Jarosław Kaczyński chce wyprzedzić USA. Ma plan rozbudowy wojska
Jarosław Kaczyński chce wyprzedzić USA. Ma plan rozbudowy wojska Fot. Zbyszek Kaczmarek / Reporter / East News

Podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Kielcach Jarosław Kaczyński ogłosił kolejne plany modernizacji polskiej armii. Pod względem liczby posiadanych HIMARSÓW polityk chce wyprzedzić... Stany Zjednoczone. Tymczasem, ostatnie reformy w wydaniu wicepremiera zagroziły obniżeniem jakości naszego wojska.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google.

  • Jarosław Kaczyński kontynuuje objazd po Polsce. Podczas konwencji w Toruniu i w Kielcach mówił o modernizacji Wojska Polskiego.
  • Prezes Prawa i Sprawiedliwości chce, by Polska miała więcej wyrzutni rakietowych HIMARS od USA.
  • Zapowiedział także zdecydowane zwiększenie liczby haubic Krab oraz bezzałogowców.
  • Jarosław Kaczyński ogłasza modernizację wojska

    – Chcemy mieć 500 HIMARSÓW, czyli więcej niż dotychczas wyprodukowano w Stanach Zjednoczonych – powiedział podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Kielcach Jarosław Kaczyński.

    – Tam dotychczas wyprodukowano ich ponad czterysta. Chcemy mieć 6-7 brygad HIMARSÓW, co najmniej 6, a może i 7 pełnych dywizji, a więc czterobrygadowych, w których każda brygada będzie liczyła po 4 bataliony – wytłumaczył.

    – wielką liczbę Krabów - tych polskich i tych, które trzeba będzie kupić w Korei, bo polski przemysł nie będzie w stanie takiej liczby wyprodukować – wyjaśnił parlamentarzysta.

    Jak pisaliśmy w naTemat, HIMARSY były testowane już w 2004 roku podczas wojny w Iraku. USA wykorzystywały je w także w Syrii i Afganistanie. To mobilne wyrzutnie rakiet montowane na opancerzonej ciężarówce. Służą do wykonywania głębokich uderzeń rakietowych i rażenia celów na odległości do 300 km.

    O wyrzutniach rakiet HIMARS Jarosław Kaczyński mówił jeszcze podczas konwencji w Toruniu. – HIMARSY Są niezwykle precyzyjne, jeżeli chodzi o miejsce, w które strzelają – zachwalał.

    – My chcemy mieć cztery tysiące luf takiego urządzenia. Oczywiście te lufy nie są pojedyncze, one są w takich, że tak powiem, wyrzutniach, w których w każdych jest sześć czy osiem luf – zapowiedział.

    To jednak nie koniec śmiałych planów zbrojeniowych obozu rządzącego. – Będziemy chcieli mieć także dużo czołgów, sprzętu rozpoznawczego, samolotów, oczywiście dronów rozpoznawczych i bojowych oraz amunicji krążącej – wyliczył.

    W przypadku wspomnianych przez parlamentarzystę dronów warto będzie sięgnąć po nasze polskie bezzałogowce produkowane przez firmę WB Electronics. O naszych rodzimych bezzałogowcach w rozmowie z naTemat mówił Remigiusz Wilk.

    – Śmierć jednego obywatela Polski to strata około pięciu milionów złotych. Na to składają się koszty edukacji, wychowania, wykształcenia czy suma podatków płaconych w czasie życia. Bezzałogowiec jest tani, w dodatku jego strata nie powoduje bólu i rozpaczy rodziny – zauważył.

    Śmiałe plany zbrojeniowe Kaczyńskiego. Tymczasem już raz mógł osłabić wojsko

    To nie pierwszy raz, gdy lider Prawa i Sprawiedliwości bierze się za modernizację naszego wojska. Celem Jarosława Kaczyńskiego – jeszcze gdy pełnił funkcję wicepremiera ds. bezpieczeństwa – było wprowadzenie ustawy o obronie ojczyzny.

    Założeniem prezesa było zwiększenie liczebności armii z 150 tys. do 300 tys. i podniesienie nakładów z 2,2 proc. do 3 proc. PKB. Tymczasem, w rozmowie z naTemat były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej ostrzegał, że przepisy mogą de facto doprowadzić do... osłabienia Wojska Polskiego.

    – W takich założeniach jest ryzyko, że ich realizacja spowoduje pogorszenie jakości wojska w stosunku do stanu dzisiejszego. W takiej bowiem armii średnio na każdego żołnierza będzie przypadał o 1/3 mniejszy ułamek PKB, niż to jest dzisiaj – wyjaśnił.

    Czytaj także: