
Publicysta Daniel Passent napisał na swoim blogu krótkie podsumowanie ostatnich wydarzeń, w którym zabawił się w sędziego i wyjaśnił kto jest "winny", a kto jednak "nie". Obrywa się Gerardowi Depardieu i księdzu Wąsowiczowi, który "podlizywał się kibicom ponad miarę".
REKLAMA
Zaczyna się od Gerarda Depardieu, który zdaniem Passenta jest "winny". Według publicysty aktor nie powinien opuszczać swojego kraju w potrzebie. Jego wybór można by zrozumieć dopiero, gdyby emigrował za chlebem. Dobrze jednak wiemy, że nie to było powodem jego decyzji. Passent zauważa, że rozwiązaniem nie jest ucieczka, ale walka ze zmianami, na które się nie zgadza.
Jeżeli większość wyborców głosowała za drakońskimi podatkami, to należy budować nową większość, bardziej liberalną. CZYTAJ WIĘCEJ
źródło: passent.blog.polityka.pl
Chodzi oczywiście o decyzję aktora, który przyjął niedawno rosyjski paszport. Wszystko w ramach protestu przeciwko 75-procentowym podatkom dla najbogatszych. Nasz bloger Oleksandr Każurin, przypomniał że Depardieu zwrócił się z "szczerym lecz naiwnym" listem do rosyjskich dziennikarzy.
– Nazywa Rosję krajem wielkiej demokracji, prezydenta którego on uwielbia. "Mój ojciec w swój czas był komunistą i słuchał Radio Moskwy" – wyjaśnia bloger.
Drugim winnym jest zdaniem Passenta ksiądz Jarosław Wąsowicz. Duchownemu obrywa się jeszcze bardziej niż Gerardowi Depardieu. Przypomnijmy, ksiądz mówił do kibiców na Jasnej Górze "jesteście najbardziej dyskryminowaną grupą w Polsce". Daniel Passent pisze, że zachowanie księdza Wąsowicza, to nic innego, jak "podlizywanie się ponad miarę".
Niestety, ksiądz zmarnował okazję, żeby poruszyć sumieniami kiboli (…) Moim zdaniem, ksiądz kapelan zgrzeszył. CZYTAJ WIĘCEJ
źródło: passent.blog.polityka.pl
"Niewinnny" jest za to dla Daniela Passenta bohater ostatnich dni, sędzia Igor Tuleya. Według publicysty z sędziego zamienił się on w oskarżonego. Tuleya porównał ówczesne metody służb do praktyk z czasów stalinizmu. W opinii Passenta udało mu się zwrócić uwagę na problem korupcji w służbie zdrowia, a także pokazać, że CBA i PiS w niedopuszczalny sposób próbowały wpłynąć na życie polityczne w Polsce.
Do powyższych zarzutów dziś rano odniósł się były szef CBA, Mariusz Kamiński. Polityk bronił służb mówiąc, że w zarzutach sędziego nie ma konkretu, a jest inwektywa. – To szokujące, że sędzia sobie na coś takiego pozwala – mówił i zdradził, że rozważa złożenie wniosku o postępowanie dyscyplinarne przeciwko Igorowi Tulei.

