Mateusz Morawiecki w wywiadzie wskazał trzy błędy PiS.
Mateusz Morawiecki w wywiadzie wskazał trzy błędy PiS. Fot. Jacek Domiński / Reporter

Mateusz Morawiecki do tej pory robił dobrą minę do złej gry. Wpisywał się w narrację PiS o zwycięstwie w wyborach. Jednak w piątkowym wywiadzie dla "Faktu" odchodzący premier być może po raz pierwszy od dawna zdradził oznaki kontaktu z rzeczywistością. Szef rządu PiS wskazał na trzy kluczowe błędy swojej partii. Dotąd, jak wiadomo, wyłącznie odsądzał od czci i wiary przeciwników politycznych, na czele z Donaldem Tuskiem.

REKLAMA

Do tej pory Mateusz Morawiecki zarówno podczas kampanii, jak i już po przegranych przez obóz rządzący wyborach, wpisywał się w dość toporną narrację o "antypolskiej" opozycji i "niemieckim" obozie na czele z Tuskiem. Tym razem postanowił wskazać na błędy własnego obozu politycznego i to w jednoznacznym tonie. Zdaniem Morawieckiego Prawo i Sprawiedliwość popełniło w kampanii "trzy duże błędy".

Morawiecki o błędach PiS: Błąd nr 1. Aborcja

Pierwszym miało być, zdaniem premiera, naruszenie tzw. kompromisu aborcyjnego, czyli wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej ws. aborcji, który rozwścieczył kobiety w Polsce. – Jednym z błędów było złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, który musiał doprowadzić do orzeczenia naruszającego tzw. kompromis aborcyjny. Część osób w naszym obozie - w tym ja - przestrzegało wówczas, że ten wniosek może sprawić, że zamiast większej ochrony życia nastąpi mocne odbicie na lewo i ostatecznie wygrają na tym środowiska radykalnie proaborcyjne – wyznał premier w "Fakcie".

Morawiecki o błędach PiS: Błąd nr 2. Tłuste koty

Drugim błędem miał być syndrom tłustych kotów, o czym już wielokrotnie informowaliśmy w naTemat. Powstała nawet tzw. lista tłustych kotów PiS.

– Na pewno trzeba zwrócić uwagę również na to, o czym mówił prezes Jarosław Kaczyński, także wówczas, gdy powiedział o "syndromie tłustych kotów". Teraz czas, by wszyscy w PiS zmienili się w wojowników, aby z powrotem przekonać wyborców i wygrywać wybory. Jeżeli tego nie zrozumieją, to ich postawę zrozumie kierownictwo partii przy układaniu list do samorządu i europarlamentu – stwierdził.

Morawiecki o błędach PiS: Błąd nr 3. Ospała reakcja na aferę wizową

– I ostatni błąd - zbyt ospała reakcja na pseudoaferę wizową. Niestety, ale opozycji udało się ten temat przechwycić i go zakłamać – przyznał Morawiecki. Czyli coś, co mogło, wbrew przekonaniu u teflonowym PiS, którego afery się nie imają, pozbawić PiS w wyborach szans na rządzenie. "Pseudoafera" – tak nazwał ją Morawiecki – czyli afera wizowa, którą żyły media, zakończyła się ostatecznie zwolnieniem dwójki wysokich rangą urzędników w MSZ.

Morawiecki kusi Trzecią Drogę?

W tym samym wywiadzie jednak Morawiecki wyznał, że wierzy, iż może jeszcze stworzyć rząd. Jak pisała w naTemat Katarzyna Florencka, ustępujący szef rządu PiS kontynuował umizgi do Trzeciej Drogi. Morawiecki został zapytany m.in. o to, z kim wyobraża sobie koalicję w rządzie, który próbuje aktualnie utworzyć. Premier po raz kolejny puścił oko do dwóch ugrupowań, które już wiele razy publicznie odrzuciły możliwość współpracy z nim.

– Myślę, że Trzecia Droga za chwilę zauważy, że jej rolą ma być tylko gra w orkiestrze pana Tuska – stwierdził Mateusz Morawiecki w rozmowie z "Faktem". Przyznał, że krajobraz polityczny nieco się zmienił. – Wyborcy zadecydowali w tych wyborach, że chcą innego rządu niż do tej pory. Chcą rządu koalicyjnego, zrównoważonego, z różnych stron sceny politycznej. I dlatego, jak najbardziej, wyobrażam sobie koalicję zarówno z Konfederacją, jak i ze środowiskami Trzeciej Drogi – stwierdził Morawiecki. Szef gabinetu PiS odpowiedział też na pytanie, czy prowadzi rozmowy o potencjalnej współpracy z przedstawicielami innych klubów parlamentarnych. Odpowiedział na to twierdząco, jednak na pytanie o konkrety zaczął tłumaczyć, że "został zobowiązany przez swoich rozmówców do zachowania poufności".

– Ale jedno wiem na pewno – te ziarna, które zasiejemy dzisiaj, będą wzrastały w przyszłości – zapewnił Morawiecki.