu kraj, w którym jest szeroki koszyk gwarantowanych świadczeń bezpłatnych. – Właściwie niewiele świadczeń wymaga finansowania we własnym zakresie – zauważa Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń i ekspert BCC ds. ubezpieczeń zdrowotnych.
Czytaj też: Umowy śmieciowe i brak składek wykańczają służbę zdrowia. Coraz więcej osób umiera młodo

To tylko teoria, bo w praktyce na ich realizację brakuje pieniędzy. – NFZ reaguje ustawiając kolejki, a jak są one długie wszyscy wiedzą. Dla wielu Polaków, przynajmniej tak wynika z deklaracji, zdrowie jest wartością, którą stawiają na pierwszym miejscu. W związku z tym, próbują sobie jakoś to zdrowie "kupić" i zgłaszają się do prywatnych placówek, płacąc z własnej kieszeni. Jedne z najdłuższych kolejek są do operacji kolan, bioder, zaćmy. Te zabiegi są dla indywidualnego płatnika bardzo drogie – podkreśla Dorota M. Fal.
Bum estetyczne
Polacy nie pożyczają jednak pieniędzy wyłącznie na operacje kolan, wzroku czy bioder. Częściej chodzi o urodę.
Świadczą o tym m.in statystyki Ratalnie.com, firmy, która specjalizuje się w udzielaniu kredytów wyłącznie na zabiegi medyczne, rozkładając płatności na raty. 40 proc. klientów, którzy zgłaszają się do nich, chce przeznaczyć pieniądze na zabiegi stomatologiczne, w tym głównie zabiegi protetyczne. Drugie 40 proc. pożycza pieniądze na chirurgię plastyczną i estetyczną, przede wszystkim powiększanie piersi.
Dopiero pozostałe 20 proc. to inne schorzenia chirurgiczne, okulistyczne i ortopedyczne. Na leczenie stomatologiczne kredyt biorą przede wszystkim mężczyźni, na zabiegi chirurgii plastycznej – kobiety.
– Rozmawiając o pożyczkach na zabiegi medyczne musimy zdawać sobie sprawę, że duża ich część finansuje nie de facto potrzeby zdrowotne, ale tzw. medycynę estetyczną, czyli nasze dążenia do poprawiania urody i niwelowania efektów upływającego czasu – przyznaje Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń i ekspert BCC ds. ubezpieczeń zdrowotnych.
Ekspertka dodaje, że medycyna estetyczna i stomatologia estetyczna to jedne z szybciej rozwijających się branży w Polsce. Przybywa też osób chętnych do korzystania z kredytów na te zabiegi. Po kredyty co miesiąc zgłasza się o 70-100 proc. więcej osób. Szczególnie rośnie liczba pożyczających pieniądze na zabiegi in vitro, których koszt to 10-20 tys. złotych. – W ciągu miesiąca zgłosiło się o 200 proc. więcej pacjentek. Zamierzamy poszerzyć usługi o kolejne szpitale, które teraz działają jako państwowe, a już za rok będą skomercjalizowane – podkreśla Jakub Czarzasty, prezes firmy ratalnie.com

Zdrowie na procent
W tej chwili Ratalnie.com ma podpisaną umowę z 840 placówkami medycznymi, wśród nich są również szpitale, ale tylko te, które mogą świadczyć usługi komercyjne.
Co ciekawe, pożyczki biorą nie tylko osoby w złej sytuacji materialnej. – Do firmy zgłaszają się klienci dobrze sytuowani. 70 proc. zarabia ponad 2500 zł netto – wyjaśnia prezes. – Nawet majętne osoby wolą pożyczyć 20-30 tys. złotych i rozłożyć ich spłatę na kilka rat. Średnia wysokość kredytu od stycznia do końca października to prawie 8 tys. zł. – dodaje. Klient od Ratalnie.com nie dostaje pieniędzy do ręki. Firma przelewa je na konto kliniki czy szpitala, w której będzie przeprowadzany zabieg.
– Nasza spłacalność jest na poziomie kredytów hipotecznych, bo pieniądze pożyczane są na konkretny cel – usługę medyczną i przekazywane na konto kliniki czy szpitala. Dzięki temu pożyczamy taniej niż banki, a przynajmniej bardzo z nimi konkurujemy – podkreśla Jakub Czarzasty.

Kosztowne zdrowie
To właśnie oprocentowanie jest największym minusem gotówkowych pożyczek. – Te pożyczki są bardzo wysoko oprocentowane. Po za tym wiążą się z samodzielnym wyborem eksperta i placówki, mimo że pacjenci nie mają w tym zakresie doświadczenia, no i pacjent musi zaakceptować oferowaną cenę, nawet jeśli jest bardzo wysoka – podkreśla Dorota M. Fal z Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Jej zdaniem najlepszym dla pacjentów rozwiązaniem byłoby tak naprawdę w prowadzenie dodatkowych, prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, które byłoby wykorzystywane w takich sytuacjach i byłyby nadzorowane przez instytucje państwowe.
– Polska Izba Ubezpieczeń walczy o takie ubezpieczenia od lat. Większość z nas stać na składki w wysokości np. około 100 złotych w miesiącu, ale na nagły wydatek kilku czy kilkunastu tysięcy złotych już nie – dodaje Dorota M. Fal.