Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Tuż przed nowym rokiem Jacek Żakowski przewiduje, co nas czeka w nadchodzącym 2013. I niestety według publicysty będzie to typowa, pechowa trzynastka. Głównie z powodów gospodarczych, ale także ze względu na polskie piekiełko. – Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż Macierewicz z Rydzykiem i Kaczyńskim odpuszczą – pisze na łamach "Gazety Wyborczej".

REKLAMA
Koniec – lub jak kto woli początek – roku to dobry okres do podsumowań i przewidywań. Z takiego założenia wychodzi także Jacek Żakowski, który w swoim felietonie w "Gazecie Wyborczej" przewiduje, co nas czeka. I bynajmniej nie są to przewidywania w różowych barwach.
Będzie ciężko, ale jego zdaniem było o tym wiadomo od dawna. Od dawna znaczy tutaj naprawdę "dawna", bo jeszcze zanim powstał pierwszy rząd Donalda Tuska. Jednym z problemów, z którymi będziemy się mierzyć będzie ten, związany z pieniędzmi od Unii Europejskiej.

Bo między wydawanymi pospiesznie pieniędzmi ze starej unijnej perspektywy a oczekiwanymi euro z kolejnej właśnie otwiera się wielomiliardowa luka. Wiedzieliśmy od dawna, że na to się nie poradzi. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Nie zawiodą się jednak ci, którzy liczą, że spokojniej będzie w polskiej polityce. Jacek Żakowski uważa, że emocjonalną destabilizacją zapewnią ci, którzy zapewniają ją do tej pory. Zdaniem publicysty w najbliższym czasie "prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż Macierewicz z Rydzykiem i Kaczyńskim odpuszczą". Żakowski z ironią zauważa, że pomoże w tym Władimir Putin, który jak tylko wyczuje, że smoleńskie nastroje cichną, podeśle "nowe smoleńskie paliwo".

Z uśmiechem na ustach spełni ponawiane prośby polskich polityków i pozwoli, byśmy sobie zabrali to, co zostało z prezydenckiego Tu. A potem będzie z rozbawieniem patrzył, co się tu wyprawia. Może nawet zaproponuje wypożyczenie lawety do rakiet balistycznych, żebyśmy mogli przeżyć kolejne tygodniowe wzmożenie, gdy wrak będzie podróżował przez Rosję, Białoruś i Polskę. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

O ciężkim z gospodarczego punktu widzenia roku 2013 pisał niedawno Witold Gadomski, dziennikarz ekonomiczny. Gadomski wyjaśniał, że pierwsze kwartały 2013 roku zaowocują zerowym lub bardzo nikłym wzrostem gospodarczym Polski. To, że inne kraje borykają się z kryzysem jest tylko jedną stroną medalu. Polska, jak tłumaczy Gadomski, ma inny problem – wyczerpują się źródła naszego wzrostu. Można do nich zaliczyć chociażby napływ zagranicznych inwestycji, fundusze unijne.

Zobacz: Gospodarkę czeka apokalipsa? Media straszą rokiem 2013, przewidują zapaść w Europie. "Będzie 7 lat chudych"
Już kilka miesięcy temu pisaliśmy także o tym, co czeka gospodarkę w najbliższych latach. – Musimy się przygotować na siedem "chudych lat" – mówił w rozmowie z naTemat ekonomista prof. Krzysztof Rybiński. Oczywiście, istnieją możliwości zniwelowania recesji i złagodzenia jej skutków. – Można wprowadzać reformy, ale blokują je środowiska broniące swoich interesów – pesymistycznie ocenia prof. Rybiński.
Cały felieton przeczytasz w "Gazecie Wyborczej".