Zapadliska w Trzebini. Jest specjalne rozporządzenie wojewody małopolskiego.
Zapadliska w Trzebini. Jest specjalne rozporządzenie wojewody małopolskiego. Fot. Jan Graczyński / East News

Zapadliska w Trzebini stanowią ogromny problem dla lokalnej społeczności. Wiele osób, wbrew ostrzeżeniom, wchodzi na tereny zagrożone osunięciem ziemi. Wojewoda małopolski Łukasz Kmita wprowadził specjalne rozporządzenie. Za wejście na teren niebezpieczny grozić będzie kara grzywny.

REKLAMA
  • W przyszły poniedziałek wejdzie w życie rozporządzenie Łukasza Kmity w sprawie zakazu przebywania na oznakowanych terenach zagrożonych zapadliskami
  • Rozporządzenie obejmie rejon Trzebini, gdzie regularnie dochodzi do niebezpiecznych sytuacji
  • – Taki instrument prawny jest konieczny. Jest to rozporządzenie wprowadzone w trosce o ochronę zdrowia życia i mienia – powiedział przedstawiciel rządu w regionie
  • Zapadliska w Trzebini. Jest specjalne rozporządzenie wojewody

    Zakaz wchodzenia na tereny zagrożone zapadliskami dotyczy ogólnodostępnych, publicznych miejsc w Trzebini. Od przyszłego poniedziałku na konkretnych obszarach zawisną oznakowania Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

    Podobne oznakowania wisiały już wcześniej, jednak wiele osób i tak ryzykowało zdrowiem i życiem. – Ludzie sprowadzają w ten sposób realne zagrożenie nie tylko na siebie, ale i na służby porządkowe – powiedział Łukasz Kmita, cytowany przez RMF FM.

    Co więc się zmienia? Jeśli wejdziesz na teren objęty oznaczeniem SKR, otrzymasz pouczenie lub grzywnę. Warto podkreślić, że Państwowy Instytut Geologiczny wyznaczył aż pół tysiąca miejsc zagrożonych zapadliskami.

    RMF FM wyliczyło, że 38 punktów jest w odległości do 20 metrów od terenów zabudowanych. Część oznaczeń dotyczy rejonu ulic Grunwaldzkiej, Sportowej, Jana Pawła II, 22 stycznia, Odkrywkowej, Dembowskiego i osiedla Gaj.

    Równolegle wojewoda zapewnił, że na ten moment nie ma podstaw do ewakuowania mieszkańców. Jeśli sytuacja się zmieni, ci będą mogli liczyć na lokale zastępcze.

    W sprawie zapadlisk zainterweniował także sejmik województwa małopolskiego. Radni zaapelowali do zarządu Małopolski o udzielenie pomocy finansowej na zabezpieczenie i usuwanie skutków zapadlisk w Trzebini. Chodzi o milion złotych wsparcia.

    Seria zapadlisk w Trzebini

    Zapadliska w Trzebini w ostatnim czasie powstały na cmentarzu, terenach niezabudowanych, działkach i tuż przy domach jednorodzinnych. Leje mają nawet do kilku metrów długości, wywołały poważne szkody, a przede wszystkim poczucie zagrożenia wśród mieszkańców.

    Warto jednak podkreślić, że zapadliska nie występują w całym mieście, a jedynie na pogórniczych terenach, na których prowadzono eksploatację. – Mieszkańcy są wystraszeni, bo sytuacja nie jest wesoła. Ja to nazywam katastrofą ekologiczną – powiedział w rozmowie z naTemat Józef Dziedzic, przewodniczący rady osiedla Gaj, – Na osiedlu jest ponad  40 bloków, najbliżej zagrożonego terenu jest blok  26 i 14. Tu ziemia po raz drugi zapadła się w odległości ok. 12 metrów od bloku. Do zapadliska wpadł nawet zbiornik na wodę. Najbardziej boją się mieszkańcy bloku 26, obawiając się, czy nie pojawią się tam pęknięcia. Poza tym osiedle nie jest zagrożone, bo nie prowadzono pod nim eksploatacji – dodał.

    O wyjątkowo ciężkiej sytuacji lokalnej społeczności pisała dla naTemat Katarzyna Zuchowicz. – Z taką sytuacją jak w Trzebini, gdzie węgiel kopano przez 220 lat, nikt się nie zetknął. Jak wynika z opinii eksperta z AGH, sytuacja jest najgorsza z możliwych – powiedział Wojciech Jaros, rzecznik Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

    – Tam jest po prostu grunt, który jest niezbyt związany. To są piaski, iły, muły, trochę gliny, czyli po prostu trochę inny typ gleby, która jest bardzo piaszczysta. Do tego dokłada się płytka eksploatacja górnicza, jeszcze XIX-wieczna, która zaczynała się od ok. 20 metrów od powierzchni ziemi. Na zawał, czyli bez wypełniania pustek – dodał.