
Zbliżające się głosowanie nad wotum nieufności dla rządu i wypowiedź Janusza Palikota o gwałcie zaskakująco zjednały polityków konkurujących partii. Zarówno przewodniczący Ruchu Palikota, jak i prof. Piotr Gliński znaleźli się w ogniu politycznej krytyki. – To polityczna amatorszczyzna – mówił w programie Moniki Olejnik Stanisław Żelichowski z PSL.
REKLAMA
W programie Radia Zet "7 dzień tygodnia" politycy zawzięcie krytykowali pomysł rządu technicznego z prof. Glińskim na czele. Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota zwrócił uwagę na fakt, że PiS firmuje swoją nazwą kandydaturę Glińskiego, który jest "programowo inny". – PiS popiera budowę elektrowni atomowej, z innych powodów niż PO, bo po to, by stworzyć z Polski militarne mocarstwo. Prof. Gliński natomiast należy do zagorzałych krytyków tego pomysłu. Już wiadomo, że ta kandydatura to lipa. Zastosowano tu jakże ważny happening polityczny – przekonywał polityk.
Przyznał mu rację europoseł i były szef SLD Wojciech Olejniczak. – To kompromitacja – skwitował. Zaznaczył, że wydawać by się mogło, iż szanowany profesor Polskiej Akademii Nauk ma ważniejsze rzeczy na głowie niż opowiadanie "politycznych bzdur". – Nie uważam, żebyśmy musieli w Sejmie poświęcać uwagę jego kandydaturze. Nic nowego w tej kwestii nie zostanie powiedziane, ani przez Glińskiego, ani Kaczyńskiego. To żenujące. Po prostu obciach dla PiS-u – ocenił Olejniczak.
Zobacz też: Niesiołowski: Palikot instrumentalnie użył Grodzkiej i Nowickiej, konfrontując je ze sobą
Takiemu postawieniu sprawy przyklasnął Jacek Protasiewicz, europoseł z ramienia Platformy Obywatelskiej. Inicjatywę PiS forsującą rząd ekspertów określił mianem "niepoważnej". Podobnie jak Olejniczak zastanawiał się, dlaczego człowiek z tytułem i dorobkiem naukowym bierze udział w "politycznym kabarecie". – Robi dobrą minę do bardzo złej gry. To przykra refleksja, że nawet tytuł profesora nie chroni człowieka przed robieniem niepoważnych rzeczy – skwitował. Zarzucono mu, że przecież przed laty billboardy promowały "Jana Rokitę, premiera z Krakowa" na trzy miesiące przed wyborami. Protasiewicz odrzekł, że jeśli to było niepoważne, to używanie zwrotu "premier Gliński" na trzy lata przed wyborami, jest po prostu kompromitacją.
Takiemu postawieniu sprawy przyklasnął Jacek Protasiewicz, europoseł z ramienia Platformy Obywatelskiej. Inicjatywę PiS forsującą rząd ekspertów określił mianem "niepoważnej". Podobnie jak Olejniczak zastanawiał się, dlaczego człowiek z tytułem i dorobkiem naukowym bierze udział w "politycznym kabarecie". – Robi dobrą minę do bardzo złej gry. To przykra refleksja, że nawet tytuł profesora nie chroni człowieka przed robieniem niepoważnych rzeczy – skwitował. Zarzucono mu, że przecież przed laty billboardy promowały "Jana Rokitę, premiera z Krakowa" na trzy miesiące przed wyborami. Protasiewicz odrzekł, że jeśli to było niepoważne, to używanie zwrotu "premier Gliński" na trzy lata przed wyborami, jest po prostu kompromitacją.
Kandydatura prof. Glińskiego jest zgodna z Konstytucją. Ci, którzy kpią, za nic mają demokrację. CZYTAJ WIĘCEJ
Zdania tych polityków nie podzielał Jacek Sasin z PiS. Uznał, że porównywanie polityki do bieżącej pracy naukowej pachnie mu marcem 1968 roku w myśl zasady "profesorowie na uczelnie, studenci do nauki". Orzekł też, że krytykowanie i szydzenie z kandydatury Piotra Glińskiego jest równoznaczne z wyśmiewaniem demokracji. – Kandydatura prof. Glińskiego jest zgodna z Konstytucją. Ci, którzy kpią, za nic mają demokrację. To, czy okaże się niepoważna, rozstrzygnie sejmowe głosowanie. Czas na wcześniejsze wybory parlamentarne – skwitował polityk PiS.
