W Berlinie znów nie zawyły syreny.
W Berlinie znów nie zawyły syreny. Fot. Gerard/REPORTER

W całych Niemczech można było w czwartek doświadczyć prawdziwie wojennych scen – poza Berlinem. Mieszkańcy stolicy RFN mogą mieć powody do niepokoju. Berlin znów bowiem odniósł porażkę w bardzo ważnych dla bezpieczeństwa kraju ćwiczeniach. Nie zadziałały syreny alarmowe. Na szczęście inne sposoby ostrzegania okazały się skuteczne.

REKLAMA

Syreny ostrzegawcze zawyły w Niemczech

W czwartek przed południem w Niemczech zawyły syreny alarmowe i włączone zostały alerty na wszystkich elektronicznych tablicach ostrzegawczych. Oprócz tego na telefony komórkowe osób przebywających w RFN wysłane zostały alarmy, zaś w radiu i telewizji nadane zostały odpowiednie komunikaty. Zadziałały również aplikacja ostrzegawcza NINA, pojazdy służb wyposażone w głośniki oraz systemy informacyjne Deutsche Bahn.

Choć niezorientowanym wydarzenia po zachodniej stronie Odry przywodzić mogły na myśl sceny wojenne, krył się za nimi bardzo ważny powód. 14 września nasi sąsiedzi mieli bowiem zaplanowany Ogólnokrajowy Dzień Ostrzegania (niem. Der Bundesweiten Warntag). Był to pierwszy test ogólnokrajowego ostrzegania od "narodowego wstydu", którego Niemcy doświadczyli w 2020 roku.

Trzy lata temu niemiecki system został poddany pierwszym testom od momentu zakończenia zimnej wojny. Okazały się one wielką porażką: wiele syren w kraju się nie uruchomiło, gdyż... zostały usunięte. Po blamażu stanowisko stracił szef Federalnego Urzędu Ochrony Ludności i Pomocy Podczas Katastrof.

"Pełny sukces", ale z problemami w Berlinie

Jak podaje agencja AP, czwartkowe ćwiczenia poszły znacznie lepiej niż przed trzema laty. Większość systemów ostrzegawczych została od tego czasu naprawiona lub zmodernizowana. Uwadze ludzi nie umknął jednak fakt, że w Berlinie nie zawyła ani jedna syrena alarmowa.

Od 2020 roku w stolicy RFN miało zostać zainstalowanych 400 nowych syren, w praktyce udało się zainstalować tylko 100. Jednak one również jednak nie uruchomiły się w czwartek.

Mimo problemów w Berlinie minister spraw wewnętrznych Niemiec Nancy Faeser stwierdziła, że przeprowadzony 14 września test systemów alarmowych był "pełnym sukcesem". Jak argumentowała, w stolicy zadziałały inne formy ostrzegania.

– Nasze systemy ostrzegawcze przeszły główny test warunków skrajnych. Nasza mieszanka systemów ostrzegawczych dociera do prawie wszystkich w Niemczech – przekonywała Faeser.

Dlaczego Niemcy testują systemy alarmowe?

Jak pisaliśmy w naTemat, infrastruktura ostrzegawcza po zakończeniu zimnej wojny była w Niemczech sukcesywnie minimalizowana – stawiano głównie na rozwiązania potrzebne do alarmowania o klęskach żywiołowych. Teraz zmieniono podejście i systemy są sukcesywnie odbudowywane. Zachodzą też pewne zmiany w ich obsłudze, aby w przypadku zagrożenia łatwiej było zareagować z poziomu federalnego.

Co istotne, Ogólnokrajowy Dzień Ostrzegania w Niemczech służy także poznaniu opinii obywateli. "Wszyscy mają możliwość podzielenia się swoimi doświadczeniami za pośrednictwem publicznej ankiety internetowej. W tym miejscu odnotowane będzie na przykład to, czy otrzymałeś ostrzeżenie dotyczące testu za pośrednictwem nowej usługi mobilnej Cell Broadcast, radia czy innego kanału" - czytamy w komunikacie rządu Olafa Scholza.