Mariusz Czerkawski: Rosjanie mają nas poprowadzić do sukcesów w mistrzostwach świata

W latach 1997-2004 Mariusz Czerkawski był gwiazdą New York Islanders
W latach 1997-2004 Mariusz Czerkawski był gwiazdą New York Islanders Fot: Kuba Atys / AG
– Krzysiek Oliwa aktualnie siedzi w… Zapomniałem, że nie mogę mówić, bo jest za nim wysłany list gończy. A więc siedzi, ale nie w Polsce (śmiech). Szkoda, bo jeżeli Krzysiek sobie wszystkiego nie poukłada, to w kraju długo go możemy nie widzieć - mówi Mariusz Czerkawski, była gwiazda NHL i jeden z najlepszych polskich hokeistów w historii.



Za kilka dni na Ukrainie rozpoczną się mistrzostwa świata grupy B Dywizji I, w których udział weźmie także reprezentacja Polski. Teoretycznie mamy walczyć o awans na zaplecze hokejowej ekstraklasy.

Mariusz Czerkawski: Jak zwykle wszystko zweryfikuje tafla. Najważniejsze, żeby nasza drużyna była jak najlepiej przygotowana: fizycznie, mentalnie, psychicznie. I moim zdaniem jest. Jeżeli jednak Ukraińcy lub Holendrzy zagrają na swoim najwyższym poziomie, to będzie ciężko. Ale i tak musimy być przygotowani do podjęcia walki.


To pozytywne myślenie?

Amerykanie mówią, że kiedy spotykają się dwie drużyny, które rozgrywają mecze „A”, czyli najlepsze, na jakie ich stać, to wtedy widzimy, która jest tak naprawdę lepsza. Jeżeli więc Ukraińcy zagrają swój mecz „A”, i my także, to, niestety, ale wygrają oni.


Czytaj też: Hokeiści Cracovii: "W piątek uratujemy świat!" Kolejny ciekawy przykład marketingu polskich klubów

Braki techniczne zawsze można nadrobić zaangażowaniem.

Tego na pewno nie zabraknie. Zawsze można „zjeść krążek”, rzucać się na niego, blokować, przerywać kontry. Są równe sposoby na zatrzymanie lepszych, ale hokej to sport, gdzie najczęściej ten lepszy wygrywa. To nie piłka nożna. A pamiętajmy, że my na mistrzostwach nie będziemy faworytami.


Rozpoczął Pan właśnie współpracę z reprezentacją Polski. Ryzykuje Pan trochę, bo marka „Czerkawski”, która do tej pory kibicom hokeja kojarzyła się z wygranymi, może stracić na wartości.

Wiem do czego Pan zmierza i nie zaprzeczam, że jest ryzyko, ale kocham ten sport i chcę pomóc. Na pewno nie uda się to będąc daleko i bez dużego zaangażowania, więc nie ma innej opcji niż być tu i pomagać.


Z jakim skutkiem?

Mam nadzieję, że z pozytywnym, ale sport to hokej techniczny i aby dojść do perfekcji nie wystarczy jedna noc. To także sport drużynowy, a więc potrzebna jest odpowiednia grupa ludzi. To nie pchnięcie kulą, czy rzut oszczepem; to team sport, jak mówią w USA. Jeżeli mam jednak po swojej stronie takich ludzi jak byli mistrzowie świata Igor Zacharkin i Wieczysław Bykow, to jestem spokojniejszy.

Rosyjscy trenerzy za pracę dostają wynagrodzenie, a Pan nie.

Nie biorę za pomoc nawet złotówki, ale to nie problem. Wchodzę na pokład i płyniemy. Oby najdalej.

Nie kusi czasami, aby wskoczyć w łyżwy i wrócić do gry?

W pary sytuacjach pod bramką na pewno chciałbym się znaleźć, ale aby w tych sytuacjach się znaleźć, musiałbym przemeblować całe swoje życie. Karierę profesjonalisty zakończyłem kilka lat temu i teraz ciężko byłoby wykrzesać to, co w sobie miałem przed laty. Ciężko byłoby też wrócić na odpowiedni poziom.

Zobacz także: Hokeiści z Sanoka - kiedyś brakowało im na kije i wyjazdy, dziś są mistrzami Polski

Umiejętnościami jednak bije Pan na głowę wszystkich polskich hokeistów.

Myślę, że trener Bykow też miałby ochotę, aby przejąć krążek i umieścić go w siatce – i, nawet dziś, robiłby to bardzo sprawnie. To przecież kilkukrotny mistrz świata.

Był taki czas, że Pan i Krzysztof Oliwa zasilaliście reprezentację jako hokeiści NHL – najlepszej ligi świata. Dziś nasi zawodnicy nie tylko nie grają w Ameryce, ale nie mają szans nawet na udział w drafcie.

Kiedyś trzeba ruszyć w lepszym kierunku i mam nadzieję, że to ten czas. Na konferencji prasowej widzieliście, że do sprawy podchodzimy profesjonalnie, ale także wewnątrz związku dzieją się duże zmiany. Za kilka dni mam spotkanie z czterokrotnym olimpijczykiem Heniem Gruthem, z Walentym Ziętarą, który 11 razy startował w mistrzostwach świata i z Andrzejem Tkaczem, który kiedyś zatrzymał Związek Radziecki. Chcemy ustalić, co nasze hokejowe legendy mogą wnieść do szkolenia naszej młodzieży.


Nie ma możliwości, aby pomógł Pan młodym, polskim hokeistom w ich ewentualnej karierze za Oceanem?

