
Wojciech Maziarski nie zgadza się z Dominiką Wielowieyską, która zadeklarowała, że wszystko jej jedno, gdzie jest wrak tupolewa. Publicysta w swoim komentarzu na łamach "Gazety Wyborczej" przekonuje, że samolot powinien być przetopiony na żyletki, tak jak się to robi ze złomem. Jeśli to niemożliwe powinno się zrobić wszystko, by wrak był jak najdalej od Krakowskiego Przedmieścia. Dziennikarz proponuje Władywostok, Bangkok lub Sydney.
Wojciech Maziarski krytykuje Radosława Sikorskiego za to, że poprosił Catherine Ashton o pomoc w sprowadzeniu do Polski wraku tupolewa. Zdaniem dziennikarza prokuratura nie ma co robić przy wraku, bo przyczyny katastrofy ustaliła już komisja Jerzego Millera. Zadaniem śledczych jest tylko ustalenie zakresu winy poszczególnych osób.
Wojciech Maziarski
publicysta
Publicysta ocenia, że wrak Tupolewa stałby się nowym miejscem kultu i zastąpiłby krzyż. Przez to miałby ważną funkcję w drodze po władzę. Ironizuje, że tupolewa powinno się przetopić na pomnik, który stanie przez Pałacem Prezydenckim. Dziennikarz deklaruje, że jest otwarty na inne pomysły, a autorzy najlepszych zostaną nagrodzeni stanowiskami w rządzie profesora Piotra Glińskiego.
Minister spraw zagranicznych deklaruje, że nie zrezygnuje z walki o wrak. Radosław Sikorski stwierdził, że nie odpuści w kwestii przetrzymywania wraku tupolewa przez Rosjan. Jego zdaniem to nasza własność i mamy do niej prawo. Minister dodał, że skoro wyczerpały się środki negocjacji z Rosją, trzeba poprosić o pomoc Unię.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
