Janusz PIechociński, nowy szef PSL.
Janusz PIechociński, nowy szef PSL. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Może być generałem, może być Bogiem. Chyba o tym marzy każdy polityk. Ale wieczny recenzent zaczął hamletyzować. Wejdzie do rządu, nie wejdzie – w tak ostrych słowach Katarzyna Kolenda-Zaleska na łamach "Gazety Wyborczej" ocenia zachowanie Janusza Piechocińskiego po tym, jak został prezesem koalicyjnego PSL.

REKLAMA
Wynik partyjnych wyborów, w których Janusz Piechociński pokonał Waldemara Pawlaka był chyba zaskoczeniem nawet dla samego zainteresowanego. Mimo że od głosowania minęło już kilka tygodni, a były szef PSL zdążył podać się do dymisji, Piechociński nadal nie poinformował, jakie rządowe stanowisko obejmie. Na początku starał się nawet przekonać Pawlaka do tego, by został w rządzie. Tak się jednak nie stało i brzemię odpowiedzialności spadło na Piechocińskiego.
Katarzyna Kolenda-Zaleska w "Gazecie Wyborczej" ostro krytykuje nowego szefa PSL. Jej zdaniem na taką okazję, jaką właśnie otrzymał Piechociński, czekają wszyscy politycy, a mimo to on nadal nie wie, co chce ze sobą zrobić.
Nazywa go nawet "wiecznym recenzentem, który zaczął hamletyzować" – wejść do rządu, czy jednak nie wejść. Jej zdaniem polityk zamiast wziąć się do działania, na razie cieszy się swoim niespodziewanym sukcesem i nie przedstawia żadnych konkretów.

Łatwo jest być krytykiem z tylnego siedzenia, ale gdy się przesiada za kierownicę, trzeba wdepnąć pedał gazu i jechać. A on tak się przestraszył szybkości, że aż się pogubił. Sprawiał wrażenie zdezorientowanego i niezdecydowanego. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Dziennikarka uważa, że Piechocińskiemu brakuje wszystkich powyższych cech, a jedyne co pokazał to to, jaki nie powinien być dzisiejszy lider. Kolenda-Zaleska nie oszczędza nowego szefa ludowców. Wyśmiewa wręcz jego kolejne wystąpienia. Zdaniem dziennikarki można zrozumieć, że niespodziewany sukces zaskoczył Piechocińskiego, ale czas najwyższy zacząć być poważnym.

Jedyne, co udowodnił, to to, że stanowisko prezesa dostał na wyrost, wystawił na pośmiewisko ludowców, którzy go wybrali, oraz siebie samego i całą swoją karierę. (...) Rozumiem, że musi sobie pewne sprawy przemyśleć czy nawet przekalkulować - czy jest opłacalne dla niego i partii jego wejście do rządu. Ale na litość boską, trochę powagi w tym wszystkim, a nie marnego kabaretu CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Całkiem niedawno roszady na szczycie koalicji dr Rafał Chwedoruk ocenił, jako wielką improwizację. Zdaniem politologa sytuacja, w której lider partii koalicyjnej jest poza rządem byłaby demoralizująca nie tylko dla PSL, ale także dla opinii publicznej. Radził jednak, żeby poczekać na spotkanie pomiędzy Donaldem Tuskiem a Januszem Piechocińskim. Do takiego doszło wczoraj i prawdopodobnie dzisiaj na konferencji poznamy koalicyjne ustalenia.
Sprawdź: "Jedna wielka improwizacja", czyli Piechociński, Pawlak i zmiana warty w PSL, która może zatrząść koalicją

Politycy spotkali się w poniedziałek wieczorem i przez trzy godziny rozmawiali o nowym układzie sił w rządzie. Wstępnie mówi się o tym, że szef PSL zostanie premierem oraz otrzyma tekę ministra gospodarki.