Skandal ws. transportu najważniejszych osób w państwie. Szokujące ustalenia.
Skandal ws. transportu najważniejszych osób w państwie. Szokujące ustalenia. Fot. Piotr Molecki / East News
Reklama.

Skandal ws. transportu najważniejszych osób w państwie. Szokujące ustalenia

Już w listopadzie ubiegłego dziennikarze Onetu opublikowali szokujący reportaż o nieprawidłowościach w 1 Bazie Lotnictwa Transportowego. W wyniku naruszeń miało dochodzić do narażania na niebezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie.

Edyta Żemła i Marcin Wyrwał opisywali m.in. przypadki naprawiania nowoczesnego odrzutowca pasażerskiego Gulfstream G550 z użyciem drutu kontrującego.

Pierwsza publikacja Onetu wywołała nie tylko lawinę emocji, ale również reakcję Żandarmerii Wojskowej, która miała wkroczyć do jednostki na zlecenie Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Teraz serwis odsłania kolejne niepokojące doniesienia. Jak czytamy, od 2007 roku najważniejsze osoby w państwie są transportowane przez pilotów, którzy nie są odpowiednio przygotowani do obsługi newralgicznego systemu śmigłowca w sytuacji kryzysowej.

A od 2013 roku piloci, którzy przewożą śmigłowcem Sokół wyposażonym w system FADEC polskich VIP-ów, a także ratownicy latają bez przećwiczonych umiejętności reagowania na kluczowe awarie.

"Nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja miała się zmienić w najbliższych latach" – ocenili dziennikarze.

Jak do tego doszło? Onet opisał, że w 2007 r. zakłady PZL Świdnik zakończyły modernizację śmigłowców Sokół W-3WA w wersji dla VIP-ów. Zamontowano tam nowoczesny system FADEC.

"Nie da się w powietrzu przećwiczyć pożaru silnika"

System jest nie tylko wysoce skomplikowany, ale również wymusza zmiany w kokpitach maszyn. Tymczasem, w ramach modernizacji nikt nie pomyślał o naniesieniu zmian również na istniejące symulatory lotu.

"Od tamtej pory nie tylko najważniejsze osoby w państwie, ale też ratownicy i ratowani przez nich ludzie są wożeni przez pilotów, którzy nie mogą ćwiczyć na symulatorach w wersji FADEC" – podkreśla Onet.

– Nie da się w powietrzu przećwiczyć pożaru silnika, awarii dwóch silników czy ukręcenia śmigła ogonowego. Dziś świat idzie w tym kierunku, aby w ogóle odchodzić od ćwiczeń w powietrzu, tylko ćwiczyć na symulatorach, bo na nich można o wiele więcej zrobić – wyjaśnił ekspert ds. lotnictwa, proszący o anonimowość.

Zespół ds. modernizacji symulatora powstał na początku 2023 roku i dopiero ruszył z pracami nad określeniem zakresu unifikacji śmigłowców. Dopiero po zakończeniu tych prac będzie można pomyśleć o symulatorze.

O sprawie mieli być zawiadamiani między innymi Andrzej Duda, Elżbieta Witek czy Jarosław Kaczyński. Teraz zaś minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zlecił kontrolę stanu bezpieczeństwa w lotnictwie wojskowym.