W 1993 roku Chicago Blackhawks wybrali w drafcie Patryka Pysza, w 2003 roku Minnesota Wild wzięli Marcina Kolusza, w Stanach zrobić karierę próbował też Adam Borzęcki, ale to pojedyncze przypadki. Co więcej – nikomu z chłopaków się nie udało. A jeżeli tak się nie udało, to po znajomości też nie przejdzie. Dziś nie utrzymuję kontaktu z żadnym trenerem z NHL ani AHL. Nie jestem też menadżerem, a więc nie siedzę w tym środowisku. Natomiast gdybym teraz spróbował komuś pomóc to zaraz pojawiłyby się pretensje czemu ten, a nie ktoś inny.

Czytaj: Pobić się czterysta razy, zarobić 30 milionów dolarów i poślubić dziewczynę Jamesa Bonda. Polscy sportowcy w USA

Czyli nie warto na razie liczyć na kolejnego Polaka w NHL?

Ja wyjeżdżałem na Zachód nie dlatego, że ktoś mi pomógł, pociągnął za uszy, ale dlatego, że zagrałem świetnie na mistrzostwach Europy juniorów, grałem też w lidze, w reprezentacji. Moja kariera była poparta sukcesami. A czasami przychodzą do mnie rodzice i mówią: Panie Mariuszu, trzeba pomóc, bo w klubie chłopaka nie lubi trener, w reprezentacji też nie, nie widzą go… To pytam: jak ktoś ma go polubić w Szwecji czy Kanadzie?

Może ligi europejskie są wyjściem dla naszych zawodników.

Teoretycznie. Wszystko zależy od tego, kto nas chce. Ja bym chciał, żeby nasi wyjechali gdziekolwiek, no, może poza RPA, Australią i Rumunią.

Szwecja, Szwajcaria?

Nie tylko. Liga francuska? Jasne, jest lepsza niż polska. Jarek Rzeszutko tam grał i dziś od razu widać różnicę. Liga angielska? Czemu nie. Nie mówię już o niemieckiej, drugiej i pierwszej lidze fińskiej, słowackiej, czeskiej, czy o tych, o których Pan wspomniał – szwedzkiej i szwajcarskiej. Życzę Polakom, żeby trafili do takiego klubu, jak Donbas Donieck, gdzie większość zawodników to reprezentanci Ukrainy, z którą za chwilę się zmierzymy.


Na razie mamy dobrych trenerów. Zatrudnienie Zacharkina i Bykowa to jak zakontraktowanie Jose Mourinho.

Trenerzy nie zawsze pomagają wygrywać, bo oni nie grają, ale mam nadzieję, że zawodnicy ich widząc zaangażowanie, dadzą z siebie wszystko. Widzę już, że hokeistom zależy, oby tak, jak nigdy dotąd. To powinno się przełożyć chociażby na trening indywidualny, a nie tylko na ten na zgrupowaniach.

Co ma Pan na myśli?

Czasami latem, kiedy nikt na ciebie nie patrzy należy pracować samemu: w siłowni, biegać, wylewać pot. Mam nadzieję, że nasi reprezentanci tak myślą, bo dzięki temu pociągną za siebie młodszych i dadzą dobry wzór.

Zobacz także: Polski hokeista - skandalista poszukiwany listem gończym. Sylwetka Krzysztofa Oliwy

Wzorem mógłby być też Krzysztof Oliwa, pański kolega z czasów gry w NHL, jedyny Polak, który zdobył Puchar Stanleya.

Krzysiek aktualnie siedzi w… Zapomniałem, że nie mogę mówić, bo jest za nim wysłany list gończy. A więc siedzi, ale nie w Polsce (śmiech). Szkoda, bo jeżeli Krzysiek sobie wszystkiego nie poukłada, to w kraju długo go możemy nie widzieć. Gdyby Oliwa obrał jednak inną drogę i byłby dostępny, to na pewno fajnie byłoby go u siebie mieć.

Duet Czerkawski – Oliwa. Brzmi nieźle.

Bardzo żałuje tego, jak wszystko się potoczyło. Krzysiek miał przeciwników, ale do naszego hokeja bardzo dużo wnosił. Byłem przyzwyczajony do jego amerykańskiego stylu, obaj wiedzieliśmy jak trenerzy w NHL zachowują się wobec zawodników. Krzysiek chciał to wprowadzić u nas, ale nie podobało się to panom Roháčkowi, czy Hajdudze. Każdy ma swój sposób, Krzysiek miał swój, nie wyszło. Dlatego musimy pracować, wychowywać młodzież i wtedy może coś z tego będzie.

Rozmawiał Sebastian Staszewski

Blog szefa działu Sport naTemat.pl Sebastiana Staszewskiego
Twitter szefa działu Sport naTemat.pl Sebastiana Staszewskiego

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
Unum 0 0Żyjemy jakbyśmy byli nieśmiertelni. Te dane nie pozostawiają jednak złudzeń
MamaDu 0 0Szkolne konkursy plastyczne to farsa. Psycholożka opisała jeden z nich i się zaczęło...
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
0 0O pracy w tym miejscu marzą tysiące. Właśnie ruszyła rekrutacja dla Polaków
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
FELIETON LIBERSKIEGO 0 0Co po Tusku? Jeśli opozycja nie wyłoni jednego kandydata, przegra po raz kolejny
0 0"Niewykluczone, że będzie to Senat trudny". Tak Duda otworzył posiedzenie izby wyższej
0 0101 lat polskiej muzyki w 7 minut. Film uczniów z Dąbrowy Górniczej trzeba zobaczyć!
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem