
O śmierci Kacpra Tekielego b. szef Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner dowiedział się w trakcie rozmowy z "Faktem". – Przepraszam, ale nic więcej nie powiem, bo nie mam słów. To po prostu straszne – powiedział.
O śmierci Tekielego dowiedział się w trakcie wywiadu. "Boże, to straszne"
– Dowiaduję się od was... – tak b. prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner zareagował na pytanie "Faktu" o śmierć Kacpra Tekielego. – Trudno mi cokolwiek powiedzieć, to straszne, bo Justyna spotkała wreszcie człowieka, z którym całe życie mogłaby dzielić. Boże, tak ciężko o tym mówić – dodał.
Tajner skomentował małżeństwo Justyny Kowalczyk z Kacprem Tekielem. – To straszne, tym bardziej że Justyna naprawdę znalazła kogoś, kto patrzył jak ona, rozumiał ją i mogli razem budować piękną przyszłość – skomentował.
B. szef PZN wspomniał o synu małżonków. W 2021 roku na świat przyszedł syn Kowalczyk i Tekielego. – To dziecko, o którym marzyli, mają. Nie mam słów, coś się w tej chwili złamało. To było bardzo udane małżeństwo, rozumieli się świetnie, po prostu idealnie na siebie trafili – stwierdził.
– To było bardzo udane małżeństwo, rozumieli się świetnie, po prostu idealnie na siebie trafili. Przepraszam, ale nic więcej nie powiem, bo nie mam słów. To po prostu straszne – podsumował.
Znał męża Justyny Kowalczyk. Podał możliwe przyczyny wypadku
O śmierci alpinisty wypowiedział się również szef Polskiego Związku Alpinizmu, Piotr Pustelnik. W rozmowie z "Faktem" zauważył, że do tragedii doszło już nie przy wejściu, a przy zejściu ze szczytu. – Pokonał drogę w górę bez większych trudności. Coś musiało zdarzyć się na zejściu. Albo to on wywołał lawinę, albo ona została naruszona i sama zeszła – wyjaśnił.
– To jest ogromna starta, bo zginał bardzo wartościowy człowiek. Nie tylko bardzo dobry alpinista, ale bardzo wartościowy człowiek. Traktuję to bardzo personalnie, bo Kacpra znałem i lubiłem – stwierdził.
Okoliczności śmierci Kacpra Tekielego
Akcję ratunkową opisała lokalna gazeta "Berner Oberländer", która również potwierdza, że Polak sam wybrał się na górę Jungfrau. Jak czytamy, zaginięcie polskiego wspinacza zgłoszono w środę po południu.
"Według policji w Bernie mężczyzna wyruszył sam na wycieczkę wspinaczkową w regionie Jungfrau, był zdany tylko na siebie" – opisali dziennikarze. Ratownicy przy użyciu śmigłowca przeczesywali teren do późnych godzin wieczornych. W środę akcja niestety zakończyła się fiaskiem.
Lokalizowanie Tekielego wznowiono w czwartek nad ranem. Poszukiwania zakończono w obszarze Rottal Couloir. Śmierć sportowca stwierdzono na miejscu. Prokuratura Okręgowa w Oberlandzie prowadzi śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie przebiegu wypadku oraz wszystkich okoliczności zdarzenia.
Zobacz także