Stanisław Żelichowski przypominając historię ze swojego życia stwierdził, że politycy PiS-u nie są wiele warci. – Kiedyś pracowałem w lesie. Drwalowi płaci się za liczbę ściętych drzew. Polityk pobiera wynagrodzenie m.in. za przewidywanie swoich decyzji. Jesteście marnymi politykami, skoro nie przewidzieliście, jak skończy się kandydatura prof. Glińskiego – odpowiedział Jackowi Sasinowi.
Suchej nitki nie zostawiono też na Januszu Palikocie za ostatnie wypowiedzi pod adresem Wandy Nowickiej. W jego obronie stanął jedynie partyjny kolega, Andrzej Rozenek. Tłumaczył, że wypowiedź o gwałcie została wyrwana z kontekstu, bo w tym momencie Palikot rozwodził się nad filozofią Nietzschego. – Powstało wielkie larum. O co? O to, że Palikot mówił, że nie chce gwałcić? Wanda Nowicka nie była przez nas zastraszana – mówił Rozenek. Dodał, że jej postawa polityczna jest karygodna. Nawiązując do wypowiedzi o gwałcie Janusza Palikota przypomniał, że kiedyś szef Ruchu stwierdził, iż kocha Wandę Nowicką. To, zdaniem polityka, wywołało do tablicy prof. Środę, która nazwała tę wypowiedź seksistowską. Rozenek dodał, że "czego by Palikot nie powiedział, będzie źle".
– Oszukała Klub Ruchu Palikota nie mówiąc, że przyjęła nagrodę dla wicemarszałka. Później oszukała nas mówiąc, że z niej zrezygnuje. Następnie zachowała się po świńsku wobec Anny Grodzkiej, bo nie zrezygnowała ze stanowiska wicemarszałka. Wanda Nowicka jest marionetką Tuska i Millera. Jej zachowanie jest niepokojące – ocenił Rozenek.
Stanisław Żelichowski okazał się dla Rozenka równie bezlitosny, jak dla Sasina. Orzekł, że to, co robi Ruch Palikota jest po prostu polityczną "amatorszczyzną". Gdy on miał z Waldemarem Pawlakiem różnice zdań, obaj załatwiali to dyplomatycznie, za zamkniętymi drzwiami. – Nie można iść na posiedzenie klubu poselskiego nieprzygotowanym. Palikot nie kiwnął palcem, by ustalić kandydaturę Nowickiej. Tak się prowadzi browar, a nie kieruje partią – przekonywał polityk PSL.
Andrzej Dera z Solidarnej Polski również nie omieszkał skomentować ostatnich niepowodzeń Janusza Palikota tłumacząc, że długo się nie podniesie po tej porażce.
Nie można iść na posiedzenie klubu poselskiego nieprzygotowanym. Palikot nie kiwnął palcem, by ustalić kandydaturę Nowickiej. Tak się prowadzi browar, a nie kieruje partią CZYTAJ WIĘCEJ
Odnosząc się do nagród dla Prezydium Sejmu stwierdził, że do dymisji powinni się podać wszyscy wicemarszałkowie.
– Palikot będzie długo leżał na deskach. W partii są problemy z komunikacją, kłopoty z Nowicką. Nie można się tak wypowiadać pod niczyim adresem, a już szczególnie w stosunku do klubowej koleżanki i wicemarszałka – mówił Wojciech Olejniczak. Przytaknął mu Jacek Protasiewicz z PO. Orzekł, że Ruch Palikota toczy "choroba partyjniactwa". – Te słowa były obrzydliwe – mówił. Gdy wypomniano mu, że niedawno poseł John Godson nazwał homoseksualizm zboczeniem, Protasiewicz stwierdził, że jego partyjny kolega mówił to jako "pastor Godson". Sytuację wykorzystał Andrzej Rozenek przekonując, że skoro polityk PO wystąpił jako "pastor Godson" to szef jego partii wypowiedział się jako "filozof".


